Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"Wyszehrad Plus"

Magdalena M. Baran

[Wyszehrad plus] Poważne pytanie albo polityka dymnej zasłony

„Orbán stawia zasłonę dymną. Zastanawia się teraz nad przyszłością Ukrainy, nad sposobem utrzymania kraju pozostającego poza unijną wspólnotą, a potrzebującego jej gigantycznego (nie tylko politycznego, ale przede wszystkim finansowego) wsparcia” – o nowej strategii zarządzania swym wizerunkiem przez węgierskiego premiera pisze Magdalena M. Baran.

Magdalena M. Baran

[Wyszehrad plus] Grzebiąc w genealogii

Czy jest coś takiego – twór nieco dziwaczny, nieoczywisty może – jak wyszehradzka tożsamość? Nieco inne bycie stąd, przynależność do grupy szerszej, a jednocześnie bardzo wąskiej; do ponadnarodowego tworu, który w jakimś sensie poprzedza wszelkie zjednoczenia, akcesje, traktaty? Ot tak, po prostu.

Magdalena M. Baran

[Wyszehrad plus] Stan hipotetyczny

Stan czysto hipotetyczny. Budapeszt budzi się w wiosenny powyborczy poranek i… musi szukać sobie nowego premiera. Zaskoczenie otwiera oczy kolejnych obywateli, święcie przekonanych, że kolejne wybory niewiele zmienią, a co najwyżej nałożą nieco ograniczeń na rozbuchane ambicje narodowego przywództwa Viktora Orbana.

Magdalena M. Baran

[Wyszehrad plus] Koalicja kontra lustracja

Gdyby komuś wydawało się, że lustracyjne korowody mają się już ku końcowi.. jest w błędzie. W kolejnych krajach V4 przerabiano już wiele możliwych scenariuszy rozliczenia z komunistyczną przeszłością – od stawiania grubej kreski czy linii po różne wersje polowania na czarownice.

Magdalena M. Baran

[Wyszehrad plus] Jedziemy do wód

Wakacje mają się już ku końcowi. Zrobiło się jakby chłodniej, niektórzy jednak wciąż mają jeszcze kilka dni urlopu i chętnie wybraliby się na regenerację sił przed kolejnym ciężkim rokiem. Jasne, że urlop możemy równie dobrze zorganizować poza okresem wakacyjnym, wybierając ciepłe kraje albo wypad do krainy pewnego śniegu.

Magdalena M. Baran

[Wyszehrad Plus] Kraków dla Lipska

Podczas podróży przeważnie mało myślę o swoim mieście. Jasne, zawsze wracam tu z nieskrywaną radością, bo Kraków oznacza dla mnie więcej niż tylko miejsce zamieszkania. To raczej ten stary czas, który płynie tu inaczej, pozwalając na nieco osobny – lepiej rozumiany w całej bodaj Galicji – sposób bycia.