„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

Ilustracja: Marta Zawierucha

Szanowni Państwo!

„Doszły nas słuchy, że wybiera się do nas Ryszard Petru. Zapraszamy, ale na widownię, z notatnikiem, by zapisywać co mówią poznaniacy, bo to oni mają głos. Akcja ma wymiar obywatelski” – napisali na swojej facebookowej stronie organizatorzy poznańskich demonstracji przeciwko rzekomym reformom w wymiarze sprawiedliwości. Organizatorzy wielu manifestacji w całej Polsce konsekwentnie naciskali, by odbywały się one bez jakichkolwiek partyjnych emblematów.

A mowa o fali protestów, których z kilku powodów zlekceważyć niepodobna.

Po pierwsze – zasięg. Przez przeszło tydzień przeciwko upolitycznieniu sądów i łamaniu Konstytucji zorganizowano dziesiątki naprawdę dużych protestów w ponad dwustu większych i mniejszych miejscowościach. W największych wzięło udział nawet kilkadziesiąt tysięcy osób, najmniejsze gromadziły kilkunastu demonstrantów, a nawet – jak ten w Siedlcach – jednego.

Prof. Jan Kubik, antropolog i socjolog z University College London, badający ruchy i protesty w Polsce od 1989 r., przyznaje, że skala protestów była niespotykana. „To było jedno z bardziej niezwykłych wydarzeń w moim życiu w ostatnich kilku latach. Żeby wyprowadzić na ulicę co najmniej 50 tys. ludzi w jednym mieście, a po kilka tysięcy w co najmniej dwustu miastach w jednym kraju – to się zdarza bardzo rzadko”, mówi Kubik w rozmowie z Jarosławem Kuiszem i Łukaszem Pawłowskim. Czy tę mobilizację uda się utrzymać? Wiele zależy od tego, czy partie polityczne nie zmarnują energii społecznej. Naukowiec z UCL uważa na przykład, że Platforma Obywatelska w tej chwili powinna się raczej rozwiązać i zostawić pole dla powstania podmiotów, które będą w mogły naprawdę powalczyć z PiS-em o władzę.

Po drugie – skład. Większość mediów zwracała uwagę, że wśród demonstrantów pojawiło się mnóstwo ludzi młodych. Ostatnie protesty wyraźnie kontrastowały tym samym z demonstracjami organizowanymi od pewnego czasu przez KOD.

Po trzecie – forma właśnie. Wiele z demonstracji było konsekwentnie organizowanych w formule „no logo”, bez partyjnych „ornamentów”, co zresztą nie zawsze było łatwe. „Przed poniedziałkową manifestacją dostałem telefon od jednego z polityków opozycji, który postawił mi ultimatum: albo organizujemy manifestację razem z nimi pod partyjnym emblematem, albo oni zorganizują swoją manifestację w tym samym miejscu i czasie, zagłuszając naszą” – mówi Bartosz Mindewicz, organizator protestu „3xVETO” w Warszawie, w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim i Joanną Derlikiewicz. „Inne partie oferowały nam pomoc organizacyjną w zamian za możliwość zaprezentowania się na scenie. W ciągu tych czterech dni przeszedłem bardzo szybki kurs polskiej polityki. Nie najlepsze doświadczenie”.

Równie dużą wagę wielu organizatorów przywiązywało do języka protestu – miał być pozytywny, domagać się konkretnych zmian w prawie, a nie koncentrować na dyskredytowaniu PiS-u i jego zwolenników. Na demonstracji Mindewicza w Warszawie całe wystąpienie poświęcił tej kwestii pisarz Jacek Dehnel.

„Język, który słyszymy z sal sejmowych, wykrzykiwanie jednych na drugich, jest już wyczerpany. Ja prywatnie jestem nim zmęczony i wydaje mi się, że większość innych uczestników poznańskiego «łańcucha światła» również”, mówi z kolei Franciszek Sterczewski, organizator protestów w Poznaniu, w rozmowie z Jagodą Grondecką.

Ten sam temat powraca także w rozmowie z Marią Świetlik, jedną z organizatorek „łańcucha światła” w Warszawie, która przekonuje, że „kluczem jest godność” i że „można walczyć o swoje prawa w sposób, który nie jest napastliwy”.

Co więcej, do młodszych uczestników nie przemawiały nie tylko retoryka partyjna, ale także retoryka rodem z PRL-u – z jednej strony opowieści o „esbekach” czy „postkomunie”, z drugiej – ostrzeżenia przed powrotem komunizmu. „Spory dotyczące pokolenia KOR-u czy późniejszej «wojny na górze» dzisiaj są zupełnie nieinteresujące i nieistotne z perspektywy pokolenia, które urodziło się i wychowało w III RP”, mówi Świetlik. „Tak zwani liderzy opozycji nie zrozumieli jeszcze, że ich życiorysy są oceniane przez młodych ludzi z perspektywy ostatnich 10 lat, a nie 40. To jest znacząca różnica, bo prowadzi do dwóch zupełnie różnych wizji tej samej osoby”.

Z tych wszystkich powodów błędem jest łatwe wpisywanie ostatnich protestów w dotychczasowe przejawy oporu wobec rządów PiS-u, a już z pewnością we wcześniejsze wydarzenia organizowane przez Komitet Obrony Demokracji wspólnie z partiami opozycji parlamentarnej. Masowe demonstracje w obronie niezależności sądów ujawniły zarówno potencjał do budowania wspólnego frontu, jak i ogromne różnice wrażliwości.

Przekonał się o tym chociażby Krzysztof Łoziński, szef KOD-u, podczas swojego wystąpienia przed siedzibą PiS-u: „Gdybym był kobietą, tobym się rozpłakał, ale jestem twardym facetem”, powiedział Łoziński, wywołując wśród zgromadzonych najpierw konsternację, a potem buczenie i gwizdy. Trudno o lepszy przykład międzypokoleniowej przepaści.

Te różnica i nieporozumienia mogą sprawić, że ogromna mobilizacja przeciwko rządom PiS-u nie przełoży się na wzrost poparcia dla opozycji. „Przed tak zwanymi «elitami liberalnymi» stoją dziś zasadnicze wyzwania”, pisze Karolina Wigura z „Kultury Liberalnej”. „Dopóki nie odbędą się na ich temat zasadnicze dyskusje, dopóki, używając języka Jana Józefa Lipskiego, nie powiemy sobie wszystkiego, co trudne, i nie odrodzą się one w duchu wartości, nie sposób będzie postąpić ani kroku dalej”.

Zapraszamy do lektury!
Redakcja

Nr 447

(31/2017)
01.08.2017
Ilustracja: Marta Zawierucha

Z Janem Kubikiem rozmawiają Jarosław Kuisz i Łukasz Pawłowski

Najlepiej, żeby Platforma się rozwiązała

„Energię obywatelską partie zawsze starają się przejąć i skanalizować. Problem w tym, że są w Polsce partie znajdujące się w sytuacji niemal katastrofalnej”, mówi socjolog z University College w Londynie.

Ilustracja: Marta Zawierucha

Z Bartoszem Mindewiczem rozmawiają Joanna Derlikiewicz i Łukasz Pawłowski

Szybki kurs polskiej polityki

„Przed poniedziałkową manifestacją dostałem telefon od jednego z polityków opozycji, który postawił mi ultimatum: albo organizujemy manifestację razem z nimi pod partyjnym emblematem, albo oni zorganizują swoją manifestację w tym samym miejscu i czasie, zagłuszając naszą”, mówi organizator warszawskiego protestu „3xVeto – pod Pałacem Prezydenckim bez partyjnych liderów”.

Ilustracja: Marta Zawierucha

Z Franciszkiem Sterczewskim rozmawia Jagoda Grondecka

Politycy tak, ale na widowni

„Język, który słyszymy z sal sejmowych, wykrzykiwanie jednych na drugich, jest już wyczerpany. Ja prywatnie jestem nim zmęczony i wydaje mi się, że większość innych uczestników poznańskiego «łańcucha światła» również”, mówi organizator protestów w Poznaniu.

Ilustracja: Marta Zawierucha

Z Marią Świetlik rozmawia Jagoda Grondecka

Czego nie rozumie opozycja

„Spory dotyczące pokolenia KOR, czy późniejszej „wojny na górze”, z perspektywy pokolenia, które urodziło się i wychowało w III RP, są mniej istotne niż ocena tego, co działo się po transformacji. Myślę, że to jest coś, czego nie uświadomili sobie w pełni jeszcze tak zwani liderzy opozycji: że ich życiorysy są oceniane przez młodych ludzi z perspektywy ostatnich 10 lat, a nie 40. To jest znacząca różnica, bo prowadzi do dwóch zupełnie różnych wizji tej samej osoby”.

Ilustracja: Marta Zawierucha

Karolina Wigura

W poszukiwaniu Polski demokratycznej

Przed polskimi elitami liberalnymi stoją dziś zasadnicze wyzwania. Dopóki nie odbędą się na ich temat zasadnicze dyskusje, zanim, używając języka Jana Józefa Lipskiego, nie powiemy sobie wszystkiego, co trudne, i nie wyłonią one liderów o większej integralności wewnętrznej, nie sposób będzie postąpić ani kroku dalej.

PATRZĄC
WIĘCEJ
CZYTAJĄC
WIĘCEJ
SMAKUJĄC
1280px-A_scene_of_Coriander_leaves

Magda i Adam Gendźwiłłowie

Czy można lubić kolendrę?

Odświeżający składnik guacamole i tajskiej kuchni czy też natka pietruszki gorszego sortu, o mdłym aromacie mydła? Jak to dobrze, że są jeszcze ziarna kolendry, o które spierać się nie musimy.

WIĘCEJ
SŁYSZĄC
Aurewicz ikona wpisu

Karol Aurewicz

Dostatek i porządek. Relacja z festiwalu Melt! 2017

Jubileuszowa, 20. edycja niemieckiego festiwalu nie przyniosła niespodzianek. Wypracowany format sprawdził się po raz kolejny i to dzięki jego przewidywalności tegoroczną edycję można zaliczyć do udanych.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Feminizując] Owsiak do Pawłowicz, czyli seksizm nasz powszedni

[Polska] Dlaczego Razem nie ma lidera?

[Kryzys w Zatoce Perskiej] Iran wygrywa Katar

[Bioetyka] Charlie Gard

Czy Wenezuelę czeka kolejny przewrót?