W 2024 roku hucznie obchodzono stulecie ogłoszenie przez André Bretona „Manifestu surrealizmu”. Zorganizowano szereg wystaw, wyszły liczne książki. Można było spodziewać się tak dużej celebracji tej rocznicy. Niewiele kierunków w sztuce zdobyło bowiem tak wielką popularność. Surrealizm stał się częścią kultury masowej, a wymyślone przez twórców tego nurtu sposoby obrazowania do dziś są wykorzystywane w modzie, reklamie, filmie czy klipach wideo. A teraz żeruje na nich AI. A jednocześnie surrealizm w sztuce zbanalizował się, powielany przez kolejnych, kolejnych i kolejnych naśladowców, czego przykładem są rozmaite współczesne wcielanie realizmu magicznego i twórczość Rafała Olbińskiego czy Jacka Yerki. 

Jest jeszcze jeden problem. W potocznej świadomości pod hasłem surrealizm – jak gorzko zauważają twórcy zorganizowanej w rocznicowym roku wystawy „Aber hier leben? Nein danke” w monachijskim Lenbachhaus – kryje się „niewielkie grono wybitnych artystów (André Breton, Max Ernst, René Magritte i Salvador Dalí)”. A „wielkie wystawy i ilustrowane albumy propagują bezzębną wersję surrealizmu – która łączy kult gwiazd z domieszką seksu, anegdotami o zmianie partnerów i naskórkowym freudyzmem – jakże chętnie powielaną przez instytucje sztuki” [1]. Nieustannie powtarza się zatem te same dzieła tych samych artystów, czyniąc z nich ikony masowej wyobraźni. I wraca się stale do biografii ich twórców. Czasami jedynie wyłamując się ze stereotypów, jak w filmie „Lee. Na własne oczy” (2023) Ellen Kuras opartym na biografii Lee Miller, lub niebanalnie, co udało się twórcom serialu „To nie jest zagadka kryminalna” (2025), w którym René Magritte’a obsadzono w roli amatora-detektywa. 

W ostatnich latach zaczęto przypominać, że surrealizm miał bardziej różnorodne oblicze. Głośniej mówi się o tym, że nurt ten zmieniał się z czasem, ewoluował. O tym, że był zjawiskiem międzynarodowym, wykraczającym dalece poza powszechnie znany krąg kilku twórców. Wreszcie, że ważną rolę odgrywały w nim kobiety. Bez nich bowiem – widzianych jako samodzielne twórczynie, a nie jedynie muzy, żony i kochanki – nie można odpowiedzialnie opowiedzieć jego historii. Ten bardziej skomplikowany obraz pokazywała duża, przeglądowa wystawa „Surréalisme” zorganizowana w paryskim Centre Pompidou w 100-lecie ogłoszenia manifestu André Bretona. Nie mniej ważna była przywołana już ekspozycja w monachijskim Lenbachhaus. Jej zmienioną i znacznie rozszerzoną wersję, zatytułowaną „Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm” przygotowało Muzeum Sztuki Nowoczesnej. 

Krytyka zachodniego kolonializmu 

Na wystawie w Warszawie znalazły się prace czołowych surrealistów: Hansa Arpa, René Magritte’a, André Massona czy Joana Miró. Nie zabrało Pabla Picassa, który także miał związki z surrealizmem. Jednak twórczynie „Jesteś w sercu zmian” – Dorota Jarecka i Magda Lipska – nie powielają obiegowych przekonań o surrealizmie. Przeciwnie, pokazują mniej znane jego wcielenia, jak w Czechosłowacji, w Wielkiej Brytanii czy w Egipcie. Ważne miejsca w Muzeum Sztuki Nowoczesnej zajmuje twórczość kobiet: Eileen Agar, Leonory Carrington, Leonor Fini, Claude Cahun czy Toyen. Jednak najważniejsze jest zwrócenie uwagi na polityczny wymiar surrealizmu. 

Pablo Picasso, „Głowa konia. Szkic do Guerniki”, 1937. Materiały prasowe MSN © Succession Picasso 2026.

„Jesteś w sercu zmian” przypomina, że polityczność była immanentną częścią tego nurtu. Bowiem, jak podkreślają kuratorzy i kuratorki monachijskiej wersji wystawy „przedrostek ‘sur-‘ nie oznacza braku zaangażowania i zajmowania pozycji ponad sprawami dnia codziennego, wręcz przeciwnie – implikuje mierzenie się z afektami, emocjami i wyparciami, które współtworzą rzeczywistość” (ich tekst znalazł się w bardzo ciekawej publikacji towarzyszącej „Jesteś w sercu zmian”) 

Warszawska wystawa opowiada o skomplikowanych relacjach tego nurtu z polityką. Powszechnie znane są związki niektórych surrealistów z marksizmem, zwłaszcza, że niektórzy z nich, jak Paul Éluard, z czasem stali się ważnymi komunistycznymi aktywistami, zrywając jednocześnie z surrealizmem. Jednak marksizm w wydaniu stalinowskim to nie był jedyny możliwy wybór – o czym przypomina „Jesteś w sercu zmian”. Przeciwnie, niemniej istotne były chociażby kontakty surrealistów z Lwem Trockim czy flirt z anarchizmem. Marksizm stał się dla nich przede wszystkim narzędziem przydatnym do diagnozy rzeczywistości, ale też myślenia o jej zmianie. Nieprzypadkowo twórczynie wystawy przywołały znaczące słowa André Bretona z 1935 roku: „’Przekształcić świat’ – powiedział Marks; ‘zmienić życie’ – powiedział Rimbaud: dla nas te dwa cele stanowią jedno”. Nie był to jedynie slogan.

Surrealiści w latach 30. włączyli się w ruch antyfaszystowski. Opowiedzieli się po stronie republiki w hiszpańskiej wojnie domowej. Potępiali europejski kolonializm. 

I te dwa wątki – antyfaszyzm i sprzeciw wobec kolonializmu – stały się głównymi osiami wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. 

Do niedawna rzadziej mówiono o stosunku surrealizmu do polityki Zachodu w Afryce czy Azji. Tymczasem znacząco wpłynęła na poglądy polityczne surrealistów prowadzona w latach 1921–1926 przez Francję i Hiszpanię wojna z rdzennymi mieszkańcami terytorium Rif w Maroku, a potem Międzynarodowa Wystawa Kolonialna w Paryżu w 1931 roku, będąca apoteozą polityki mocarstw wobec podbitych pozaeuropejskich terenów. Częścią tej ostatniej było m.in. zorganizowane w paryskim Jardin d’Acclimatation „ludzkiego zoo”, w którym osoby z Nowej Kaledonii wystawiono niczym zwierzęta. I to właśnie krytyka zachodniej polityki kolonialnej zapewne sprawiła, że surrealizm stał się ważny i atrakcyjny poza granicami Europy, by wymienić jedynie założoną przez poetę Georgesa Heneina w 1938 roku w Kairze grupę Art et Liberté, której członkinią była m.in. wybitna malarka Inji Efflatoun. 

Materiały prasowe MSN. Fot. Alicja Szulc.

Znacznie więcej pisano o zaangażowaniu części surrealistów po stronie hiszpańskiej republiki. Do legendy przeszedł pawilon Republiki Hiszpańskiej na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku – na wystawie w Muzeum Sztuki Nowiczesnej znalazł się jego model. Budynek zaprojektowany przez Josepa Lluísa Serta i Luisa Lacasa Navarro pomieścił nie tylko „Guernicę” Pabla Picassa, ale też m.in. „Fuente de Mercurio” Alexandra Caldera i monumentalny mural „El segador” Joana Miró. Pawilon stał się jednym z najważniejszych wydarzeń w sztuce ubiegłego wieku, a obraz Picassa jednym z najważniejszych w dziejach malarstwa. Jednocześnie przysłonił inne zaangażowania polityczne surrealistów, którzy bardzo szybko musieli mierzyć się z faszyzacją życia publicznego w Europie. 

Przemiana w sztukę zdegenerowaną

W 1930 roku bojówki faszystowskich Ligi Patriotów i Ligi Antyżydowskiej przerwały w paryskim kinie Panthéon projekcję „Złotego wieku” Luisa Buñuela oraz zniszczyli zorganizowaną przy tej okazji wystawę, w tym dzieła Maxa Ernsta, Joana Miró i Yves’a Tanguy’ego. A nagonka na film Buñuela, z udziałem m.in. „Le Figaro” doprowadziła do zakazania jego dystrybucji we Francji. I była to dopiero przygrywka to tego, co miało stać się kilka lat później. Po dojściu nazistów do władzy część artystów i artystek wyemigrowała. Innych pozbawiono możliwości tworzenia. Dzieła przedstawicieli awangardy usunięto ze zbiorów publicznych, a niektóre z nich pokazano na wystawie „Sztuka zdegenerowana” zorganizowanej w Monachium w 1937 roku, a potem prezentowanej w innych niemieckich miastach. 

