Szanowni Państwo!
Pomysł odebrania prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego pozostał nierozstrzygnięty. Nawrocki wyjechał do Stanów Zjednoczonych świętować urodziny USA na zaproszenie Donalda Trumpa. Nawrocki, po wizycie Kiryło Budanowa, szefa biura prezydenta Ukrainy, zapowiedział, że dał Zełenskiemu czas do namysłu.
W Ukrainie również dzieją się rzeczy, które spychają sprawę relacji między Polską a Ukrainą na dalszy plan, tyle że tragiczne. W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosjanie zbombardowali Ławrę Perczerską – prawosławny klasztor, jedno z najważniejszych miejsc kultu w Ukrainie i zabytek z XI wieku. Francuski minister spraw zagranicznych porównał to do zniszczenia katedry Notre Dame. W całej Ukrainie z powodu ostrzałów zginęło tej nocy 9 osób.
W Polsce politycy nadal podsycają reakcje na błędną decyzję prezydenta Zełenskiego, który zapowiedział nadanie jednostce wojskowej imię Bohaterów UPA.
Antyukraińskie występy sejmowe niesionych populistycznym upojeniem polityków PiS-u minęły, ale nastroje, które przez to zostały rozbujane, nie miną tak szybko. Warto więc zapytać, czy naprawdę ukraiński nacjonalizm jest tak ważnym tematem dla Polaków? Czy może nam zagrozić?
Oczywiście, sprawa pamięci historycznej jest istotna, chociażby dlatego, że łatwo ją wykorzystać do poprawy albo pogorszenia relacji między państwami. Gdyby rzeź wołyńska doczekała się satysfakcjonującego upamiętnienia, trudno byłoby ją wykorzystywać do współczesnych konfliktów. Chociaż – wcale nie jest to pewne, bo satysfakcja może być różnie rozumiana.
Natomiast największym zagrożeniem dla Polski nie jest dziś ukraiński nacjonalizm, lecz wykorzystywanie sporów historycznych do osłabiania relacji polsko-ukraińskich.
Nawet jeśli obecnie upamiętnia się tam UPA, to nie z powodów antypolskich. A konflikty na tle historycznym leżą w interesie tych, którzy chcą je wykorzystać do własnych celów – prawicowych populistów czy… Putina. Bo polaryzacja polsko-ukraińska na tle historycznym bardzo uwiarygadnia rosyjską propagandę. Przecież to właśnie Putin od lat mówi o nazistach z Ukrainy.
O co chodzi Ukraińcom?
W nowym numerze „Kultury Liberalnej” piszemy o tym, co ochłodziło ostatnio relacje polsko-ukraińskie. Pytamy głębiej, czym była UPA i czym jest dla współczesnych Ukraińców. Czym jest współczesny ukraiński nacjonalizm. I czy Ukraińcy koncentrują się teraz rzeczywiście na obrażaniu Polaków, jak zarzucają im politycy.
Jarosław Hrycak, ukraiński historyk, mówi: „Mogę […] z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: w tej historii w ogóle nie chodziło o Polskę i Polaków. […] UPA walczyła przeciw Rosji, przeciw Związkowi Radzieckiemu. Taki wizerunek ma w oczach Ukraińców. Przed obecną wojną stosunek do UPA dzielił Ukraińców. Spierali się na jej temat. Teraz już tak nie jest. Po trzecim miesiącu wojny badania pokazały, że Ukraińcy odbierają UPA jako formację, która walczyła za Ukrainę przeciw Rosji. I nie ma w tym żadnego antypolskiego kontekstu”. Opowiada o różnych okresach historii UPA, podkreślając, że nie zawsze była organizacją zbrodniczą i skrajnie nacjonalistyczną. Przestrzega: „Wojny historycznej nie da się wygrać – a przegrać mogą wszyscy”.
Jakub Bodziony pisze, że Ukraina popełniła poważny błąd polityczny, ignorując znaczenie polskiej pamięci historycznej. Jednocześnie stawia kluczowe pytanie: czego właściwie Polska oczekuje dziś od Ukrainy? Bodziony argumentuje, że polityka zagraniczna nie może opierać się ani na wdzięczności, ani na oburzeniu, lecz na jasno określonych celach, wpływach i skuteczności.
W dziale opinii publikujemy tekst Kateryny Danylevych, koordynatorki współpracy polsko-ukraińskiej w Centrum Mieroszewskiego, w którym tłumaczy ona, dlaczego polskie oburzenie imieniem „Bohaterów UPA” nadanym jednostce wojskowej może dziwić Ukraińców. „Jeżeli dziś się zapyta przeciętnego Ukraińca, o co walczyła UPA, odpowiedź będzie niemal automatyczna: «o niepodległą Ukrainę». Gdy zaś zapytamy – a z kim walczyła, to najczęściej usłyszymy: «z Sowietami i Niemcami». Taka interpretacja dominuje w ukraińskiej edukacji, polityce historycznej i kulturze popularnej od ponad dekady”.
W tym tygodniu ukaże się również wideopodkast z dyskusją Witolda Jurasza i Jakuba Bodzionego na ten temat.
Ostatnie emocje są dowodem na to, że wielowiekowe trudne relacje polsko-ukraińskie, które od 35 lat oba państwa próbują ułożyć, wciąż są bardzo zapalne. Ale też, że jedna historia oglądana z różnych stron może różnie wyglądać. I dlatego warto hamować emocje. Nawet jak jest się prawicowym politykiem – bo Putin, który na złych emocjach korzysta, jest naszym wspólnym wrogiem.
Zapraszam Państwa do lektury,
Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin,
zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”