Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Przewlekła infekcja. Wystawa...

Przewlekła infekcja. Wystawa „.” w Szarej Kamienicy

Zuzanna Sokołowska

By opisać relacje człowieka z otoczeniem, można odwołać się do wielu metafor. Czemu więc nie użyć motywu żarłocznych grzybów i innych pasożytów? Artyści, którzy wystawili swoje prace w krakowskiej Szarej Kamienicy, zwracają dodatkowo uwagę na to, jak trudno określić, kto właściwie żeruje na kim.
3

Fot. Urszula Kluz-Knopek

Maczużnik to rodzaj grzyba, który atakuje bezkręgowce. Pasożyt wkrada się niepostrzeżenie w żywe tkanki, zastępuje je swoimi i rozsiewa infekcję po całym organizmie. W końcu doprowadza do efektownej śmierci swojego żywiciela, z którego wyrasta barwny owocnik. Ten rodzaj grzyba posłużył za inspirację do stworzenia jednego z najciekawszych komiksów ostatnich lat – „Maczużnika” autorstwa Daniela Gutowskiego i Michała Rzecznika, którego narracja oscyluje wokół dwoistej natury człowieka, będącego zarówno pasożytem, jak i żywicielem. Dialektyka ta inspiruje jednak wielu innych twórców, czego dowodem była wystawa zatytułowana „.”, którą do niedawna można było oglądać w krakowskiej Szarej Kamienicy. [1]

Zaproszeni na nią artyści – reprezentanci bardzo różnych pokoleń i kierunków – podjęli się badania współczesnej rzeczywistości, w której dominuje definiujący ponowoczesną epokę nadmierny przyrost. Nadmiar obrazów, informacji i przedmiotów to znaki szczególne życia codziennego. Rozbudzony apetyt na więcej wciąż rośnie i nie da się go już zaspokoić. Jak trafnie zauważa historyczka sztuki Izabela Kowalczyk w swoim tekście „W symbiozie”, namnażanie, infekowanie, przyrost, bulimia i rak to symptomy naszych czasów [2], przy czym nowotworu nie należy interpretować tylko w kontekście choroby ciała, ale również ludzkich zachowań napędzanych przez żarłoczny konsumpcjonizm uzależniający szybciej niż nikotyna. Ekspozycja „.” to pewnego rodzaju aktualizacja portretu współczesnego człowieka, everymana, który od dawna przestał już żyć w harmonii z naturą. Jest to również nadzwyczaj udana próba sklasyfikowania pasożytów aktywnie żerujących na jego tożsamości, wpędzających go w przewlekłą, niedającą się wyleczyć chorobę, wpisanych już na trwałe w ludzki krwiobieg.

Pożeracze umysłu i ciała

Narracja wystawy, zaaranżowana na tle laboratoryjnych, białych ścian galerii, koncentruje się w dużej mierze wokół cielesności i jej nieustannie zmieniającego się statusu. Nie jest to na pewno ciało próbujące odnaleźć swoją seksualną i kulturową tożsamość. Nie stara się ono też wpisywać w ustalone schematy czy kanony albo przeciwnie – wyrywać z nich. Jest to przede wszystkim ciało zmęczone, nabrzmiałe, zdegenerowane nie tylko przez chorobę czy nadmiar pożywienia, z którym przestaje sobie radzić, lecz także przez nowoczesne technologie.

Karol Szczur analizuje fizyczność pod względem potencjalnej choroby: przyczepia do ciała barwne klocki, które stają się symbolicznymi naroślami, uszkodzeniami.

 Zuzanna Sokołowska

Karol Szczur pod pretekstem niewinnej zabawy maluje na swoich ekspresyjnych, barwnych obrazach współczesną dionizyjską ucztę. Jego „Wielkie żarcie” (2013) to pokaz bezmyślnego, zachłannego pochłaniania jedzenia do ostatniego okruszka. Główny temat jego malarstwa to totalne zezwierzęcenie i dehumanizacja człowieka. Praca artysty nie jest pozbawiona pewnego napięcia, oczekiwania, że szalona impreza przerodzi się w ucztę kanibalistyczną. Szczur idzie o krok dalej w swoich fotografiach, również pokazywanych na wystawie, gdzie zaczyna analizować fizyczność pod względem potencjalnej choroby: przyczepia do ciała barwne klocki, które stają się symbolicznymi naroślami, uszkodzeniami. W kolejnej pracy artysta infekuje zmysły widza wydzierganym napisem „Internet”, nawiązującym swoją formą do haftowanych, kultowych już zresztą, dzieł Moniki Drożyńskiej. Szczur przypomina w ten sposób, jak komputery, smartfony i nieustanne podłączenie do sieci zrewolucjonizowały ludzką świadomość, a co najważniejsze, zmieniły sposób myślenia. Dziś cały świat znajduje się pod opuszkami palców. Marshall McLuhan zauważył, że kiedy pojawia się nowe medium, ludzie w naturalny sposób dają się uwieść informacjom i treściom, które ono niesie. Jednakże na skutki uboczne pozornie niewinnego flirtu z cyfrowymi technologiami nie trzeba było długo czekać.

4

Fot. Urszula Kluz-Knopek

Jak zauważył Nicholas Carr, autor słynnej książki „Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg”, ciągłe bycie online zaburza zdolność koncentracji, przyswajania szczegółowej wiedzy oraz czytania dłuższych tekstów. Ludzki umysł zaczyna funkcjonować jak szybki strumień danych, po których się jedynie ślizga, przeskakuje wciąż z jednej strony internetowej na drugą. „Doświadczamy właśnie odwrócenia intelektualnej ewolucji naszego gatunku. Z czcicieli wiedzy i mądrości, jako przymiotu ściśle związanego z osobowością, znów stajemy się myśliwymi i zbieraczami, tym razem w elektronicznym lesie pełnym informacji” [3] – twierdzi Carr. A co najgorsze, z elektronicznego lasu najtrudniej jest dziś uciec. Nawet gdy usunie się konto z Facebooka.

Tymczasem Joanna Mlącka w swoim obrazie „Pod kontrolą” (2013) podobnie jak Szczur odwołuje się do kanibalizmu, zamykając w słoiku odcięte języki. Obraz artystki zyskuje w tym kontekście dwojaki status: staje się on nie tylko egzemplifikacją niepohamowanej konsumpcji, lecz także próbą pozbawienia języka władzy, dzięki której stał się on zasadniczym tworzywem rzeczywistości.

Bartosz Czarnecki w swoim obrazie „Przekaz podprogowy” (2014) analizuje oddziaływanie na mózg informacji odbieranych bez udziału świadomości. Zjawisko to odnosi się przede wszystkim do bodźców wzrokowych i słuchowych. Ludzki umysł staje się podatny na wszelkie sugestie – można nim dowolnie sterować i wzbudzać pozornie nieistniejące pragnienia. Artysta celowo igra ze zmysłem wzroku widza: namalował amerykańską flagę powiewającą w tle napisu „Do Not Question Goverment”. Nie byłoby w tej malarskiej realizacji niczego zaskakującego, gdyby nie jego pozorna i jak najbardziej zamierzona nieczytelność wynikająca z nadmiernej pikselizacji obrazu. Twórca specjalnie ukrywa łatwo dostępne tropy i znaczenia, manipuluje przekazem treści. Tym samym zarówno Czarnecki, jak i Mlącka udowadniają, że znają mechanizmy wpływania na ludzką świadomość, ale nie chcą poddawać się żadnej sugestii – ani za pomocą języka, ani nadmiaru informacji czy obrazów. Próbują dyscyplinować rzeczywistość tylko za pośrednictwem sztuki, stającej się dla nich jedynym pewnym terytorium w płynnym, niejednorodnym świecie.

