Szanowni Państwo!
Wybory połówkowe to test popularności prezydenta Stanów Zjednoczonych, który ci często oblewają. Teraz jednak zmęczenie chaotyczną i niebezpieczną polityką Donalda Trumpa jest widoczne także w jego niskich notowaniach. Spadają one także z powodu rozczarowania rządami, które nie przyniosły obiecanej poprawy poziomu życia Amerykanów. Część elektoratu, która dwa lata temu dał Trumpowi zwycięstwo w wyborach prezydenckich, odwraca się od niego – na przykład młodzi, Latynosi oraz biali wyborcy z klasy robotniczej. Czyli grupy, które przesądziły o jego wygranej.
Nowa amerykańska dusza
Demokraci mają więc szansę zwiększenia swojej popularności, przekonania wyborców do siebie i przejęcia rządów w Stanach Zjednoczonych w wyborach prezydenckich. Wyzwanie polega na tym, by wymyślić się na nowo.
Bo ostatnie wybory pokazały, że dotychczasowa wizja Ameryki, jaką proponują, nie dotyka tego, co Amerykanie uważają za swoje problemy.
Problem dotyczy nie tylko haseł wyborczych, lecz także odpowiedzi na to, jaka stała się Ameryka pod rządami Trumpa. Ta Ameryka to nowy rodzaj kultury politycznej i relacji władzy ze społeczeństwem. Można powiedzieć, że współczesna odmiana amerykańskiej demokracji jest zupełnie inna niż ta, którą znamy z ostatnich dekad. „Głębszą kwestią jest zmiana kultury politycznej kraju, gniew, postawy antyelitarne. Zepsuło się znaczenie tego, co znaczy być obywatelem. A to nie jest coś, co można od razu zmienić” – mówił w rozmowie Jarosławem Kuiszem amerykański historyk idei, filozof polityki prof. Mark Lilla z Uniwersytetu Columbia. „Zniknęło poczucie przyzwoitości, oczekiwanie uczciwej gry. Może będę mile zaskoczony, kiedy to wróci. Ale takie rzeczy nie goją się tak lekko. Nie da się tego tak łatwo wyleczyć, to nie zmiana czegoś w administracji. I tu nie chodzi tylko o zmianę intelektualną. Zmienia się coś w tej pełnej życia, emocjonalnej części ludzkich dusz”.
Kim są demokraci?
W odpowiedzi na te problemy Partia Demokratyczna debatuje nad ofertą dla swoich zwolenników. Lewe skrzydło porusza hasła socjalne, związane z kosztami życia, mieszkalnictwem, opieką zdrowotną. To na przykład część programu burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego. Demokratyczni Socjaliści Ameryki, którzy zwracają się do klasy pracującej, stają się wśród demokratów coraz bardziej znaczącą siłą – choć nie mainstreamem. Jednak postulaty socjalistów stają się popularne wśród wyborców demokratów.
Jeśli partia ma zdobywać swoje poparcie na nowo, wciąż nie wiadomo, jaki ma być jej mainstream.
Dotychczasowe elity partii nie przedstawiają nowej, atrakcyjnej oferty dla Ameryki, która uwierzyła w MAGA i prawicowy populizm.
Powrót do starego porządku jest niemożliwy. Jeśli demokraci nie przejdą przemiany, nawet jeśli zdobędą władzę w kraju zmęczonym Trumpem, powinni mieć pomysł na jej utrzymanie.
Czas na „woke 2”?
Demokraci debatują o dawnych błędach i o przyszłości. A wśród błędów wymienia się nacisk na hasła progresywne określane przez prawicę jednym słowem: „woke”. Bo choć o przebudzeniu mówiła jako pierwsza amerykańska lewica, to w Stanach Zjednoczonych – a także w Europie – hasło „woke” przejęli ci, którzy punktują szkodliwość wszelkich haseł równościowych.
Czy hasła i język progresywnych polityków zniechęciły do nich wyborców dwa lata temu? Czy niewątpliwie ważne kwestie dotyczące równości i praw człowieka wymagają nowej klasyfikacji, języka, pojęć? Uwagi skierowanej na nie – ale od innej strony niż dotychczas? A może trzeba połączyć je z bardziej rozbudowaną polityką socjalną?
To pytania, które stoją przed demokratami i którym sami się oni zajmują.
W nowym numerze „Kultury Liberalnej” Jakub Bodziony i Franciszek Dziduch rozmawiają z Judith Butler – filozofką uznawaną za współtwórczynię teorii gender, autorką głośnej książki „Uwikłani w płeć” – o tym, czy demokraci faktycznie przesadzili z „woke 1” i jaką strategię powinni przyjąć.
Czy demokraci wyciągną wnioski i przemyślą na nowo swoją politykę oraz program? Butler nie dostrzega przełomu w głównym nurcie partii. Jednak wydaje się, że przyszłość liberalnej demokracji w Stanach Zjednoczonych zależy od refleksji zarówno trzonu Partii Demokratycznej, jak i jej nowego nurtu socjalistycznego, który jest Butler bliski.
Zapraszam do czytania tego wywiadu i innych tekstów w nowym numerze,
Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”