Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Koncerty Papy Haydna....

Koncerty Papy Haydna. „Haydn. Concertos for Harpsichord and Violin” Academia Bizantina

Łukasz Jasina

Joseph Haydn umarł mniej więcej dwieście lat temu. Napoleon akurat wkroczył do Wiednia. Stary świat upadał.

O Haydnie pisze się mniej niż o innych wiedeńskich „klasykach”. Mozart i Beethoven stali się ikonami pop-kultury. Kręci się o nich filmy. Czy ktoś widział film o Haydnie?

Niedawną rocznicę jego śmierci odnotowano wprawdzie, ale daleko było do „mozartomanii” z 1991 roku, kiedy to nawet firma Walta Disneya wypuszczała na rynek poświęcone W. A. Mozartowi komiksy. Zresztą może to i lepiej – haydnowski jubileusz odnotowano godnie, poprzez uczczenie jego dzieł. Czy ktoś wie ze melodia niemieckiego hymnu– to także jego dzieło? A nie miał on pojęcia o tym, że tenże się nim stanie i jakie hordy będą go śpiewały…

Haydn może i nie jest twórcą wyjątkowo popularnym, ale bez wątpienia cenią go rzesze melomanów. Zarówno za wielkie formy, takie jak „Stworzenie świata”, jak i za bardzo liczne mniejsze. Haydn był bowiem nieodrodnym synem swojej epoki – czasu koncertów wielkich oraz kameralnych – i Wiednia, miasta muzyki.

Zawarte na płycie koncerty są nieodłącznie związane z okresem, kiedy Haydn był kapelmistrzem księcia Esterhazy’ego. Wszystkie powstały w latach 60. osiemnastego wieku, są to więc dzieła młodego Haydna. Beethoveen jeszcze się wtedy nie narodził, Vivaldi umarł całkiem niedawno, a Mozarta ojciec obwoził po Europie w charakterze małego geniusza. Haydn ma określonego mecenasa. Koncerty są więc dziełkami stabilnymi i nieprzesadnie modernistycznymi.

Koncerty skrzypcowe Haydna wpuszczają wielu współczesnych artystów w pułapkę. Ich orkiestracja wykazuje wiele związków z tradycją. Skrzypcowe akordy to w końcu stereotypowy podkład muzyczny związany z przedrewolucyjnym stuleciem. Czasem więc artyści eksperymentują, czasem są wierni klasycznym zasadom. Niejednokrotnie aż za bardzo – całość jest słodka aż do bólu, a przez to momentami nieciekawa.

W ostatecznym rozrachunku, słuchacz otrzymuje lekkie, łatwe i przyjemne odtworzenie równie lekkiej i przyjemnej muzyki. Wykonawcy nie dokonali żadnej rewolucji. Starali się to zrobić w sposób opisany kiedyś przez opata Monte Cassino: „żeby było tak, jak było”, to znaczy tak, jak nagrałaby to orkiestra Haydna.

Gdyby dwieście lat temu istniały mikrofony.

Płyta:

„Haydn. Concertos for Harpsichord and Violin”

Stefano Montanari skrzypce
Ottavio Dantone klawesyn
Academia Bizantina

Dystr. Universal Music Polska

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 73

(22/2010)
1 czerwca 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj