0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > Dlaczego w moim...

Dlaczego w moim domu nie ma lodówki

Anna Olmińska

Człowiek ceni sobie sprzęty, które ułatwiają codzienne funkcjonowanie – i dlatego trudno mu zrozumieć, dlaczego ktoś z własnej woli, z pełną świadomością postanawia na przykład zrezygnować z posiadania lodówki.

Takie posunięcie jest przecież równoznaczne z celowym komplikowaniem sobie życia – bo gdy się ma chłodziarkę, można zrobić zakupy na cały tydzień, nie trzeba się martwić, że o poranku skwaśnieje mleko otworzone zaledwie dzień wcześniej, a schłodzenie białego wina nie jest wyczynem na miarę MacGyvera. Jak można zrezygnować z takiego komfortu? Przecież to coś zupełnie innego niż nieposiadanie telewizora, który łatwo można zastąpić komputerem, radiem czy prasą; to coś innego niż wyrzeczenie się zmywarki – przydatnej, ale na pewno nie niezbędnej.

Wskaźnik zamożności

Obok pralki lodówka jest uznawana za jeden z absolutnie podstawowych sprzętów domowych. Świadczy o tym między innymi potraktowanie jej braku jako jednego z ważniejszych kryteriów, które Główny Urząd Statystyczny bierze pod uwagę przy obliczaniu poziomu ubóstwa w polskich domach. Nie jest to wcale dziwne, bo zarówno instalacja elektryczna, jak i sam sprzęt wiążą się z wydatkami, na które nie każdego stać. Co więcej, analiza GUS-u ma badać „spójność społeczną” – a to pozwala wysnuć wniosek, że nieposiadanie pralki czy lodówki wiąże się z pewną formą wykluczenia społecznego.

Taka alienacja może mieć jednak różny charakter. Niemożność kupienia lodówki z przyczyn finansowych to przecież coś zupełnie innego niż podjęcie świadomej decyzji o życiu bez niej. Oczywiście, jedno z drugiego może wynikać – tak było zresztą w moim przypadku – ale przemyślane postanowienie o życiu w zgodzie z własnymi przekonaniami sprawia, że człowiek przestaje być odludkiem, a staje się indywidualistą. Wykluczenie przez tłum zostaje unieważnione w momencie, w którym jednostka występuje z masy i staje przeciwko niej – nie z przymusu, a z wyboru.

Ilu ludzi potrafi żyć bez lodówki?

Według publikacji Centrum Badań Opinii Społecznej, w Polsce 1992 roku 92 proc. gospodarstw domowych posiadało lodówkę. Obecnie prawie każdy ma zatem chłodziarkę. Prawie! Wciąż pozostaje pewna grupa Polaków, którzy żyją bez niej. Dlaczego?

Niestety, na to pytanie nie uzyskałam odpowiedzi od osób z mojego najbliższego otoczenia, bo nikt się do tej wąskiej grupy nie zalicza. Nie znalazłam też w mediach społecznościowych ani jednej grupy zrzeszającej ludzi nieposiadających chłodziarki. Co więcej, nie udało mi się odszukać żadnych rodzimych stron internetowych, które promowałyby podobny sposób na życie. Kiedy jednak wpisałam w wyszukiwarkę Google angielską frazę „life without a fridge”, pojawiło się ponad sześć milionów wyników. Oczywiście nie każda z witryn odpowiadała moim oczekiwaniom – niektóre dotyczyły na przykład tego, jak radzić sobie, gdy lodówka chwilowo się zepsuje. Część z nich okazała się jednak dobrym źródłem informacji nt. opisywanego przeze mnie zjawiska.

Co daje życie bez chłodziarki? Przede wszystkim człowiek się uniezależnia, bo żeby lodówka dobrze spełniała swoje funkcje, trzeba się jej w pewien sposób podporządkować.

Anna Olmińska

Już na wstępie warto wyodrębnić dwie grupy osób: pierwszą, która musi przez określony czas zrezygnować ze sprzętu chłodzącego (na przykład podczas kilkumiesięcznego rejsu) i drugą, która po prostu nie korzysta z tego urządzenia. Te dwa środowiska zasadniczo się różnią, ponieważ jedno jest zmuszone do wyrzeczenia się na pewien czas wygód, których drugie świadomie  się wyrzeka.

Warto się zastanowić, dlaczego ludzie rezygnują z lodówki. Czy wynika to z tego, że staje się ona niepotrzebna, czy może raczej życie bez niej jest przejawem buntu wobec współczesnego świata? Wydaje mi się, że druga teza jest bliższa prawdzie – bo lodówki po prostu nie można uznać za sprzęt bezużyteczny.

Po co?

Co daje życie bez chłodziarki? Przede wszystkim człowiek się uniezależnia, bo żeby lodówka dobrze spełniała swoje funkcje, trzeba się jej w pewien sposób podporządkować. Bez niej każdy dzień przypomina carte blanche – bo każdego dnia staje się przed wyborem, co ma się ochotę zjeść, dokąd pójść – i nie trzeba się przy tym ograniczać do tego, co akurat jest w lodówce. Nie trzeba planować z wyprzedzeniem, jakie produkty będą potrzebne w ciągu tygodnia, ponieważ zwyczajnie nie można ich nigdzie zgromadzić. Jest jednak i druga strona medalu. Człowiek sam siebie skazuje na wolność, która czasem staje się przekleństwem. Zajrzeć do lodówki jest przecież znacznie prościej niż każdego ranka zastanawiać się nad tym, po co iść do sklepu.

Życie bez lodówki powoduje, że trzeba się nauczyć funkcjonować w zgodzie z porami roku i – co może nawet ważniejsze – zdobyć wiedzę o spożywanych produktach, na przykład taką, że pleśniowe sery psują się szybciej od twardego parmezanu, a sałata przetrwa w temperaturze pokojowej krócej niż cukinia. Co więcej, trzeba się też nauczyć kupować produkty w takich ilościach, by ich spożycie przed zepsuciem było możliwe. Człowiek bardzo szybko zaczyna sobie uświadamiać, ile tak naprawdę potrzebuje jedzenia – i ta wiedza jest ważniejsza niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. W czasach, w których w samej tylko Europie marnuje się co roku 90 milionów ton jedzenia, a na całym świecie ponad 1,3 miliarda ton, ograniczenie konsumpcji coraz bardziej zyskuje na znaczeniu.

Poza tym brak chłodziarki skłania człowieka do zreorganizowania przestrzeni wokół siebie – przecież trzeba znaleźć miejsce na produkty, które dotychczas przechowywane były w czterech oblodzonych ścianach. Zresztą, jak mówią specjaliści, większości warzyw i tak nie powinno się tam trzymać.

(Pod)świadomy wybór

Nie mam lodówki trochę przez przypadek. W swoim życiu miałam tylko jedną, która z roku na rok coraz częściej się psuła. I ta iluzja posiadania lodówki była nawet gorsza niż jej rzeczywisty brak, bo nie sposób było przewidzieć, czy o poranku mleko będzie zamrożone czy skwaśniałe, a lody raz trzeba było kroić nożem, a innym razem pić jak sok. Wydawało mi się jednak wtedy, że przecież z lodówki nie tak łatwo zrezygnować – nie można jej po prostu wyłączyć, przestać się męczyć z jej kaprysami i zdegradować ukochany niegdyś sprzęt do pozycji elektronicznego odpadu. W mojej podświadomości tkwiło przekonanie, że lodówka jest do życia niezbędna.

Przeprowadzka zmusiła mnie do tego, by wreszcie zdecydować się na wyrzucenie sprzętu, który po prostu nie działał. Zmiana miejsca zamieszkania wiąże się z reorganizacją życia, ze zmianami jako takimi. Nowy plan zagospodarowania przestrzeni mieszkalnej nie przewidywał lodówki z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że jej zakup wiązał się z wydatkiem, którego moja rodzina wolała uniknąć, a po drugie – lodówka wydaje nieprzyjemny dźwięk, a ten przeszkadza, gdy kuchnia staje się sypialnią.

Z czasem przeprowadziłam się po raz kolejny i, mimo że wspomniane problemy zniknęły, chłodziarki w moim domu jak nie było, tak nie ma. Okazało się, że część produktów ludzie zamrażają z przyzwyczajenia, a nie z potrzeby – jajka równie dobrze można schować w jajeczniku, a masło zamknąć w glinianej maselniczce. Wystarczy dowiedzieć się, jak radzili sobie ludzie nawet kilkadziesiąt lat temu i dostosować te rozwiązania do dzisiejszych realiów.

Wymaga to pewnego nakładu pracy, ale gdy człowiek raz się tego nauczy, trudno wyobrazić sobie, że można by żyć inaczej, że w każdej chwili można po prostu przestać się buntować i wybrać się na zakupy do sklepu ze sprzętem AGD.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 290

(30/2014)
29 lipca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj