Współczesna polska literatura dziecięca coraz częściej odchodzi od dydaktyzmu na rzecz perspektywy bliskiej autentycznemu doświadczeniu najmłodszych. W ten nurt wpisuje się najnowsza publikacja Agaty Komosy-Styczeń zatytułowana „Ida z północy. Wiatr, błoto i badyle”, z ilustracjami i oprawą graficzną Anny Oparkowskiej. Obie twórczynie współpracowały już wcześniej przy książkach takich jak „Cioci buzi” czy „Grrr…rzmot”, jednak to właśnie najnowszy tytuł wydaje się najbardziej dojrzałym i udanym osiągnięciem w ich wspólnym dorobku. Autorka tekstu, mieszkająca na co dzień w Danii i znana szerszej publiczności między innymi z poruszającego reportażu „Wyspa niechcianych kobiet” poświęconego opresji osób wykluczonych na wyspie Sprogø, wykorzystuje swoje reporterskie zacięcie, by stworzyć wielowymiarowy portret dzieciństwa osadzonego w skandynawskim kręgu kulturowym.

Podtytuł – „Wiatr, błoto i badyle” – trafnie definiuje przestrzeń, w której przychodzi funkcjonować głównej bohaterce, kilkulatce o imieniu Ida. Dziewczynka mieszka z rodzicami w malowniczym, choć pełnym wyzwań pod względem meteorologicznym regionie Jutlandii Południowej, bezpośrednio nad Morzem Wattowym. Nie znajdziemy tu tradycyjnie pojętej powieściowej fabuły czy gwałtownych zwrotów akcji. Konstrukcyjnie zbiór składa się z krótkich, autonomicznych rozdziałów stanowiących anegdotyczne migawki z codzienności. Taka budowa wywołuje czytelnicze skojarzenia z klasyką literatury dziecięcej, chociażby z cyklem o Mikołajku René Goscinnego i Jean-Jacques’a Sempégo. O ile jednak francuski klasyk opierał się na wyrazistej komice sytuacji i krytyce francuskiej obyczajowości, o tyle książka Komosy-Styczeń skupia się na wyważonej kontemplacji i obserwacji powszednich zdarzeń.

Osią narracyjną zbioru staje się konfrontacja dwóch odmiennych wzorców wychowawczych i kulturowych. Jednym z pretekstów do jej ukazania są wizyty babci Kurcze Pióro, która przyjeżdża do Jutlandii i ze zdziwieniem, a niekiedy z powściągliwym niepokojem, obserwuje zwyczaje panujące w duńskim środowisku lokalnym. Z perspektywy socjologicznej i pedagogicznej książka stanowi przystępną analizę porównawczą duńskiego oraz tradycyjnego polskiego modelu socjalizacji dzieci. Autorka wnikliwie punktuje obszary, w których zachodnioeuropejskie i północne podejście do rozwoju najmłodszych odbiega od utartych, często nadopiekuńczych schematów.

Wśród najważniejszych elementów duńskiego stylu wychowania, wyłaniających się z kart opowiadań, na pierwszy plan wysuwa się pełna swoboda ekspresji fizycznej i eksploracji środowiska. Zabawa w błocie czy na ulewnym deszczu nie jest tu traktowana jako odstępstwo od normy czy proszenie się o przeziębienie, lecz jako naturalna odpowiedź na uwarunkowania klimatyczne regionu. W świecie Idy niesprzyjająca pogoda nie stanowi przeszkody do aktywności na świeżym powietrzu, co wpisuje się w znaną skandynawską dewizę, że nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Dzieci otrzymują dużą autonomię: zachęca się je do próbowania nowych rzeczy, posługiwania się ostrymi narzędziami czy wchodzenia w bezpośrednie, nierzadko „brudne” interakcje z naturą.

Taki model budowania sprawczości i poczucia własnej wartości u dziecka opiera się na zaufaniu ze strony dorosłych. Dziecko nie jest bezustannie wyręczane ani kontrolowane; zamiast tego stawia się przed nim wyzwania dostosowane do jego możliwości poznawczych i motorycznych, pozwalając na wyciąganie własnych wniosków z popełnianych błędów. Ważnym filarem przedstawionego mikroświata jest również silne poczucie wspólnotowości oraz kształtowanie postaw prospołecznych, w których szacunek do drugiego człowieka idzie w parze z uwzględnieniem potrzeb jednostki.

Zmysł obserwacyjny autorki sprawia, że styl narracji przyjmuje formę quasireportażu prowadzonego z perspektywy małego dziecka. Na początku lektury ta chłodna, wyważona i wyzuta z przesadnej dramatyzacji fraza może wymagać od czytelnika pewnego przestawienia odbiorczego. Z czasem jednak taki sposób prowadzenia opowieści ujawnia swoje niezaprzeczalne zalety. Spokojny rytm wydarzeń działa na odbiorcę kojąco, idealnie oddając ducha duńskiego pojęcia „hygge” – stanu przytulności, harmonii, równowagi i poczucia bezpieczeństwa. Stan ten doskonale podsumowuje fragment, w którym Ida „może i miała zimne ręce i czerwony nos, ale w brzuchu i sercu czuła przyjemne ciepło” [s. 119]. Jest to trafna synteza doświadczania dzieciństwa, w którym fizyczny dyskomfort obcowania z surową naturą jest równoważony przez emocjonalne dobrostan i akceptację.

Na osobną uwagę zasługuje warstwa wizualna publikacji. Ilustracje Anny Oparkowskiej nie stanowią jedynie biernego tła dla tekstu, lecz wchodzą z nim w wartościowy dialog. Kreska graficzki doskonale współgra z minimalistycznym, a zarazem nastrojowym klimatem opowiadań, dopełniając reporterski charakter całej pozycji.

Finalne rozdziały książki koncentrują się wokół obchodów Halloween, co czyni z „Idy” pozycję szczególnie aktualną w okresie jesiennym. Kiedy za oknami dominuje szarość, a naturalne lęki i chłodniejsze wieczory skłaniają do spędzania czasu w domowym zaciszu, autorka zachęca czytelników do przełamywania oporów, ciągłego odkrywania świata oraz pielęgnowania otwartości wobec otoczenia.

Podsumowując, „Ida z północy” to pozycja udana i wartościowa na mapie współczesnej polskiej literatury dla dzieci. Choć pozbawiona dynamicznych zwrotów akcji, przyciąga przemyślaną koncepcją, autentycznością oraz subtelnym przesłaniem edukacyjnym. To książka, która w nienachalny sposób skłania do refleksji nad relacją między dorosłym a dzieckiem, rolą przyrody w wychowaniu oraz wartością swobodnej zabawy. Lektura tego zbioru pozostawia czytelnika z satysfakcjonującym poczuciem dobrze i pożytecznie spędzonego czasu.

Książka: 

Agata Komosa-Styczeń, Anna Oparkowska, „Ida z północy. Wiatr, błoto i badyle”, wyd. Wilga, Warszawa 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 6+

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.