Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Nie wszyscy muszą...

Nie wszyscy muszą żyć tak samo. Film „Party Girl”

Paulina Wawrzyńczyk

Życie intymne osób starszych długo stanowiło zmarginalizowany obszar w sferze dyskusji i artystycznych reprezentacji. O tym, w jaki sposób stereotypy przezwycięża filmowa historia starzejącej się striptizerki, pisze edukatorka seksualna z grupy Ponton.

W zeszłym roku Złotą Kamerę – nagrodę za debiut na festiwalu w Cannes – zdobył film trojga reżyserów: Marie Amachoukeli-Barsacq, Claire Burger i Samuela Theisa. Fabuła „Party Girl” została oparta na losach rodziny Theisa, a bohaterowie – jego matka i rodzeństwo – zagrali samych siebie. Nie jest to jednak dokument, ale przełamująca stereotypy opowieść o starzeniu się, życiu w zgodzie ze sobą i odpowiedzialności za własne wybory.

Tytułowa rozrywkowa dziewczyna to 60-letnia hostessa (jak sama o sobie mówi) Angélique Litzenburger, która całe życie pracuje w podrzędnych klubach ze striptizem. Uwielbia nocny świat zabaw z mężczyznami, alkohol i beztroskę. Nie ma emerytury ani oszczędności, mieszka w pokoju nad barem i spędza dnie z koleżankami. Mimo że urodziła czworo dzieci i została babcią, zawsze stawiała na pierwszym miejscu raczej swoje potrzeby. Jednego syna nie widuje prawie wcale, starszą córkę rzadko, a młodszą dziesięć lat wcześniej opieka społeczna przekazała rodzinie zastępczej. Z żadnym z ojców swoich dzieci nie związała się na stałe i nie wydaje się, żeby tego żałowała. Postać Angélique zaprzecza społecznym wyobrażeniom dotyczącym życia seniorki – nie pieli ogrodu, nie zajmuje się wnukami, nie czyści grobu męża. Najchętniej pracowałaby jeszcze długo, klub stanowi jednocześnie jej dom i rodzinę. Jest przywiązana do swojego wizerunku tygrysicy. Kamera naturalistycznie, ale z ciepłem pokazuje jej kiczowate ubrania, biżuterię i mocny makijaż – pieczołowicie pielęgnowane atrybuty kobiecości. Nie sposób jednak zatrzymać upływającego czasu: do Angélique przychodzi coraz mniej klientów, co skłania ją do zastanowienia się nad swoją przyszłością. Czy będzie zmuszona dostosować się do typowego wzorca życia na emeryturze?

materiały prasowe

materiały prasowe

Małżeństwo wyobrażone

Impulsem do zmiany staje się niespodziewana propozycja mężczyzny, który długo odwiedzał ją w klubie. Emerytowany górnik Michel (Joseph Bour) marzy o stworzeniu związku i mimo że nie znają się dobrze, proponuje Angélique małżeństwo. Kobieta ma świadomość tego, jak wygodnie byłoby spędzić jesień życia u boku spokojnego i troskliwego mężczyzny, który zapewniłby jej utrzymanie. Z drugiej strony przeraża ją utrata niezależności i perspektywa drobnomieszczańskiego losu żony, od której oczekuje się tylko dbania o dom i relacje rodzinne. Stabilizacja pociąga ją tylko początkowo, później bohaterka filmu przestaje być skłonna do poświęceń.

Angélique tłumaczy swoją niechęć do ślubu tym, że nie łączy jej z Michelem romantyczna miłość. Czy to prawdziwy powód, czy raczej uznana społecznie racjonalizacja?

Paulina Wawrzyńczyk

Mimo zmian społecznych i emancypacji kobiet w naszej kulturze utrzymuje się patriarchalna wizja małżeństwa jako grobu mężczyzny – niektórych przerażają konieczność podporządkowania się jednej kobiecie, utrata seksualnych możliwości, nuda i odpowiedzialność zastępujące kawalerską wolność. Tymczasem Angélique zdaje się w ten sposób myśleć o sobie, co przełamuje równie trwałe społeczne wyobrażenia na temat aspiracji kobiet. Michel przeciwnie – chciałby spokojnej jesieni życia i zwyczajnej relacji. Wybrał jednak kobietę, która przez całe życie nie tylko nie stworzyła niczego trwałego, lecz także przypuszczalnie bardziej niszczyła niż budowała relacje z najbliższymi.

Angélique tłumaczy swoją niechęć do ślubu tym, że nie łączy jej z Michelem gorąca romantyczna miłość. Można mieć jednak wątpliwości, czy to prawdziwy powód, czy raczej uznana społecznie racjonalizacja. Ponieważ ceni Michela i dobrze się przy nim czuje, problem leży raczej w tym, jaki model życia on jej proponuje.

Być może do jakiegoś stopnia Michel jest powodowany ideą uratowania „upadłej kobiety” poprzez nadanie jej nowego statusu. To kolejna patriarchalna mrzonka – dobry mężczyzna najpierw korzysta z usług pracownicy seksualnej, którą uważa za ofiarę systemu wyzysku, a później chce ją wyciągnąć z bagna. Nie pozostaje bezinteresowny, chce nadal sprawować władzę i wymaga podporządkowania. Angélique i jej koleżanki nie są jednak udręczone, nie wstydzą się tego, co robią, nie ma ich od czego wybawiać. W pierwszych scenach filmu pokazano solidarną i ciepłą społeczność kobiet pracujących w nocnych klubach, co może zaprzeczać wyobrażeniom o tym środowisku jako o pełnym przemocy i rywalizacji. Angélique ceni swoją pracę za jej lekkość i prostotę, nie wydaje się, żeby kiedykolwiek czuła się do niej przymuszona.

materiały prasowe

materiały prasowe

Dynamika pożądania

Dystans Angélique do Michela najbardziej przejawia się w ich relacji erotycznej. Od momentu zamieszkania z narzeczonym ucieka ona przed czułością i seksem, codziennie go odtrąca. Michel jest zaskoczony, bo zna ją jako ponętną uwodzicielkę i spodziewał się, że teraz będzie ona taka tylko dla niego. Angélique chciałaby się nawet zmusić do seksu, ale jej ciało się zamyka. O ile stara się być zaangażowaną narzeczoną, zajmuje się domem i pielęgnuje kontakty z rodziną, o tyle nie jest w stanie udawać pożądania.

Sfera seksualna stwarza wspaniałą możliwość bycia autentyczną/autentycznym, zdjęcia masek i odkrywania siebie w obecności drugiego człowieka. Postępowanie wbrew swojemu wewnętrznemu głosowi wyrządza krzywdę wszystkim zainteresowanym stronom: partner lub partnerka otrzymują nieprawdziwy obraz, a na oszustwie czy niedopowiedzeniu trudno budować coś trwałego. W społeczeństwie istnieje co prawda zgoda na podporządkowywanie relacji seksualnej innym wartościom, takim jak trwałość związku, dobro dzieci czy stabilizacja ekonomiczna. O problemach na tym polu nie da się jednak zapomnieć raz na zawsze; jeśli pozostają nierozwiązane, powodują cierpienie.

Angélique wybiera taktykę przeczekania. Trudno powiedzieć, czy sama wierzy w to, że czas zmieni jej uczucia. Michel nie pyta o powody niechęci i bez entuzjazmu akceptuje jej postanowienie powstrzymania się od współżycia do ślubu. Nie jest to jednak związek dwojga gorliwych katolików, Angélique nie potrzebuje ani miłości, ani obrączki, żeby cieszyć się seksem. Uwielbia niezobowiązujące przygody, flirtuje z innymi mężczyznami nawet w obecności Michela i nie żałowałaby zdrady. Seksualna wolność jest dla niej niezbywalną częścią wolności osobistej. Michel pragnie standardowego monogamicznego związku, uważa to za oczywiste. Frywolne zachowanie ukochanej powoduje u niego irytację i agresję. Brak rozmów na ten temat ciąży obojgu i prowadzi do nieszczęścia.

materiały prasowe

materiały prasowe

Autonomia i dojrzałość

„Party Girl” jest filmem cennym przede wszystkim dlatego, że wpisuje się w – obecny zarówno w kulturze, jak i dyskusji publicznej – nurt odkrywania, jak ważna jest sfera cielesności w związku osób starszych. Nie jest tak, że po przekroczeniu pewnego wieku pary poprzestają na trzymaniu się za ręce, gdyż zanikają potrzeby seksualne. Angélique i Michel muszą zmierzyć się z takimi samymi problemami, jakie mogłyby spotkać młodszych, nie mniej pragną cieszyć się seksem i miłosnym połączeniem z drugim człowiekiem.

Szczerość i obnażający charakter filmu „Party Girl” zbliża ten obraz chociażby do „Raju: miłość” (2012), aczkolwiek ma on o wiele mniej dramatyczną wymowę. W przeciwieństwie do bohaterki obrazu Ulricha Seidla Angélique, mimo narastającego poczucia przemijania i ograniczenia, dokonuje wyborów. Nie czuje się bezradna ani skazana na taki model życia, jaki przeznaczyło jej społeczeństwo, nawet jeżeli koszt podążania własną drogą jest wysoki. Jej krzywdzące Michela zachowanie może wydawać się naiwne i okrutne, lecz inaczej nie potrafi. Nie zmieniła się i nie dojrzała z wiekiem. Film kończy się w najciekawszym momencie, przyszłość pozostaje niedopowiedziana. Czy Angélique poniesie konsekwencje swojej decyzji, czy będzie żyła spokojniej wierna sobie? Niezależnie od tego, jak potoczyło się dalsze życie prawdziwej matki Samuela Theisa, jest to z pewnością bohaterka niestandardowa, której losy wzbogacają filmowe portrety kobiet w jesieni życia.

 

Film:

„Party Girl”, reż. Marie Amachoukeli-Barsacq, Claire Burger, Samuel Theis, Francja 2014.
 
 

SKOMENTUJ

Nr 335

(23/2015)
9 czerwca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail