17 lipca tego roku miała miejsce polska premiera filmu Christophera Nolana „Odyseja”. Nowy film reżysera blockbusterów, takich jak „Interstellar”, „Oppenheimer” czy „Incepcja”, to współczesna adaptacja homerowskiego mitu o powrocie do domu króla Odyseusza po wygranej bitwie pod Troją. Ta epicka historia opowiada o dylematach moralnych aktualnych zarówno kilka tysięcy lat temu, jak i teraz. Problem w tym, że została nakręcona w miejscu, gdzie lokalna społeczność nie ma prawa do opowiadania przed kamerą własnych historii.

Spór o Saharę Zachodnią

Sahara Zachodnia, gdzie między innymi kręcono film „Odyseja”, jest powszechnie uważana za ostatnią kolonię Afryki. Teren, wcześniej kolonizowany przez Hiszpanię, od 1975 roku znajduje się pod okupacją Maroka. Ale jej międzynarodowy status pozostaje niejasny. Obecnie pięćdziesiąt państw uznaje Saharę Zachodnią za niepodległą. Ale żadne z nich nie jest liczącym się międzynarodowo mocarstwem. Większość ludu Sahrawi – rdzennych mieszkańców Sahary Zachodniej – mieszka w obozach dla uchodźców na terenie Algierii, dokąd musieli uciekać po najeździe wojsk marokańskich.

Co roku w Saharze Zachodniej osiedla się coraz więcej Marokańczyków, a ludność Sahrawi jest stamtąd systematycznie wysiedlana.

Christopher Nolan zorganizował cztery dni zdjęciowe w lipcu 2025 roku w Dakhli, mieście w Saharze Zachodniej. Dakhla oferuje unikatowe pustynne krajobrazy, idealne na filmową scenerię. Dodatkowo kręcone tam zdjęcia były tańsze i łatwiejsze do zrealizowania niż w innych miejscach Sahary. Twórcy produkcji od początku otrzymywali listy od aktywistów z prośbą o zatrzymanie zdjęć w tym rejonie, następnie o niemontowanie scen z ujęciami Sahary Zachodniej, a ostatecznie o nieumieszczanie zdjęć w filmie. Listy nie doczekały się odpowiedzi. Na powstrzymanie tej części produkcji nie wpłynął także list otwarty podpisany przez celebrytów i aktywistów, takich jak Javier Bardem czy Greta Thunberg.

„Odyseja” a etyka

Dlaczego jednak kręcenie filmów w Saharze Zachodniej miałoby samo w sobie być nieetyczne?

„Producenci uzyskują zgody na kręcenie tam prosto od marokańskiego rządu, nie od Saharyjczyków. Ci mają swoich politycznych przedstawicieli chociażby przy ONZ, jednak ich działalność jest nielegalna w Maroku. Cała ekipa filmowa uzyskuje marokańskie wizy, a marokański rząd wykorzystuje hollywoodzką produkcję do swoich działań propagandowych” odpowiada Lena Khalid, polska reportażystka związana z Saharą Zachodnią od dziesięciu lat.

„Jest to też cios dla Saharyjczyków żyjących od pięćdziesięciu lat w Algierii, gdzie ponad 170 tysięcy osób czeka na możliwość powrotu do własnego kraju. Obecnie nie mogą oni tam wjechać ani zamieszkać, bo wymagałoby to od nich uzyskania zgód okupanta. A ten wydaje je niemal tylko tym, którzy są skłonni wyprzeć się swojej narodowości. Rząd Maroka udziela zgód amerykańskiemu reżyserowi, podczas gdy sami mieszkańcy nie mogą przebywać na tej ziemi” dodaje Khalid.

Sahrawi domagają się głosu 

W ostatnich latach w polskich kinach pojawił się również inny film, pośrednio przedstawiający Saharę Zachodnią. To arthouse’owy hit „Sirāt” w reżyserii Ólivera Laxego. W tym muzycznym filmie drogi przedstawiona jest grupa imprezowiczów przemierzających Maroko. W filmie nie są znane szczegóły panujących realiów – jasne jest jednak, że druga część filmu dzieje się „gdzieś przy granicy z Mauretanią”, czyli de facto w Saharze Zachodniej. Fabuła skupia się jednak wyłącznie na fanach muzyki elektronicznej, a kryjące się wokół nich niebezpieczeństwo jest reżyserskim sposobem budowania napięcia.

„W «Sirāt» pojawia się także wątek pól minowych. A warto wiedzieć, że przez Saharę Zachodnią ciągnie się drugi najdłuższy na świecie mur i najdłuższe na świecie pole minowe. To około 7–10 milionów min, które odebrały życie już ponad dwóm i pół tysiąca osób” opowiada Khalid.

Tymczasem kręcenie filmów o życiu Sahrawich i opowiadanie o okupacji Sahary Zachodniej jest dla nich samych bardzo niebezpieczne.

Khalid przyznaje, że okupowana ludność właściwie nie ma takiej możliwości. Jednak podaje też przykład podobnej próby: kilka lat temu Sahrawi wyprodukowali film „3 Stolen Cameras” o zmaganiach aktywistów – tym samym ryzykowali życiem własnym i swoich rodzin.

Saharyjska Grupa Robocza w swoim oświadczeniu opisuje inwigilację, zastraszanie, arbitralne zatrzymania, konfiskatę sprzętu oraz inne formy represji za dokumentowanie pokojowych demonstracji przez lokalnych filmowców i osoby prywatne. Dodatkowo na teren Sahary Zachodniej od lat nie mają wstępu zagraniczni dziennikarze, którzy przy próbie przekroczenia granicy są zwykle deportowani. Na tym tle wyróżnia się marokański dziennikarz Ali Lmrabet, który w 2005 określił Saharyjczyków mieszkających w Algierii mianem uchodźców”. Za te słowa rząd marokański wydał mu zakaz uprawiania zawodu dziennikarza na okres dziesięciu lat.

W związku z niebezpieczeństwem tworzenia filmów na terenie Sahary Zachodniej wiele z dzieł tworzonych przez Sahrawi powstaje poza granicami kraju – na przykład w obozach dla uchodźców w Algierii. Od 2007 roku w obozie Tindouf co roku odbywa się saharyjski festiwal filmowy Fisahara, prezentujący filmy głównie o tematyce praw człowieka. Jest to jedyny na świecie festiwal filmowy odbywający się w obozach dla uchodźców. Przez lata był wspierany przez takich twórców jak Pedro Almodóvar, Penélope Cruz czy Javier Bardem. Ten ostatni w 2012 roku nawet wyprodukował film dokumentalny o Saharze Zachodniej.

Sahara Zachodnia a polityczne zmiany

Nakręcona przez Nolana „Odyseja” to pierwszy duży hollywoodzki hit kręcony w Saharze Zachodniej. Wiele marokańskich portali, takich jak Watan24 czy Al Moujtamaa, informuje, że premiera filmu może oznaczać początek normalizacji nie tylko tworzenia filmów, ale i rozwoju turystyki na marokańskich zasadach. Na przestrzeni ostatnich paru lat miały również miejsce ważne wydarzenia polityczne. One także mogły przyczynić się do tego, że

uzyskanie zgody od marokańskiego króla na komercyjną eksploatację Sahary nie jest już tak szokujące jak kiedyś.

Na przykład, w 2020 roku Maroko dołączyło do słynnych porozumień abrahamowych między Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Arabią Saudyjską. W zamian za normalizację stosunków między Marokiem a Izraelem, Stany Zjednoczone uznały marokańską suwerenność nad Saharą Zachodnią. Z kolei w październiku zeszłego roku ONZ przyjęło rezolucję, w której popiera marokańską propozycję utworzenia autonomii na terenie Sahary Zachodniej.

Jak określa w swoim raporcie Human Rights Watch, plan autonomii nie dopuszcza niepodległości, nie przewiduje prawa do reparacji ani nie definiuje ludu Sahary Zachodniej, który miałby prawo do samostanowienia. Organizacja wskazuje, że propozycja utworzenia autonomii nie gwarantuje Saharyjczykom żadnych praw, szczególnie z tego powodu, iż większość obecnych mieszkańców regionu to Marokańczycy, którzy przez różne formy zachęt byli tam sprowadzani od wielu lat.

Rezolucja ONZ z 2025 roku to ogromna zmiana w stosunku do pierwotnego stanowiska organizacji z 1975 roku.

Wtedy to Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości wydał opinię, w której określił, że Maroko nie ma suwerenności terytorialnej nad Saharą Zachodnią i podkreślił wagę samostanowienia ludności tego regionu. I to ta opinia była przez lata kołem ratunkowym dla Saharyjczyków podczas wszelkiego rodzaju spotkań na forum międzynarodowym, konfliktów czy batalii sądowych. Jednak ostatnie kilka lat drastycznie zmieniło sytuację.

Gdzie kończy się film, a zaczyna polityka?

Kręcenie scen filmu „Odyseja” w Saharze Zachodniej w niektórych kręgach rzeczywiście wywołuje bojkot, ale realnie nie wpływa na wynik boxoffice’u. Za to marokański rząd w aktywny sposób próbuje promować Saharę Zachodnią jako turystyczny region Maroka i miejsce dla przyszłych planów filmowych. 

W czasie zdjęć Nolan sfotografował się z ministrem kultury Maroka, który ogłosił później, że „to zdjęcie jest właśnie tym, czego Maroko potrzebuje, by promować Dakhlę jako przyszłą lokalizację filmową”.

Fani produkcji mogliby argumentować, że ani „Sirāt”, ani „Odyseja” nie opowiadają o problemach ludu Sahrawi i o polityce Królestwa Marokańskiego. Khalid odrzuca jednak takie rozumienie neutralności: „Samo twierdzenie, że produkcja jest apolityczna, nie oznacza jeszcze, że jest neutralna. W realiach długotrwałej okupacji już sam fakt uzyskania pozwoleń od władz okupacyjnych i przedstawiania miejsca jako części państwa okupującego ma konsekwencje polityczne. Czy istnieje etyczny bądź neutralny sposób nagrywania filmów na okupowanym przez Rosję Krymie?”.