Nie bronię raportu „Polaków portret własny”, którego autorką jest prof. Barbara Mróz-Gorgoń. Głupie błędy, zabawne anglicyzmy i słowotwórstwo AI to jej odpowiedzialność.
Trudno byłoby też wyobrazić sobie obronę własnej marki byłej pełnomocniczki rządu do spraw marki Polska i próbę opanowania kryzysu wizerunkowego, jaki wybuchł po ujawnieniu błędów w raporcie. Zrobiła to niewątpliwie źle, pogarszając tylko własną sytuację.
Ale bronię jej prawa do tego, by nie być ofiarą linczu.
Bo to, co dzieje się od ponad tygodnia w mediach społecznościowych i tradycyjnych coraz częściej tak właśnie wygląda.
Nie znam się, ale się pośmieję
Po ujawnieniu błędów w raporcie pojawiły się kolejne informacje na jej temat. Filmiki, w których mówi dziwnym żargonem a to o ubraniach, a to o Beskidach, których mieszkańców porównuje do Indian. Ale też może pomysł na promowanie Beskidów jako miejsca, w którym natura może zaspokoić potrzeby duchowe nie jest już tak zupełnie bez sensu. Nie wiem, bo nie znam się na marketingu. Ale większość z tych, którzy cytowali, podawali dalej i wyśmiewali tę wypowiedź też się nie zna.
Zna się natomiast na wyśmiewaniu kogoś, kto jest łatwym celem.
W mediach społecznościowych krążą kolejne informacje. Michał Woś, oskarżony o nieodpowiednie wydawanie 25 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości, ujawnia, że Mróz-Gorgoń zrobiła doktorat w dziewięć miesięcy, a habilitację w dziesięć. Skąd to wie – nie pisze.
Zbiera za to komentarze, że to upokarzająca wiadomość dla prawdziwych naukowców. Większość odbiorców tej sensacyjnej wiadomości nawet nie wie czy jest ona prawdziwa. A gdyby była, to czy byle jaki doktorat i habilitacja to w Polsce wyjątek. Ale wie, że może powyżywać się na osobie, na której Polska wyżywa się od tygodnia. To na pewno łatwiejsze niż rozliczenie nieprawidłowości, które miał popełnić Michał Woś w Funduszu Sprawiedliwości.
Wyśmiewanie pełnomocniczki za niezdarne, niemądre, ale łatwe do opisania i wyśmiania rzeczy nie wymaga żadnych kwalifikacji. Nie budzi oporów, skoro tyle osób to robi. A wręcz taka sytuacja zachęca do wyszukiwania kolejnych kompromitujących informacji. Nawet, jeśli wiemy o nich niedostatecznie dużo, żeby mieć pewność, czy są kompromitujące.
Kobiety są takie głupie
„Kobieta” to kolejny klucz do zrozumienia tego, co wydarzyło się w ciągu ostatniego tygodnia. Gdyby pełnomocnikiem rządu do spraw promocji marki Polska został jakiś polityk z usztywnioną na poważnie i stanowczo miną, w nijakim garniturze i z obcesowym podejściem do ludzi, po ujawnieniu takiego raportu również byłby „gwiazdą” mediów tradycyjnych i społecznościowych? Moja wyobraźnia podpowiada, że nie. Że o wiele łatwiej jest śmiać się z osoby niekonwencjonalnej, uśmiechniętej, nietypowo ubranej, a przede wszystkim z kobiety.
Zwłaszcza, kiedy wchodzi do polityki, bo w polityce trzeba wyglądać jak bulterier i wiele polityczek to wie.
Jedną z form wyśmiewania Mróz-Gorgoń była grafika, którą opublikował Sławomir Mentzen. Zestawił jej zdjęcie ze zdjęciami innych polityczek z hasłem „Stop Grażynokracji”. Jedyne, co łączy osoby na tych zdjęciach to płeć i polityka. Kobiety w polityce wciąż łatwo wyśmiać za to, że są kobietami.
Trzeba było się nie pchać
I kolejny klucz do zrozumienia linczu, jaki odbył się na Barbarze Mróz-Gorgoń to właśnie polityka.
Jej raport nie wzbudził niczyjego oburzenia, dopóki premier Donald Tusk nie przedstawił jej osobiście jako pełnomocniczki rządu. Wtedy raportem zainteresował się Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, a za nim my wszyscy. W pewnym sensie to uzasadnione, bo funkcja publiczna wymaga wysokich kwalifikacji. Ale może gdyby Tusk nie powołał jej z taką pompą, a następnie nie zostawiając bez żadnego zaplecza, to ta historia mogłaby potoczyć się inaczej.
Powtórzę – nie bronię jej błędów, zaniedbań, nie oceniam kompetencji. Uważam jednak, że kara, jaka ją spotkała jest tak ciężka, że trudna do uniesienia. I że loża szyderców mediów tradycyjnych i społecznościowych powinna brać pod uwagę wysokość tej kary w proporcji do czynów. Bo nie rechocze nad zdjęciem wygenerowanym przez AI, tylko żywej kobiety i prawdziwej osoby.