Wystawia przypomina, że polityka nazistów wobec kultury spotykała się z poparciem także w Polsce. Nasza prasa prawicowa, ale także popularna, używała wobec surrealizmu określenia „sztuka zwyrodniała”. Swoich zwolenników miał wówczas Benito Mussolini, a o buncie Francisco Franco pisano z uznaniem. Jednocześnie dzieła czołowych surrealistów Hansa Arpa, Maxa Ernsta, Kurta Seligmanna znalazły się w kolekcji grupy a.r., przekazanej w 1931 roku do Muzeum Historii i Sztuki im. Juliana i Kazimierza Bartoszewiczów w Łodzi. Później do jego zbiorów nabyto m.in. obraz bliskiego pittura metafisica triesteńskiego malarza Arturo Nathana, zamordowanego w 1944 roku w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen. Pod koniec lat 30. Łódź za swoim muzeum stała się unikalnym miejsce w Europie. 

Surrealiści nie uciekali od polityki, ale też ona ich nieustannie dopadała. Emigracja z nazistowskich Niemiec była jedynie początkiem. 

Do kolejnej zostali zmuszeni ci, którzy po 1933 roku znaleźli schronienie w Czechosłowacji. W 1940 roku Francja internowała wielu obywateli i obywatelek Niemiec, którzy schronili się na jej terytorium uciekając przed Hitlerem. Wreszcie wielu surrealistów, m.in. André Breton, Marcel Duchamp i Max Ernst, musiało uciekać z okupowanej przez Niemców Francji. Zagrożenie było bardzo realne, o czym przypominają losy pierwszej żony tego ostatniego, historyczki sztuki i pisarki Luise Straus-Ernst, która po dojściu do władzy nazistów wyemigrowała do Francji i w 1944 roku została aresztowana, a następnie zamordowana w Auschwitz. 

Max Ernst, „Głowa anioła ogniska domowego”, ok. 1937. Materiały prasowe MSN © ADAGP Paris.

Inni wybrali opór. Na wystawie znalazło się miejsce dla zbyt mało obecnie znanej grupy La Main à plume, składającej się z młodych poetów i malarzy zafascynowanych surrealizmem. Zaangażowanych politycznie, o lewicowych poglądach, ale, jak sami podkreślali, tak samo dalekich od związanego z komunistami Louisa Aragona (współtwórcy surrealizmu), jak od zafascynowanego faszyzmem Pierre’a Drieu la Rochelle (w czasie wojny jednego z czołowych francuskich kolaborantów). Tworzyli, wydawali książki, ale też włączyli się we francuski ruch oporu. Na swój własny sposób walczyły związane z surrealizmem Claude Cahun i Marcel Moore, obecnie uznawane za jedne z najważniejszych osób LGTB+ w sztuce. Po zajęciu przez Niemcy wyspy Jersey, na której od 1937 roku mieszkały, rozpoczęły kolportaż antynazistowskich ulotek. Długo pozostawały nieuchwytne, jednak po ich schwytaniu zostały skazane na śmierć – wyroku szczęśliwie nie wykonano. 

Polityczny był zarówno sam program artystyczny surrealizmu jak i głoszony światopogląd – pochwała absolutnej wolności i postulat uwolnienia się od wszelkich nakazów ze strony państwa, Kościoła czy społeczeństwa. 

Rewolucyjny potencjał miała wreszcie twórczość surrealistów – nie była bezpodstawną intuicja skrajnej prawicy (i nazistów), że to ich sztuka niesie ze sobą zagrożenie. Ambicją artystów była zmiana rzeczywistości, a narzędziem do tego – wyobraźnia. Bowiem tylko ona, jak ogłosił w swym manifeście André Breton, mówi „o tym, co może być”.

Wystawa, opowiadając o postawach surrealistów wobec faszyzmu i kolonializmu, stawia jeszcze jedno pytanie: na ile daje on narzędzia pozwalające na zmierzenie się z dramatycznymi wydarzeniami: wojną, Holocaustem? Czy surrealistyczna poetyka może pozwolić adekwatnie odpowiedzieć o tych traumach? Znajdziemy tu przykłady dzieł, które o nich mówią: czeskiego artysty i teoretyka sztuki Emila Filli, który aresztowany przez Gestapo 1 września 1939 roku trafił do obozu koncentracyjnego Dachau, a następnie do Buchenwaldu czy Erny Rosenstein, która była świadkinią zamordowania jej rodziców przez polskiego szmalcownika.

Oswojenie nadrealizmu

Po zakończeniu drugiej wojny ponownie zaczęto organizować Międzynarodowe Wystawy Surrealizmu – pierwszą w 1947 roku w paryskiej Galerie Maeght, która z czasem stanie się jedną z najważniejszych galerii w powojennej Europie. Surrealizm stał się częścią artystycznego mainstreamu. Jego czołowi przedstawiciele odnieśli komercyjny sukces, a Salvador Dalí w masowym obiegu zostanie uznany z jego najsłynniejszą i najbardziej reprezentatywną twarz. Paradoksalnie, bo już w 1934 roku André Breton urządził „proces”, zarzucając Dalíemu m.in. fascynację faszyzmem  , a pięć lat później ostatecznie został usunięty z grupy. 

Victor Brauner, „Spotkanie przy ulicy Perrel 2”, 1946. Materiały prasowe MSN © ADAGP Paris.

  Jednak – mając świadomość jego „oswojenia” przez system – nadrealizm nadal intrygował kolejne pokolenie, w tym też – inspirował do politycznego zaangażowania. „Surrealizm stał się bronią, którą wybrałem do samoobrony, i zawsze był i będzie moim sposobem na życie” [2] – pisał w liście do André Bretona afroamerykański artysta Ted Joans, który w latach 60. uciekł przed rasizmem panującym w jego kraju. I to z ruchu zapoczątkowanego w 1924 roku wywodzi się pamiętne hasło: „Soyez réalistes, demandez l’impossible”, o którym trzydzieści lat później napisał Philippe Sollers: „Oto najpiękniejsze hasło Maja 68, najgłębsze, najbardziej jawnie surrealistyczne. Można je powtarzać w każdej chwili.” [3] 

A surrealizm dziś? W nowym stuleciu pojawiła się grupa artystów i artystek, którzy nagle zaczęli się odwoływać do sztuki spod znaku André Bretona. Sięgnęli oni po wzorce, stylistyki czy też techniki, które często uchodziły za całkowicie martwe. Skutecznie, bo wzbudzili zainteresowanie publiczność, a nawet odnieśli rynkowy sukces. Okrzyknięto ich nawet nowymi surrealistami – prestiżowe wydawnictwo Phaidon w 2023 roku wydało nawet tak zatytułowaną książkę, umieszczając na jej okładce obraz Ewy Juszkiewicz. Tylko, czy nadrealizm ma zatem nadal polityczny potencjał? Czy też stał się jedynie zasobem rozmaitych chwytów formalnych, po które w razie potrzeby można sięgnąć? Być może w dobie płynnej nowoczesności, powtarzających się kryzysów, niepewności, a nawet poczucia cywilizacyjnego wyczerpania, lekcja surrealizmu pozwala lepiej zrozumieć naszą rzeczywistość. Przede wszystkim jednak: obnaża ona niebezpieczeństwo rozmaitych lewicowych i prawicowych retropii, które, jak pisał Zygmunt Baumann, proponują ucieczkę w lepszą przeszłość zamiast szukania rozwiązań w przyszłości. 

Wystawa: „Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm”, Warszawa, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, 26.06.2026–10.01.2027, kuratorki: Dorota Jarecka i Magda Lipska

[1] Stephanie Weber, Adrian Djukić, Karin Althaus, Ara H. Merjian, Ale żyć tutaj? Nie, dziękuję. Surrealizm i antyfaszyzm, w: Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm, pod red. Doroty Jareckiej i Magdy Lipskiej, Muzeum Sztuki Nowoczesnej W Warszawie, Warszawa  2026, s. 15

[2] Cytat za: Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm [tekst kuratorski towarzyszący wystawie], https://artmuseum.pl/wystawy/jestes-w-sercu-zmian-surrealizm-i-antyfaszyzm

[3] Philippe Sollers, Soyez réalistes, demandez l’impossible, „L’Express”, 16.04.1998.