close
 
close
Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > BUCHOLC: Protetyka dla...

BUCHOLC: Protetyka dla zaawansowanych. Jean Baudrillard, „Przejrzystość zła”

Marta Bucholc

Ars adeo latet arte sua
Owidiusz, Metamorfozy, X, 252.

Protetyka dla zaawansowanych. Jean Baudrillard, „Przejrzystość zła”

Galatea była odpowiedzią na potrzebę czystości Pigmaliona, który zbrzydziwszy sobie kobiecą nieobyczajność, postanowił wykonać niewiastę nieskazitelną. Ten radykalny akt transgresji doprowadził do niespodziewanie kłopotliwych konsekwencji psychologicznych. Proteza kobiety sporządzona została z nadmierną biegłością. Sztuka ukryła sztuczność, zmistyfikowała ją i doprowadziła do emocjonalnej dezintegracji twórcy.

Wątek mistyfikacji jest kluczowy dla twórczości Baudrillarda. Z upodobaniem tropił on nasze zawinione samołudzenie się w gospodarce, w mediach, w polityce, w medycynie, w seksie, w modzie, w krajobrazie, w miłości, w umieraniu. Każda mistyfikacja opiera się na modelu Galatei: ludzki wytwór uniezależnia się przez urzeczowienie i awansuje w porządku rzeczywistości, skupiając na sobie uwagę twórcy. Pigmalion, z początku funkcjonujący w porządku realnym, przenosi się stopniowo w domenę symulakrów, gdzie ogniskują się jego żywotne interesy poznawcze i emocjonalne. Identyczna operacja, opisana przez Owidiusza na jednym modelowym przypadku, dokonuje się we wszystkich sferach współczesnej globalnej kultury.

przejrzystosc_zla_prasa

Ożywienie Galatei było cudem, czyli zjawiskiem spoza porządku powszechnych praw rządzących rzeczywistością. Cud ten właśnie przez swoją nierzeczywistość przywrócił Pigmaliona rzeczywistości; trzeba było złamać prawa natury, żeby nienaturalnie ukierunkowany popęd Pigmaliona przeniósł się na naturalny obiekt. Galatea stała się więc żywym ciałem – proteza wrosła w tkanki ciała Pigmaliona. Rzeczywistość zatryumfowała nad sztuką i zdemistyfikowała ją. Tak się stało w micie, który jest wszak wyrazem ludzkich tęsknot. W kulturowej realności dzieje się odwrotnie: proteza staje się integralną częścią naszego ciała nie wskutek naturalizacji protezy, lecz wskutek denaturalizacji ciała.

Nie obywa się jednak bez walki. „Nie tylko ciało buntuje się przeciwko wszelkim próbom dokonywania nań przeszczepów i wyposażania go w sztuczne protezy; nie tylko zwierzęce dusze, lecz również sam duch wznieca powstanie przeciwko synergii, do której się go zmusza z pomocą niezliczonych postaci alergii. Odreagowywanie, odrzucanie, odpory i alergie stanowią szczególną postać energii” (s. 81). Wyalienowana, autoteliczna protetyka, którą bezpodmiotowo się zabawiamy, wywołuje energetyczną implozję. Zamach terrorystyczny to tylko najbardziej spektakularna z form objawowych erozji gruntu, który wciąż usuwa się podstępnie spod naszych stóp. Jak wiadomo, „Zło czai się wszędzie” (s. 92).

Terror, przemoc, ksenofobiczny wstręt, tajemnicze wirusy, lęk przed klonowaniem i transseksualna aseksualność zajmują miejsce wypowiedzianego Zła. „Zapomnieliśmy już, jaką potęgę może mieć klątwa, jaką moc może kryć w sobie próba wypowiedzenia Zła” – powiada Baudrillard (s. 93). Tak wyjaśnia naszą bezbronność i niemoc w obliczu najłagodniejszych nawet, najsłabiej zmistyfikowanych form Zła. Tych samych, które w zbrojnych w manichejską mentalność ludziach dawnych wieków podtrzymywały rutynową żarliwość nieustannie gotowego na starcie z Nieprzyjacielem egzorcysty. Zło zaskakuje nas, dziwi, domaga się wyjaśnienia, racjonalizacji, analizy. Sami więc, chroniąc swoje ogólnospołeczne ego, pomagamy mu ukryć się za coraz dziwaczniejszymi protezami, które – niczym mnożące się pasożytnicze epicykle u schyłku teorii geocentrycznej – mają uratować zgodność naszej narracji o dobrej Naturze z tym, co jawi nam się jako rzeczywistość.

Wymowa rozważań Baudrillarda jest w gruncie rzeczy niezwykle prosta: istnieje Zło, istnieje Rzeczywistość, istnieją też wciąż jeszcze głosy, które Zło wypowiadają. Nasza zabawa protezami zabrnęła jednak tak daleko, że utraciliśmy zdolność wyczuwania Zła, widzenia Rzeczywistości i słyszenia Przekleństwa. Protezy przerosły nasze żywe ciała; Galatea zmieniła Pigmaliona w posąg. Z Galateą, która zamiast ożywać, odbiera nam życie, żyć nie sposób. Ożywiona proteza daje nam jednak życie wieczne – ta przerażająca wizja ma, trzeba to Baudrillardowi przyznać, całkiem spory ładunek komizmu w stylu „Ze śmiercią jej do twarzy”.

Książka:

Jean Baudrillard, Przejrzystość zła, przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2009

* Marta Bucholc, doktor socjologii.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ
(44/2009)
16 listopada 2009

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj