Szanowni Państwo!

Media opisywały niedawno historię obywatela Chin, pana Liu, który nowym luksusowym i całkowicie skomputeryzowanym SUV-em wyruszył w wymarzoną podróż przez Azję Środkową do Europy. Nie ujechał daleko, bo samochód stanął w Kazachstanie, a pan Liu z powodu blokady ekranu nie mógł nawet otworzyć wlewu paliwa czy schowka. Okazało się, że system został tak zaprojektowany, by uniemożliwić korzystanie z kluczowych funkcji auta, gdy znajdzie się ono poza terytorium Chin. Pojazd pana Liu po 30 godzinach został odblokowany, ale bez gwarancji, że sytuacja nie powtórzy się w kolejnych krajach. 

W takiej sytuacji nasuwa się pytanie, czy inteligentne auta rzeczywiście służą ich właścicielom? I kolejne – komu służy AI?

Optymizm ograniczony

Rozwojowi AI od początku towarzyszą apokaliptyczne wizje tego, co może ona zrobić z ludźmi i ze światem. Pożywkę dla wyobraźni dali pisarze i scenarzyści, opisując świat zdominowany przez roboty i komputery obdarzone wolną i złą wolą.

Technooptymiści widzieli w rozwoju AI szansę na rozwój nauki, przede wszystkim medycyny. Wyręczanie ludzi w prostych czy żmudnych pracach po to, by mogli wykonywać ciekawsze i bardziej twórcze zadania. 

Czas zweryfikował te obawy i nadzieje. Obawy są uzasadnione, ale nie tak, jak myśleli pesymiści. A nadzieje obwarowane są poważnymi zastrzeżeniami. Technooptymiści nie przeszli na drugą stronę barykady, ale widzą więcej zagrożeń niż dawniej. 

„Nadal uważam, że świadoma maszyna, podejmująca decyzje, złośliwa w stosunku do nas albo pełna zemsty – to są obrazy z przyszłości. Natomiast mamy szereg bardzo realnych zagrożeń, z którymi nie umiemy sobie poradzić: deepfake’i, AI-owa propaganda i zakrzywianie rzeczywistości” – mówi w rozmowie z Jakubem Bodzionym, którą publikujemy w nowym numerze „Kultury Liberalnej”, filozofka i badaczka nowych technologii Aleksandra Przegalińska z MIT Center for Collective Intelligence.

W dalszej części dodaje to, co widać już wyraźnie i zostało opisane chociażby przez Karen Hao w książce „Imperium sztucznej inteligencji”. Z autorką opublikowaliśmy pierwszy wywiad w Polsce. Technologia odbiera ludziom pracę, a jej rozwój coraz mocniej obciąża środowisko. Mówi też o tym, że w Ameryce zastępowanie człowieka AI może doprowadzić do poważnego kryzysu pracy nie tylko wśród robotników, ale także we wszystkich grupach zawodowych. 

Odwrót od technologii?

Rozwój AI z zapowiadanej szansy dla ludzkości skręcił w stronę pomnażania zysków jej twórców kosztem użytkowników i tych, którzy na ten rozwój pracują. Koszt jest tak duży, że naiwnością albo cynizmem jest przeciwdziałanie kontroli nowych technologii.

Najlepszym przykładem tego, czym się one stały, jest reakcja jej najbardziej oddanych użytkowników na słowa jej twórców.

Amerykańscy studenci zagłuszają przemówienia technologicznych CEO, którzy roztaczają przed nimi wizje automatyzacji pracy. Młodzi ludzie boją się, że sami zostaną zastąpieni na rynku pracy przez AI, bo automatyzacja jest coraz bardziej zaawansowana, czym CEO się chwalą.

„Ludzie już teraz ponoszą koszty tej technologii, zwłaszcza w Stanach – boją się o swoją pracę. I mają ku temu powody, gdy wychodzi szef Anthropica Dario Amodei i ogłasza, że wszystkie prace białych kołnierzyków znikną w ciągu pięciu lat. W ten sposób buduje się negatywny stosunek wobec sztucznej inteligencji, bo ludzie jeszcze widzą, że sami się do tego dokładają” – mówi Przegalińska.

Technopesymiści postulują krok albo kilka kroków w tył i częściowe, a niekiedy całkowite ograniczenie obecności AI czy nawet internetu w naszym życiu. Większość uważa jednak, że to po prostu nierealistyczny scenariusz i lepiej dostosować się do nowych warunków. W przypadku AI powinny to być regulacje. Co z tego, kiedy za pieniędzmi technokratów podążają politycy i na przykład w Stanach Zjednoczonych w czasie prezydentury Donalda Trumpa o żadnych regulacjach nie może być mowy.

Czy może być na to nadzieja, jeśli wybory wygra ktoś, kogo otoczenie dostrzega zagrożenia i traktuje je poważnie? Trudno powiedzieć, bo władza gigantów technologicznych jest po pierwsze potężna, a po drugie – ponadpaństwowa. Pojedyncze państwo nie jest w stanie poradzić sobie z pozbawionymi granic panowania technokratami. 

W „Kulturze Liberalnej” piszemy o tym nie pierwszy raz. Ale ostatnio nie tylko wśród naukowców, intelektualistów i publicystów, ale także po prostu w społeczeństwach widać negatywny zwrot wobec AI. Obawy stały się powszechne, bo odpowiadają na powszechne obserwacje. Negatywne doświadczenia, takie jak zagrożenie bezrobociem, dotyczą ludzi już teraz. I już teraz wymagają odpowiedzi.

Zachęcam więc do czytania rozmowy o AI i do czytania pozostałych tekstów w numerze.

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”