7

Fot. Urszula Kluz-Knopek

Maria Szydłowska stworzyła instalację „Post”. Artystka w białym, półprzezroczystym tworzywie, które przypomina swoją formą błonę, zamknęła list. Poprzez odcięcie go od dotyku widza umieściła go w obszarze przeszłości, analogowego archaizmu czy też raczej reliktu wypartego przez cyfrową technologię. Jej przesyłka, która nigdy nie zostanie doręczona, staje się symbolicznym nawiązaniem do płytkich relacji międzyludzkich, które kreuje internet.

Pasożyt i żywiciel

W zupełnie innym tonie utrzymana jest obrazkowa realizacja Bartka Górnego „Maczużnik Karierowicz” (2014). Twórca opowiada za jej pomocą pozornie zabawną historię o pracy w korporacji i szybkim robieniu kariery kosztem ciągłej izolacji od rzeczywistości. Jego praca składa się z trzech ilustracji: pierwsza z nich demonstruje dynamiczny uścisk dłoni, kolejna szybką podróż windą, a ostatnia – wielkiego maczużnika wyrastającego na twarzy pracownika korporacji. „Podobnie jak zarażoną mrówkę coś pcha, by wspięła się na drzewo lub wysoki krzew, tak mój maczużnik zmusza ich do pięcia się po szczeblach kariery, by mogli zarażać następnych” [4] – opowiada o swojej pracy artysta.

Zarówno Górny, jak i Dudek analizują wzajemne powiązania pomiędzy pasożytniczym trybem życia człowieka i tego, co na nim żeruje.

 Zuzanna Sokołowska

Do maczużnika odwołuje się wprost również Małgorzata Dudek, która w swoich rysunkach wykonanych cienkopisem stara się analizować biologiczne strategie działań grzyba-terrorysty i wciela się w rolę czujnego obserwatora. „Maczużniki posiadają świadomość zbiorową, a może raczej wspólne oprogramowanie generujące podobne myśli, wspomnienia, refleksje. W przeciwieństwie do innych grzybów preferujących osiadły tryb życia i stacjonarną sieć informacyjną (grzybnię) maczużniki wolą tryb ideowej partyzantki. Szczególnie interesujący jest gatunek Cordyceps militaris. Jego działalność bojową charakteryzuje wysoki stopień rozerotyzowania, zaś taktyka polega na wysyłaniu wabików-zarodników, czyli inteligentnych bomb nakierowanych prosto na cel” [5] – podkreśla Dudek. Najczęściej ofiarą maczużników padają motyle, które zainfekowane grzybem, tracą umiejętność latania i całkowicie podporządkowują się pragnieniom intruza powoli przejmującego żywe tkanki swojej ofiary. Zarówno Górny, jak i Dudek analizują tym samym wzajemne powiązania pomiędzy pasożytniczym trybem życia człowieka i tego, co na nim żeruje.

8

Fot. Urszula Kluz-Knopek

Z kolei Paulina Poczęta w swojej „Lekcji skarpet” (2014) odwołuje się do strategii wyszukiwania śladów i tropów. I nie chodzi w tym przypadku o polowanie na zwierzynę. Artystka kolekcjonuje wytarte, zniszczone skarpetki i tworzy z nich obiekty, które mają przypominać o przeszłości, o związkach z drugim człowiekiem i rezygnacji z nadmiernego konsumpcjonizmu. Każda skarpetka posiada znak szczególny osoby, którą ją nosiła –  charakterystyczne wytarcia, kształty, odbarwienia. „Dorastamy wśród rzeczy i metek, lecz ważne jest, abyśmy nie byli do nich socjalizowani, żeby rzeczy i metki nie zastępowały nam kontaktów z innymi ludźmi. Chodzi o to, by rzeczy pozostawały na marginesach naszych związków […] W dzisiejszych czasach bycie człowiekiem staje się teraz [sic!] bardzo skomplikowane. Dlatego moje zbieranie starych skarpetek i tworzenie z nich powiększającej się kolekcji posłużyło mi nie raz jako narzędzie autoanalizy oraz pozwoliło stworzyć porównawczą galerię wariantów osobowościowych użytkowników skarpet, czyli nas wszystkich. Czasem z nieukrywaną satysfakcją, gdyż wiem, że najtrudniej przez rzeczy zwykłe opisać te skomplikowane. Żyjąc, zostawiamy ślady” [6] – opowiada o swojej pracy artystka.

***

Wystawa w krakowskiej Szarej Kamienicy próbowała skatalogować pasożyty atakujące współczesnego człowieka oraz pasożytnicze formy, które przyjmuje sam człowiek. Artyści jasno określili, że mogą nimi być m.in. ogłupiający konsumpcjonizm, karierowiczostwo, internet czy choroby atakujące ciało w wyniku niezdrowego trybu życia. Jednakże pod pozorem dostępności wszystkich i wszystkiego, pod tym wszechobecnym pasożytnictwem, tkwi tak naprawdę dojmująca nuda. Alberto Moravia twierdził, że ten stan emocjonalny pod pewnymi względami przypomina rozrywkę, gdyż prowadzi do zapomnienia i bezmyślności. „Poczucie nudy […] rodzi się z poczucia absurdu rzeczywistości, która nie jest w stanie przekonać mnie o swym prawdziwym istnieniu” [7] – konstatował. I nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem włoskiego pisarza. Rzeczywistość stała się pozorem, symbolicznym maczużnikiem, który pochłonął naturalne środowisko człowieka. Nie ma już niestety powrotu. Brakuje przeciwciał, które mogłyby zapobiec inwazji pasożyta.

Przypisy:

[1] Ekspozycja „.” to część większego projektu, związanego z magazynem
artystyczno naukowym „Woof Woof Arf Arf” , którego pomysłodawczyniami
są Marta Ostajewska i Urszula Kluz-Knopek. Czasopismo to stanowi
pewnego rodzaju platformę, na której mogą zaprezentować się artyści,
jak i krytycy oraz literaci. Tematem pierwszego numeru tego
wydawnictwa był maczużnik. „Woof Woof Arf Arf” to jednak nie tylko
magazyn. To seria wydarzeń artystycznych, spotkań, wykładów,
koncertów. „Zależy nam, aby wszystkie elementy projektu wzajemnie się
uzupełniały, wchodziły ze sobą w dialog  W ramach prezentacji
pierwszego numeru zrealizowałyśmy trzy wystawy : «Jak grzyby…» w
Fabryce Sztuki w Łodzi, «…po deszczu» w Galerii Szarej w Cieszynie i
«.» w Galerii Szara Kamienica w Krakowie. Każda z wystaw odnosiła się
do koncepcji maczużnika, prezentowała wybrane prace, w odmiennych
konfiguracjach i dopełniała się wzajemnie. Nie były to proste
powtórzenia, przeniesienie wzorca w inną przestrzeń wystawienniczą.
Każda z wystaw tworzyła nową kompozycje, nowe tropy i odczytania.
Przez ostatni rok organizowane były również spotkania informacyjne
dotyczące magazynu, koncert muzyki eksperymentalnej, oprowadzania
kuratorskie, spotkania z artystami, «śniadanie na trawie» czyli
poranne biesiadowanie połączone z promocją magazynu i prezentacją
wystawy w Cieszynie”– opowiadają o swoim przedsięwzięciu Urszula
Kluz-Knopek oraz Marta Ostajewska.

[2] Izabela Kowalczyk, „W symbiozie”, „Woof Woof Arf Arf” 2014, nr 1, s. 4.

[3] Nicholas Carr, „Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg”, Helion, Gliwice 2013, s. 5.

[4] “Woof Woof Arf Arf” 2014, nr 1, s.38.

[5] Tamże, s. 45.

[6] http://poczeta.blogspot.com/2013/04/obiekty.html.

[7] Alberto Moravia, „Nuda”, W.A.B., Warszawa 2010, s. 21.

Wystawa:

„.”, Galeria Szara Kamienica, Kraków, 24 kwietnia – 8 maja 2015 r.

6 [ikona wpisu]

Fot. Urszula Kluz-Knopek

SKOMENTUJ

Nr 331

(19/2015)
12 maja 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail