close
Zostań współwydawcą zbioru esejów Timothy’ego Gartona Asha ! WSPIERAM
close
Nowa książka Timothy’ego Gartona Asha ! forward
close
Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > CZWARTEK [Chiny] SAREK:...

CZWARTEK [Chiny] SAREK: Cudzoziemcy na cenzurowanym

Katarzyna Sarek

Cudzoziemcy na cenzurowanym

Biedna Melissa Chan, dziennikarka Al-Jazeery, którą ostatnio z impetem wyrzucono z Chin, chyba jednak nie zasłużyła na miano „cudzoziemskiej dziwki”. Podobnie jak inni zamieszkujący Chiny obcokrajowcy niekoniecznie są „zagranicznymi śmieciami”, a ich codzienny grafik nie obejmuje „przemytu ludzi i molestowania niewinnych Chinek” bądź „zbierania danych i przekazywania ich Japonii, Korei, Stanom Zjednoczonym czy Europie”. Takie opinie o cudzoziemcach w Chinach głosi wszem wobec i z rozmachem gwiazda chińskiej TV pan Yang Rui. Cytowane powyżej urywki pochodzą z całej serii interesujących refleksji na temat zamorskich diabłów, które umieścił on na Weibo, chińskim Twitterze. Zdanie kończące wpis warte jest uwagi: „powinniśmy kazać im zamknąć mordy i wyp…. każdego, kto oczernia Chiny”.

Yang Rui prowadzi program „Dialogue” na anglojęzycznym kanale CCTV 9, podczas którego zaproszeni goście, jeden cudzoziemiec i jeden obywatel chiński, odnoszą się do bieżących i gorących wydarzeń. Znany dziennikarz opublikował swoje wpisy na koncie Weibo na stronie CCTV, a stacja pośpiesznie oświadczyła, że są to jego prywatne poglądy. Może i prywatne, ale dziennikarz nie poniósł żadnych konsekwencji za swoje wywody ani ich nie wycofał. Nazwę programu Yanga trzeba chyba będzie wkrótce zmienić na „Monologue”, bo przebywający w Chinach laowaje (czyli starzy-obcy, jak się woła na zagraniczniaków na chińskiej ulicy) poczuli się mocno dotknięci tym stekiem obelg i bezsensownych zarzutów i wątpliwe, czy będą mieli ochotę na rozmowę z gospodarzem.

To kolejny w ostatnim czasie przykład zaangażowania dziennikarza telewizyjnego. Na początku maja Qin Feng, siostrzenica byłego ministra spraw zagranicznych i prezenterka w stacji Phoenix, nazwała ambasadora USA w Chinach „bananem”. Tym pejoratywnym określeniem nazywa się cudzoziemców o azjatyckich korzeniach, bo żółci na zewnątrz, ale biali w środku. Potem przeprosiła, ale w chińskich mediach nie przypadkiem popełnia się takie lapsusy.

Cudzoziemcy w Chinach nie mają ostatnio lekkiego życia. Policja niedawno ogłosiła akcję mającą na celu namierzenie i usunięcie z kraju nielegalnie przebywających czy pracujących obcokrajowców (poproszono ludność o współpracę i donosy na podejrzanych typków). Zachodni dziennikarze miesiącami czekają na przedłużenie wiz, a i tak czasem się nie doczekują. W Pekinie zalany w trupa Brytyjczyk tak intensywnie zaczepiał dziewczyny, że wkurzeni Chińczycy spuścili mu porządne manto. Nagranie wydarzenia momentalnie zrobiło furorę w sieci i jak można się domyślić, raczej się nie spodobało. Potem rosyjski wiolonczelista w amerykańskim geście położył nogi na siedzeniu w pociągu, a gdy chiński pasażer zwrócił mu uwagę, zareagował wiązanką w mandaryńskim. Jakby tego było mało – Filipińczycy stawiają się o rafy, Koreańczycy z Północy porwali dla okupu chińskich rybaków, a perfidni Amerykanie pomogli Chen Guangchengowi wyjechać do Nowego Yorku.

Przygnieciony ogromem niepomyślnych wieści Yang Rui pozwolił sobie na kolejny komentarz. „Jesteśmy spokojni i hamujemy nasz gniew; opuszczamy nisko głowy i budujemy nasz kraj; robimy wszystko, co możemy, aby dobrze traktować naszych sąsiadów, a oni, podli, nadgryzają, kawałek po kawałku, nasze wyspy. Zdecydowaliśmy ukryć naszą siłę i czekać na nasz czas, a oni odbierają to jako strach i zachętę do dalszych poczynań! Nie zważając na pokojowy wzrost, musimy twardo powiedzieć: nie próbujcie nas drażnić, bo przestaniemy być uprzejmi!”

Chiny od dawna są przekonane, że Zachód dorobił im gębę. Pragnąc to zmienić i pokazać światu swe prawdziwe oblicze – przecież nie smoliście czarne! – Pekin od wielu lat wykonuje żmudną pracę u podstaw. Stąd eksportowe soft power, czyli mega imprezy, spektakularna rozbudowa anglojęzycznych mediów, nowe biuro agencji Xinhua przy Times Square, eksplozja Instytutów Konfucjusza, uśmiechnięte i otwarte Chiny. Budowanie wizerunku idzie pełną parą, ale cóż z tego. Złośliwi zachodni dziennikarze i tak wynajdą dziurę w całym. Co gorsza ich malkontenctwo jest zaraźliwe. Zdaniem Chang Shi, autora artykułu w Beijing Daily z 18 maja, niektórzy z chińskich dziennikarzy piszą wyłącznie o korupcji, zatrutej żywności czy katastrofach budowlanych, uważając, że chwalenie osiągnięć kraju jest niewłaściwe, a jedynie skandale i brudy pozostają godne uwagi. Bezmyślnie powtarzają slogany o „wolności słowa”, o „czwartej władzy” i – nie zdając sobie sprawy, co czynią – niszczą harmonię i ład społeczny.

A wracając do wydalenia Melissy Chan. W opisach tej historii często przewija się przysłowie sha yi jing bai – zabić jednego, wystraszyć setkę. Odmawiając wizy jej i potem kolejnym kandydatom, jakich wysuwała Al-Jazeera, doprowadzono do zamknięcia oddziału stacji w Chinach. A przy okazji wysłano czytelny komunikat innym złośliwym pismakom – wasza wiza w naszych rękach!

* Katarzyna Sarek, doktorantka w Zakładzie Sinologii Uniwersytetu Warszawskiego, tłumaczka, publicystka, współprowadzi blog www.skosnymokiem.wordpress.com.

„Kultura Liberalna” nr 176 (21/2012) z 22 maja 2012 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 176

(20/2012)
22 maja 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj