0000 398 695
close
Ratuj społeczeństwo obywatelskie! Przekaż 1% na Kulturę Liberalną
close
Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
close

Ratuj społeczeństwo obywatelskie!

Przekaż 1% na Kulturę Liberalną

Przekaż 1% na Kulturę Liberalną forward
close

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > GOLAN, SCHUDRICH, GILAD:...

GOLAN, SCHUDRICH, GILAD: Spojrzenie bez uprzedzeń? (II)

Szanowni Państwo, jak postrzegana jest Polska w Izraelu? Jako cmentarz Żydów europejskich, miejsce hańby 1968 roku, a może tętniący życiem nowoczesny kraj? Dwa miesiące temu pytaliśmy o to Scotta Raaba, Richarda Pipesa i Józefa Orła. Temat wzbudził olbrzymie emocje, nadeszły kolejne opinie. Publikujemy najważniejsze z nich. Nasi znakomici Autorzy: Arieh Golan, Michael Schudrich i Yehuda Gilad piszą o swoich doświadczeniach w jednaniu się z Polską. Poruszające teksty pozostawiamy bez komentarza. Po prostu zapraszamy do lektury.

Redakcja

dlonie [1]

Arieh Golan

Polska jest wszystkim na raz

1.

Kiedyś proponowałem mojej matce, żeby pojechać do Polski. Ale ona odpowiedziała: „Nie chcę ich widzieć, nie chcę tam być, nie chcę patrzeć się na Polaków, bo oni w czasie wojny byli straszni dla Żydów.” Może ona tam teraz z nieba jest troszeczkę zła na mnie, bo ja tam jeżdżę, rozmawiam, spotykam się z ludźmi. Spytaliście mnie Państwo, czym jest Polska. Żydowskim cmentarzem, miejscem hańby 1968 roku, a może pięknym i pełnym życia krajem? Polska jest dla mnie wszystkimi tymi rzeczami na raz.

2.

Polska to żydowski cmentarz. Rodzina mojej matki, rodzina mojego ojca – oni wszyscy są w tej ziemi. Z Zagłady uratowali się tylko moja matka i mój ojciec. Ojciec stracił tam pierwszą żonę i pierwszą córkę. Córka miała cztery lata. Dał ją Polakom, żeby jej przypilnowali, a po wojnie już jej nie znalazł. Może wyrzucili ją na ulicę. A może ona żyje, jest katoliczką? Nie wiem.

Wielka część Zagłady dokonała się w Polsce. Ani na jedną minutę nie wolno jednak zapominać, że Zagłada została przygotowana przez Niemców. Większość Żydów do dziś tego nie rozumie. Nie wiedzą, że wśród Polaków byli bardzo różni ludzie. Że jedni pomagali Niemcom, a inni ratowali Żydów. Myślą, że to Polacy, a nie Niemcy, mordowali Żydów w obozach śmierci. Chętnie też jeżdżą do Niemiec. Z Niemcami nie mają żadnego problemu, a z Polakami mają? To dla mnie bardzo dziwna rzecz. Pewnie trzeba nad tym jeszcze dużo pracy.

3.

Polska to mój drugi dom. Urodziłem się w Polsce. Żyłem w Legnicy, aż ukończyłem 10 lat. Pamiętam ją z czasów komuny – taką szarą, smutną. Potem wyjechaliśmy do Izraela. Żyję tu prawie 40 lat i był taki czas, że prawie zapomniałem, że przyjechałem z Polski. Tylko koledzy nazywali mnie „Polak”, przypominali, że przyjechałem stamtąd.

Jeszcze troszeczkę mówię po polsku. Moi rodzice nigdy nie nauczyli się języka hebrajskiego. Ze mną i z moim bratem mówili zawsze po polsku, między sobą mówili po żydowsku, „po jidysz”. Zauważyłem też, że jedzenie, które przygotowywała moja matka, to polskie jedzenie. Pierogi, kluski – to przecież nie żydowskie.

Nie myślałem nigdy, że tam jeszcze wrócę. Po raz pierwszy pojechałem do Polski w roku 1997. Jeszcze gdy lądowałem na Okęciu, zobaczyłem duże litery: „Warszawa”. Płakałem.

Potem chodziłem po mieście, pełen dziwnych uczuć. Na Nalewkach kręciła się moja mama – to była przed wojną duża żydowska ulica. I ojciec też się kręcił tam, też żył w Warszawie. Chodziłem między domami i czułem. Rodzice tu byli.

4.

Pierwszy raz byłem w Polsce z żoną. Miałem plan jechać do Oświęcimia, na Majdanek, do Lublina, do Treblinki – tam, skąd pochodziła moja rodzina i tam, gdzie ją zamordowano. Bałem się jechać sam. Odwiedziny w tych wszystkich miejscach – to był bardzo ciężki czas. I mimo to było mi w Polsce przyjemnie. Jak w drugim domu. Spotkałem dobrych, ciepłych ludzi, którzy zapraszali mnie do domu. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy.

Spotkałem wtedy dosyć dużo ludzi, którzy proponowali, żebym wrócił do Polski. Pewien człowiek z Telewizji Polskiej, u którego byłem gościem, zapytał: „Dlaczego nie wracasz do Polski? Przecież tam te wojny z Arabami, ten terror – to się nigdy nie skończy. Możesz wrócić…”. Izrael to mój dom, nie myślę nawet przez chwilę, żeby wrócić do Polski. Ale nie chciałem go obrazić. „Słuchaj pan, moja żona nie jest urodzona w Polsce, ona jest urodzona w Syrii. Ona nawet nie mówi po polsku, to jak ja tutaj z nią, co ona tu będzie robić? Jak ona tu będzie czuć się?”. A on mi powiedział tak: „Słuchaj no: ja mam taką chałupę 100 kilometrów z Warszawy, na wsi, ja ci dam klucz. Kiedy chcesz, to przyjedź – to będzie twoja chałupa. Jest las… Ona się przyzwyczai”. Tak mi powiedział.

Od tego czasu, jeżdżę do Polski przy każdej okazji. Zauważyłem też, że codziennie, od tej pierwszej wizyty w Polsce, przychodzą do mnie słowa, które kiedyś znałem i zapomniałem. Codziennie dwa, czasem trzy. Czytam troszeczkę po polsku, co wieczór oglądam stronę „Gazety Wyborczej” w Internecie, żeby wiedzieć, co się dzieje w Polsce i w Warszawie.

Otworzyła się nowa strona w moim życiu, I choć żyję tutaj, jestem całkiem pewnym Izraelczykiem – tutaj mam wnuczki, córki, całym życiem jestem tutaj – Polska jest też moją ojczyzną.

5.

Za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Polski, zawsze robię to samo. Wchodzę do hotelu, w Krakowie, w Warszawie albo w Łodzi, i otwieram książkę telefoniczną. Z domu nazywam się Skórnik. Golan to jest takie nowe, izraelskie, hebrajskie nazwisko. Więc szukam Skórników. Może ktoś jeszcze żyje – myślę – tylko on nie wie o nas, a my o nim i może się spotkamy? Ale nie ma. Ani jednego Skórnika nie znalazłem jeszcze. To smutne. Nigdzie, nigdzie nikogo nie ma.

* Arieh Golan, dziennikarz polityczny. Urodzony w Polsce w 1947 roku, wyjechał do Izraela w 1957 roku. Od 1969 roku do dnia dzisiejszego związany zawodowo z izraelskim radiem. Zaczął od pracy w rozgłośni „Galei Tzahal”, następnie pracował w „Kol Izrael”, a obecnie w „Reszet Bet”.

***

Michael Schudrich

50 lat stereotypów

Nazistowskie Niemcy nie tylko okupowały Polskę, ale zbudowały w jej granicach sześć obozów śmierci, w których dokonała się Zagłada. To tu pochodzący z całej Europy Żydzi ginęli w komorach gazowych. Dlatego na zawsze zostanie miejscem, którym ofiary Szoa spotkała śmierć z rąk Niemców i ich wspólników. Jednak słowo „Polska” nie przywodzi i nie powinna przywodzić Żydom na myśl tylko tego.

Tu rozwijała się i kwitła kultura żydowska. Przez stulecia zmuszani – w najlepszym wypadku – do opuszczenia swoich domów Żydzi z innych państw europejskich znajdowali tu schronienie. To również kraj, w którym powstał ruch chasydzki, rozwijała się kultura żydowska, narodziły idee syjonizmu i autonomii. Każdy Żyd i Żydówka, niezależnie od tego, w której części świata mieszka, i niezależnie od tego, w jaki sposób wyraża swój związek z judaizmem, korzysta z bogactwa, które powstało tutaj. W Polsce.

Przez blisko tysiąc lat, aż do 1939 roku, relacje polsko-żydowskie miały charakter zwyczajnych, codziennych kontataktów. W 1939 roku kontakty te zostały zamrożone na 50 lat. Dopiero ostatnie 20 lat przyniosło odwilż we wzajemnych relacjach.

Oraz pytanie o to, jak odbudować tysiąc lat wspólnych doświadczeń. W ciągu tych 50 lat narosło mnóstwo stereotypów. Jedyne, co dziś o sobie wiemy, to utarte schematy myślowe, które nam przekazano. Jednym z nich jest przekonanie, że Polska była krajem antysemickim. Przed II wojną światową antysemityzm był w Polsce problemem, ale nie można powiedzieć, że wszyscy Polacy albo większość z nich była antysemitami. To bolesne i fałszywe przekonanie zbyt często powraca jako odpowiedź na tak samo nieprzyjazne i nieprawdziwe wypowiedzi pod adresem Żydów. Brak naturalnej, otwartej komunikacji między oboma narodami sprawia, że nie można zatrzymać powtarzania kłamstw.

Przed obiema stronami stoi teraz wyzwanie – każda z nich musi rozpoznać krzywdzące stereotypy w swojej wspólnocie i podjąć wysiłek ich wyeliminowania. Żydzi muszą zwalczyć fałszywe przekonania o Polakach, a Polacy – o Żydach.

* Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.

***

Yehuda Gilad

Powiew świeżego powietrza

Dwadzieścia, trzydzieści lat temu Izraelczycy identyfikowali Polskę wyłącznie z nazizmem. Wasz kraj był tylko fragmentem czarnego obrazu Szoah. Wszystko, co wydarzyło się od lat 80. – Lech Wałęsa, „Solidarność”, nadejście wolności – było jak powiew świeżego powietrza. Ale dopiero dziś ludzie zaczęli otwierać na was oczy i serca.

Zupełnie niedawno przytrafiło się to także mnie samemu. Wcześniej byłem już w Polsce dwa razy, ale tylko po to, by odwiedzić miejsca pamięci Zagłady. Kilka miesięcy temu odwiedziłem ją jednak na dłużej. Po to, by porozmawiać z ludźmi i zobaczyć, jakie zaszły w waszym kraju zmiany.

To, co zastałem, było dla mnie olbrzymim pozytywnym zaskoczeniem. Po pierwsze, zobaczyłem, jak wielu Polaków pragnie dowiedzieć się czegoś na temat judaizmu i ożywić niektóre żydowskie tradycje, które zajmowały kiedyś ważną pozycję w historii Polski. Ci ludzie patrzyli na historię w sposób bardzo odważny i starali się brać odpowiedzialność za trudne wydarzenia. Zobaczenie tych ludzi, tak gorliwie szukających sposobów na uczynienie świata lepszym, było dla mnie przeżyciem niemal religijnym.

Po drugie, odbyłem podczas mojego pobytu bardzo udane rozmowy z księżmi katolickimi i pracownikami uniwersytetów, zarówno z Warszawy, jak i Lublina. Były to uczciwe i otwarte dyskusje o tym, czy i jak Żydzi i chrześcijanie mogą szukać wspólnego mianownika, który zbliży ich do siebie. Zgodziliśmy się co do wielu rzeczy. Między innymi, że jako ludzie wierzący wszyscy chcemy służyć Bogu Jedynemu.

Jest chyba jeszcze za wcześnie, by mówić o pojednaniu. Jesteśmy raczej świadkami początku długotrwałego procesu. Co szalenie istotne, również w Izraelu coraz więcej ludzi zaczyna dziś rozumieć Polską skomplikowaną historię. Że pod względem postaw polskie społeczeństwo z tamtego czasu podzielić można na trzy części. Z jednej strony, istniała mniejszość współpracująca z nazistami. Z drugiej – mniejszość aktywnie pomagająca Żydom, z narażeniem życia własnego i swoich rodzin. Zaś zdecydowana większość starała się po prostu żyć pod nazistowską okupacją, ignorując to, co działo się dookoła.

Trudno obwiniać tych ludzi. Raczej każdy z nas musi zadać sobie pytanie, które powtarzam często moim żydowskim przyjaciołom: „Jak ja zachowałbym się w podobnej sytuacji?”. Muszę przyznać, że jest mi wstyd, ale nie umiem udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Z całą pewnością potrafię powiedzieć, że nie współpracowałbym z oprawcami. Jednak czy byłbym w stanie narazić swoją rodzinę, by uratować kogoś innego? Nie wiem. Ale nie przestaję zadawać sobie tego pytania.

* Yehuda Gilad, rabin i izraelski polityk. W latach 2002- 2003 członek Knesetu.

** Autor fotografii: Rafał Kucharczuk.
*** Autor koncepcji numeru: Marta Budkowska.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 46

(46/2009)
23 listopada 2009

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj