„Bez ojca, bez matki, bez domu – smutek mojego życia” taki tatuaż nosi na swoim ciele Ngo Thanh Sang, bohater filmu dokumentalnego Weroniki Mliczewskiej „Dziecko z pyłu”. Sang jest jednym z kilkudziesięciu tysięcy Amerasians – dzieci Wietnamek i amerykańskich żołnierzy, które przyszły na świat z powodu wojny [1]. Dzięki testom DNA udaje mu się odnaleźć ojca, za którym tęsknił przez całe swoje życie. W wyjeździe do Stanów Zjednoczonych upatruje szansy na odmianę losu i lepszą przyszłość. Czy poznanie ojca przyniesie jednak Sangowi upragnione poczucie przynależności? Czy odnajdzie się w nowym kraju, a może zdecyduje się wrócić do Wietnamu?

Film pokazuje, że poszukiwanie własnej tożsamości jest procesem, który właściwie nigdy się nie kończy, a system relacji rodzinnych skrywa wiele tajemnic, co czyni go bardziej skomplikowanym, niż mogłoby się wydawać. Pozwala ponadto zrozumieć, że relacje osób, które doświadczyły wojny, pozostają naznaczone jej niewidzialnym piętnem. Kształtując rodzinne dynamiki, trauma wojny oddziałuje również na życie tych, którzy urodzili się długo po jej zakończeniu. „Dziecko z pyłu” w poruszający sposób ilustruje słynne powiedzenie, że koniec wojny widzieli tylko umarli.

Materiały prasowe dystrybutora Ya Man Studio

Dzieci wroga 

Nietypowa uroda – jasna karnacja, piegi i okrągłe oczy lub ciemny kolor skóry i afro – wyróżniała Amerasians spośród rówieśników. Ich ciała stanowiły dowód rasowej i narodowej transgresji, przypominając Wietnamczykom o amerykańskim wojsku, które przez lata stacjonowało i prowadziło walki na terenie ich kraju. W wyniku siejącej chaos i spustoszenie wojny zginęły ponad trzy miliony Wietnamczyków. Po upadku Sajgonu w 1975 roku i pospiesznym wycofaniu się wojsk amerykańskich, Amerasians zaczęto powszechnie uważać za dzieci wroga. Pogardliwie określano ich mianem souvenir babies oraz „dzieci z pyłu”. Pył oznacza tu długotrwałe pozostałości konfliktu, a także coś nieistotnego i niewartego uwagi, czego nie sposób jednak usunąć z pola widzenia. Te negatywnie nacechowane skojarzenia odnosiły się do niezwykle trudnej sytuacji życiowej dzieci urodzonych z powodu wojny. 

Życie Amerasians od początku naznaczone było cierpieniem – historia ich życia jest historią ocaleńców. Większość nigdy nie poznała ani swoich amerykańskich ojców, ani wietnamskich matek, które oddały dzieci do sierocińców, przekazały krewnym lub porzuciły na ulicy. Powody tych decyzji były różne: od braku możliwości czy chęci sprawowania opieki nad nieplanowanym potomstwem, aż po lęk przed linczem czy społeczną stygmatyzacją za utrzymywanie kontaktów seksualnych z Amerykanami. Ze względu na swój charakterystyczny wygląd i niemożliwą do ukrycia „inność”, wspólnym doświadczeniem Amerasians stało się odrzucenie ze strony rówieśników, nauczycieli czy sąsiadów. Pozostawieni sami sobie, przepędzani z miejsca na miejsce, żyli w ubóstwie, często na ulicy, narażeni na brutalne niebezpieczeństwa świata dorosłych. Zdarzało się, że porywano ich do niewolniczej pracy i wykorzystywano seksualnie. Próbując przeżyć, część Amerasians wikłała się w działalność przestępczą. Inni, w poszukiwaniu odskoczni od rzeczywistości, uzależniali się od narkotyków. Przekonani, że w Wietnamie nie czeka ich już nic dobrego, Amerasians marzyli o odnalezieniu swoich ojców i wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, gdzie mogliby rozpocząć życie na nowo.

Historia Sanga opowiedziana jest w prosty i linearny sposób, co doskonale służy ukazaniu wielowymiarowości i ambiwalencji relacji rodzinnych łączących bohaterów dokumentu. Pierwsza połowa filmu pokazuje życie Sanga i jego rodziny w Wietnamie, druga – po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych, gdzie bohater próbuje nawiązać relacje z ojcem i jego rodziną, a także zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Oś dokumentu stanowi kontrast pomiędzy relacjami łączącymi członków rodziny w Wietnamie a relacjami w rodzinie amerykańskiej. Są to dwa uniwersa o zupełnie odrębnych przeszłościach, hierarchiach, emocjonalnych dynamikach i stylach życia. Dzieli je niemal wszystko, a łączy jedynie postać głównego bohatera, który bardzo pragnie przynależeć do obu tych światów. Choć zdaje sobie sprawę, że większość Amerasians, którzy odnaleźli swoich ojców, została przez nich odrzucona, podejmuje decyzję o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie, mieszkając już w Ameryce, pomimo fizycznego oddalenia, pozostaje w stałym i bliskim kontakcie z rodziną w Wietnamie.

Materiały prasowe dystrybutora Ya Man Studio

Światy relacji rodzinnych

W pierwszej scenie filmu widzimy grupę Amerasians – jest wśród nich Sang – którzy oddają próbki śliny do badań DNA. „To jest moment, który może odmienić wasze życie – macie szansę odnaleźć swoich ojców”, uroczyście oznajmia organizator spotkania, rozdając zebranym zestawy do pobrania materiału genetycznego, jakby odprawiał jakiś magiczny czy religijny rytuał. Sang wyraźnie czuje powagę tej chwili, gdyż marzy o odnalezieniu swojego biologicznego ojca i nawiązaniu z nim relacji. Jak sam tłumaczy, w kulturze wietnamskiej to ojciec decyduje o tożsamości dziecka – kto nie ma ojca, ten jest nikim i nigdzie nie przynależy. Dotychczasowe życie Sanga było typowe dla wielu Amerasians w Wietnamie – matka oddała go pod opiekę krewnym, ci zaś przekazali kolejnej rodzinie zastępczej. Nie mógł chodzić do szkoły, przez co nigdy nie nauczył się czytać ani pisać. Pracował na farmie, gdzie był bity i poniżany. Jako nastolatek uciekł do Sajgonu, gdzie udało mu się nawiązać kontakt z matką. Gdy go poznajemy, ma ponad 50 lat, a swoje życie dzieli pomiędzy pracę na budowie a opiekę nad najbliższą rodziną – żoną i kilkumiesięcznym wnukiem.

Choć żyją skromnie, są ze sobą emocjonalnie związani, co widać w ich codziennych zachowaniach. Nie ma tu wielkich słów ani spektakularnych czynów, są za to obecność i uważność na drugą osobę, a także drobne gesty otuchy i wsparcia. Widać, że czują się przy sobie bezpiecznie i swobodnie – razem cieszą się i płaczą. Na pierwszy plan wysuwa się więź pomiędzy Sangiem a jego wnukiem. Mężczyzna traktuje go jak własne dziecko – kładzie spać, karmi, obcina mu włosy. Wpisana w tę relację bliskość staje się szczególnie widoczna w scenie, w której Sang odprowadza wnuka do przedszkola. Chłopiec wpada w rozpacz po rozstaniu z dziadkiem, Sang również jest głęboko poruszony. Transcendentalny wymiar relacji rodzinnych przejawia się z kolei w więzi Sanga ze swoją matką. Choć zmarła wiele lat temu, pozostaje stale obecna w życiu mężczyzny, który modli się do niej, prosząc o pomoc w nawiązaniu kontaktu z biologicznym ojcem. Gdy wreszcie się to udaje – początkowo za pośrednictwem komunikatora internetowego i tłumacza – Sang nie kryje ogromnego wzruszenia i radości. Choć bardzo pragnie przenieść się do Stanów Zjednoczonych, obawia się rozłąki z rodziną, w szczególności z ukochanym wnukiem. 

Po drugiej stronie oceanu, po odbyciu internetowej rozmowy z Sangiem, jego biologiczny ojciec oraz trójka przyrodniego rodzeństwa odbywają rodzinną naradę. Pomimo niemałej konsternacji, rodzeństwo decyduje się przyjąć Sanga i pomóc mu w rozpoczęciu nowego życia w Stanach Zjednoczonych. Robią to przede wszystkim przez wzgląd na ojca, który nie jest w stanie podołać temu zadaniu. Słaby i schorowany, mężczyzna sprawia wrażenie emocjonalnie wycofanego, momentami wręcz zupełnie nieobecnego. Rodzina odbiera Sanga z lotniska, umieszcza go w motelu, zabiera do restauracji i spędza z nim czas, wypytując o bliskich i warunki życia w Wietnamie. Kiedy jednak opada początkowa ekscytacja związana z przyjazdem nowego członka rodziny, a bariera językowa oraz różnice kulturowe okazują się trudne do pokonania, staje się jasne, że dla amerykańskiej rodziny Sang jest zupełnie obcą osobą.

Relacje w rodzinie amerykańskiej różnią się od tych w rodzinie wietnamskiej, ukazanych w pierwszej części dokumentu. Choć ojciec i jego dzieci starają się wzajemnie wspierać, trudno oprzeć się wrażeniu, że pozostają od siebie emocjonalnie oddzieleni. Dystans psychologiczny znajduje odbicie w dystansie fizycznym – w rodzinie amerykańskiej mało jest dotyku czy spontanicznej bliskości. Swobodne przeżywanie uczuć i emocji zastępują rozmowy o uczuciach i emocjach, przekształcając się niekiedy w gwałtowne kłótnie. W jednej ze scen ojciec stwierdza, że jego pragnieniem jest to, aby Sang był szczęśliwy, dodaje przy tym, że ma na myśli brak cierpienia i smutku. W odpowiedzi córka zwraca mu uwagę, że nie ma oprawa oczekiwać ani decydować, jak Sang powinien się czuć. „Tato, jesteś żałosny!” – krzyczy i trzaska drzwiami. Do tej wymiany zdań dochodzi ponad głową skonsternowanego Sanga, którego nikt nie pyta ani o samopoczucie, ani o zdanie. Widać, że konflikt pomiędzy ojcem a córką nie dotyczy bezpośrednio Sanga, lecz rodzinnych zaszłości – niewypowiedzianych żalów i niezagojonych ran. 

Materiały prasowe dystrybutora Ya Man Studio

Niedopowiedziane historie i rodzinne tajemnice

Film „Dziecko z pyłu” stawia pytania z gatunku tych fundamentalnych: czym właściwie jest rodzina? Albo inaczej: co decyduje o tym, że grupa osób stanowi dla siebie rodzinę? Czy przesądza o tym podwójna helisa: życionośna cząsteczka DNA, zawierająca informacje na temat tego, co odziedziczymy po naszych przodkach w tym kosmicznym rozdaniu? A może rodzina nie jest definiowana przez więzy krwi, lecz więzi emocjonalne – obecność i zaangażowanie w życie bliskich osób oraz gotowość do dzielenia się z nimi swoimi cennymi zasobami – czasem, uwagą, troską? A może bycie członkiem rodziny to przede wszystkim zobowiązania – zarówno te moralne, jak i finansowe – obejmujące, na przykład, opiekę nad chorującym rodzicem lub pomoc dorosłemu synowi, nawet jeśli dopiero się go poznało? Film, rzecz jasna, nie udziela odpowiedzi te pytania, a odsłaniając kolejne rodzinne tajemnice, komplikuje opowiadaną historię.

Czy każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób? Pomimo wyraźnie zarysowanych różnic w portretach obu układów rodzinnych, dostrzec w nich można pewien wspólny motyw. Jest nim doświadczenie braku, związane z fizyczną nieobecnością lub emocjonalną niedostępnością jednego lub obojga rodziców, co w istotny sposób wpływa na życie rodziny i relacje między jej członkami. W rodzinie wietnamskiej brakuje nie tylko obojga rodziców Sanga, lecz także jego córki. Ten wątek potraktowany jest z dużą dyskrecją i delikatnością. Dowiadujemy się jedynie, że córka Sanga ma problemy – jest uzależniona od narkotyków, uciekła z domu i porzuciła swojego syna, którym zajmują się teraz dziadkowie. Wybory życiowe matki i córki Sanga wydają się do pewnego stopnia zbieżne, jakby łączyła je niewidzialna, międzypokoleniowa nić. Spostrzeżenie to pozwala być może lepiej zrozumieć, dlaczego Sang – który nigdy nie doświadczył troski ze strony osób dorosłych – z tak ogromnym zaangażowaniem opiekuje się wnukiem. Być może widzi w nim samego siebie z okresu dzieciństwa i bardzo pragnie uchronić go przed poczuciem odrzucenia, społecznym wykluczeniem oraz marginalizacją, których sam doświadczył.

Relacje w rodzinie amerykańskiej również naznaczone są doświadczeniem nieobecności rodziców. Ojciec Sanga wychowywał się bez ojca i – jak można się domyślać – nie zaznał emocjonalnej bliskości, a później nie potrafił okazać jej własnym dzieciom. Dorosła córka ma żal do ojca, że był nieczuły i nigdy ich nie przytulał. Cieniem na relacjach pomiędzy członkami rodziny kładzie się również wojenna przeszłość mężczyzny, o której wiadomo jednak niewiele. W Wietnamie ojciec służył w piechocie i walczył z bronią w ręku. Ale ile osób zabił? Co sprawiało, że po powrocie z wojny budził się w nocy z krzykiem? Dlaczego zachowywał się agresywnie wobec żony, co przyczyniło się do rozpadu ich małżeństwa? Mężczyzna cierpi na zespół stresu pourazowego i choć córka namawia go, a momentami nawet prowokuje, aby zaczął mówić o swoich wojennych doświadczeniach, pozostaje zamknięty w sobie i konsekwentnie unika głębszych rozmów. Nie chce wracać myślami do wojny ani mrocznych wspomnień – wiele tajemnic zabierze ze sobą do grobu.

Jeśli spojrzeć z szerszej perspektywy, okazuje się, że wszyscy bohaterowie filmu – zarówno poszczególne osoby, jak i oba sportretowane systemy rodzinne – są ofiarami wojny. Sang urodził się z powodu wojny (paradoksalnie wojna, której istotą jest zabijanie, przyczyniła się do powstania nowego życia, od początku było ono jednak przepełnione cierpieniem). Matka Sanga porzuciła go w obawie przed piętnem hańby związanym z wychowywaniem dziecka, którego wygląd jednoznacznie wskazywał na to, że utrzymywała kontakty seksualne z wrogiem. Dla ojca udział w wojnie stał się źródłem głębokiej traumy, która odcisnęła piętno zarówno na jego zdrowiu psychicznym, jak i życiu osobistym. Pośrednimi ofiarami wojny są również członkowie rodziny weterana – jego małżeństwo rozpadło się pod wpływem wojennych przeżyć, a dzieci dorastały z emocjonalnie niedostępnym ojcem, którego nie były w stanie tak naprawdę poznać. Film pokazuje, że na wojnie nie ma zwycięzców – są jedynie przegrani. Spustoszenie, jakiego wojna dokonuje w ludzkim życiu, trwa długo, oddziałując na kolejne pokolenia.

Podróż bohatera: rodzina jest moim domem

Pobyt w Ameryce zmusza Sanga do konfrontacji z pytaniami o własną tożsamość i poczucie przynależności: kim właściwie jest i gdzie znajduje się jego miejsce w świecie? W Wietnamie stale doświadczał odrzucenia ze względu na swój wygląd; uważano go za dziecko wroga, za Amerykanina. Paradoks polega jednak na tym, że mieszkając w Stanach Zjednoczonych, Sang czuje się przede wszystkim Wietnamczykiem. Trudno jest mu odnaleźć się w amerykańskiej kulturze, zrozumieć amerykańskie zwyczaje i polubić amerykański styl życia. Dziwi się, dlaczego nowo odnaleziona rodzina nie zaprasza go do siebie do domu, dlaczego musi mieszkać w motelu, a z ojcem i braćmi spotykać się w restauracji. Różnica czasu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Wietnamem utrudnia mu kontakt z żoną i wnukiem, za którymi coraz bardziej tęskni. Nieznajomość angielskiego utrudnia mu nawiązanie relacji z amerykańską rodziną oraz codzienne funkcjonowanie w nowym kraju. Ekscytacja i radość, które towarzyszyły Sangowi w podróży do Ameryki, stopniowo ustępują miejsca rozczarowaniu i niepewności. Zastanawia się, czy decyzja o wyjeździe była słuszna, i czy spotkanie z ojcem przyniosło mu to, czego pragnął? Zaczyna też rozumieć, że wyobrażenia na temat tego, jak mogłoby potoczyć się jego życie w Stanach Zjednoczonych, miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. 

Jednym z tematów filmu jest zatem konfrontacja wyidealizowanego, niemalże mitycznego obrazu ojca z rzeczywistą osobą. W wyobraźni Sanga ojciec urasta do postaci „większej niż góry czy niebo”, jednak przy bliższym poznaniu okazuje się zwyczajnym człowiekiem, w dodatku schorowanym, zmęczonym życiem i usuwającym się w cień. Przyjmuje Sanga, ale nie jest w stanie poświęcić mu wiele czasu ani uwagi, ponieważ sam wymaga opieki. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że pojawienie się Sanga w życiu amerykańskiej rodziny jest dla niej swoistym darem. Może bowiem przyczynić się do odbudowania i uzdrowienia ich wzajemnych relacji. Pytanie jednak, czy amerykańska rodzina jest w stanie ten dar przyjąć? Mówiący językiem poetyckich metafor Sang łączy w sobie pozorne sprzeczności. Z jednej strony, wykazuje dziecięcą wręcz ufność i prostolinijność, z drugiej – dojrzałość emocjonalną i spokój godne prawdziwego mędrca. Jako pierwsza osoba w obu rodzinnych systemach przełamuje wielopokoleniowy schemat nieobecności i niedostępności rodziców względem dzieci. Jednocześnie musi zmierzyć się z koniecznością zintegrowania niespełnionych marzeń i pragnień związanych z przyjazdem do Ameryki oraz poznaniem nowej rodziny. Dopiero gdy uświadamia sobie, że jego prawdziwym domem są jego bliscy – zarówno ci w Wietnamie, jak i w Ameryce – jest w stanie przyjąć i pomieścić swoją zranioną tożsamość. Wówczas też odnajduje upragniony spokój i poczucie przynależności.

Amerasians w Ameryce

„Dziecko z pyłu” to kameralna i wzruszająca historia o długotrwałych konsekwencjach wojny, opowiedziana nie w ujęciu politycznym, lecz osobistym i rodzinnym. Historia Sanga, jego próba odnalezienia ojca, a następnie nawiązania relacji z amerykańską rodziną, pokazane są jako prywatna sprawa, rozgrywająca się w zaciszu rodzinnych światów po obu stronach Pacyfiku. Warto zadać pytanie, które film pomija – pytanie o odpowiedzialność mężczyzn, którzy zostali ojcami w czasie wojny wietnamskiej, i którzy pozostawili swoje dzieci bez opieki czy wsparcia (choć gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że część z nich nie zdawała sobie sprawy z istnienia potomstwa). A także o odpowiedzialność państwa, które zaangażowało się w konflikt zbrojny i wysłało żołnierzy do obcego kraju. Czy w takiej sytuacji na państwie amerykańskim nie spoczywa obowiązek zapewnienia dzieciom swoich obywateli godnych warunków życia? Historia Amerasians pokazuje, że władze Stanów Zjednoczonych chętniej angażują się w wojny, niż mierzą z ich konsekwencjami. Dopiero w wyniku trwającej ponad dekadę intensywnej kampanii politycznej i społecznej, Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił dwa akty prawne – w 1982 roku Amerasian Immigration Act, a w 1987 roku Amerasian Homecoming Act. Umożliwiały one Amerasians osiedlenie się w Stanach Zjednoczonych, nie gwarantowały jednak przyznania im amerykańskiego obywatelstwa.

Program przesiedlania Amerasians do Stanów Zjednoczonych był realizowany w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Łącznie wzięło w nim udział około 75 tysięcy osób – Amerasians oraz członków ich rodzin. Jak zauważa Sabrina Thomas w książce „Scars of War: The Politics of Paternity and Responsibility for Amerasians in Vietnam” [2021], cierpienie Amerasians nie skończyło się wraz z przeprowadzką do nowego kraju. Z rozmów, które badaczka przeprowadziła z pracownikami opieki społecznej, wynikało, że Amerasians doświadczali wyjątkowych, ponadprzeciętnych trudności w procesie adaptacji do życia w Stanach Zjednoczonych. Uciekali z rodzin zastępczych, nie radzili sobie z tęsknotą za krajem. Wielu cierpiało na depresję, aż 14 procent podejmowało próby samobójcze. Tę dramatyczną sytuację tłumaczono na kilka sposobów. Po pierwsze, Amerasians byli ocaleńcami, którzy w Wietnamie doświadczyli zaniedbania emocjonalnego, przemocy, marginalizacji i ubóstwa. Po drugie, w Stanach Zjednoczonych również podlegali wykluczeniu ze względu na nieznajomość języka, brak wykształcenia oraz różnice kulturowe. Po trzecie, choć wyglądem wpisywali się w wielorasowe i wieloetniczne społeczeństwo amerykańskie, to nie czuli się w nim dobrze. Ze Stanami Zjednoczonymi nie łączyła ich bowiem ani tożsamość narodowa, ani więzi kulturowe, ani emocjonalne przywiązanie. W Wietnamie uważano ich za Amerykanów, a w Ameryce za Wietnamczyków. Bez względu na kraj zamieszkania Amerasians czuli się niechciani i niepasujący. 

„Dziecko z pyłu” jako film przywołujący historię Amerasians jest opowieścią o wstydliwym i przemilczanym dziedzictwie wojny wietnamskiej, które reżyserka wydobywa z mroku zapomnienia. To historia niezwykle ważna i warta uwagi, gdyż pozostaje nieobecna zarówno w oficjalnych narracjach dotyczących wojny wietnamskiej, jak i w przemówieniach władz państwowych, wychwalających potencjał amerykańskich sił zbrojnych oraz bohaterstwo amerykańskich żołnierzy. Film stanowi swoiste memento wobec oficjalnej retoryki rządu Stanów Zjednoczonych, coraz bardziej afirmatywnej względem wojny, co widać zarówno w wymiarze symbolicznym – na przykład w zmianie nazwy Department of Defense na Department of Warjak i finansowym (przyszłoroczny budżet Stanów Zjednoczonych zakłada zwiększenie wydatków na wojskowość o 50 procent). Najbardziej spektakularnym przejawem tego zjawiska była parada wojskowa w Waszyngtonie w czerwcu zeszłego roku. Stała się ona celebracją amerykańskiej potęgi militarnej, a zarazem pochwałą wojny jako sposobu sprawowania władzy oraz osiągania celów politycznych. W świecie, który bez głębszej refleksji szykuje się do kolejnej wielkiej wojny, dokument Weroniki Mliczewskiej nabiera szczególnego znaczenia. Przypomina bowiem o jej długotrwałych i destrukcyjnych konsekwencjach. „Dziecko z pyłu” to uniwersalna historia cierpienia osób, które doświadczyły wojny, oraz ich bliskich. Cierpienia, którego skutki przechodzą z pokolenia na pokolenie i, być może, nigdy się nie kończą.

Przypisy:

[1] Ang. children born of war – określenie stosowane w dyskursie publicznym w odniesieniu do dzieci poczętych w wyniku kontaktów seksualnych żołnierzy obcych formacji oraz miejscowych kobiet, zarówno relacji dobrowolnych, jak i gwałtów. Więcej na ten temat, zob. znakomitą książkę Jakuba Gałęziowskiego „Niedopowiedziane biografie. Polskie dzieci urodzone z powodu wojny” [2022].

Bibliografia:

  1. Gałęziowski, „Niedopowiedziane biografie. Polskie dzieci urodzone z powodu wojny”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022. 
  2. Thomas, „Scars of War: The Politics of Paternity and Responsibility for Amerasians in Vietnam”. University of Nebraska Press, Lincoln, NE, 2021.