Szanowni Państwo!

Są sprawy dotyczące wolności, w których liberalizm nie znajdzie wspólnego języka z katolicyzmem. Może to być aborcja czy małżeństwa jednopłciowe. Wolność jest podstawową liberalną wartością i prawo decydowania o sobie jest jej częścią. Choć, oczywiście, także w środowiskach liberalnych zdarzają się spory co do granic tej wolności. Raczej jednak nie ma ich co do tego, że uwolnienie kobiet od nieodwracalności i nieuchronności ciąży dzięki legalnej aborcji i antykoncepcji, jest momentem przełomowym. Czy o tym, że mniejszości mają te same prawa, co większość – o czym pisali już klasycy liberalizmu. 

John Stuart Mill w „O wolności” pisze o granicach władzy rządów nad jednostką. Dziś jest coś potężniejszego niż rządy – globalne imperia technologiczne. I na to rzucił światło i zwrócił uwagę świata papież Leon XIV w wydanej właśnie encyklice „Magnifica humanitas”, która została uznana za przełomową.

Papież o wolności

Papież pisze o wolności w kontekście rozwoju technologii, sztucznej inteligencji i związanej z tym potęgi bigtechów. Technologie zagrażają wolności i to jest temat, który dla liberałów i chrześcijan okazuje się wspólny.

Papież pisze o tendencji do tego, „by logika efektywności, kontroli i zysku sama rządziła wyborami osobistymi, społecznymi i gospodarczymi. Tym samym jeszcze wyraźniej widać, że technika nie jest zwykłym narzędziem i że – gdy staje się kryterium – ostatecznie sama decyduje o tym, co ma znaczenie, a co może zostać odrzucone, sprowadzając stworzenie do przedmiotu eksploatacji, a osoby do trybików systemu, który ma być coraz bardziej wydajny”.

„W wielu przypadkach w kontekście cyfrowym kontrola nad platformami, infrastrukturami, danymi i mocą obliczeniową nie należy do państw, lecz do wielkich podmiotów gospodarczych i technologicznych, które de facto ustalają warunki dostępu, zasady widoczności treści, a nawet same możliwości uczestnictwa. Kiedy władza o takim zasięgu koncentruje się w nielicznych rękach, ma tendencję do stawania się nieprzejrzystą i wymykania się kontroli publicznej”. 

„Istotnie, jak bywa w przypadku każdego wielkiego przełomu technologicznego, AI skłonna jest pomnażać przede wszystkim władzę tych, którzy już dysponują zasobami ekonomicznymi, kompetencjami i dostępem do danych. W świetle dobra wspólnego i powszechnego przeznaczenia dóbr zjawisko to budzi poważny niepokój: małe, lecz bardzo wpływowe grupy mogą ukierunkowywać informację i konsumpcję, warunkować procesy demokratyczne i oddziaływać na dynamikę gospodarczą dla własnej korzyści”.

Papież pisze więc o sprawiedliwości społecznej, równości, ale także o wolności. Widzi, że wartości te są poważnie zagrożone i że konieczna jest kontrola nad technologiami, którymi zarządzają nieliczni, ale potężni. Nad ograniczaniem dostępu do informacji poprzez algorytmy, które ograniczają możliwość podejmowania świadomych decyzji.

A to oznacza pozbawianie ludzi wolności osobistej. 

Leon XIV apeluje o „rozbrojenie” AI – wyrwanie jej „z logiki zbrojnej rywalizacji, która dzisiaj nie jest już wyłącznie militarna, lecz także ekonomiczna i poznawcza. Jest to wyścig do stworzenia najsprawniejszego algorytmu i najszerszego zbioru danych (dataset) po to, by utrwalić przewagę geopolityczną lub handlową nad wszystkimi innymi”. „Rozbroić znaczy zerwać tę równoznaczność między potęgą techniczną a prawem do rządzenia”. 

Liberalizm i chrześcijaństwo?

W nowym numerze „Kultury Liberalnej” rozmawiamy o encyklice Leona XIV w kontekście ogromnego zagrożenia dla wolności, jakie stworzyły technologie. Tomasz Terlikowski, filozof, działacz katolicki i publicysta stwierdza, że papież „mówi w tej sprawie, wydawać by się mogło, jednym głosem z częścią amerykańskiej liberalno-lewicowej inteligencji. Zwraca uwagę na ogromne niebezpieczeństwo, jakim jest monopol władzy i pieniądza, który dzierży niewielka grupa ludzi w Dolinie Krzemowej. To jest zagrożenie dla wolności miliardów ludzi”. I dalej: „Papież bardzo mocno zwraca uwagę na to, że technologie nie są neutralne moralnie. Zwraca uwagę na ludzi zatrudnionych za głodowe stawki, którzy wprowadzają dane do sztucznej inteligencji gdzieś na globalnym południu. Dostrzega związane z technologiami zagrożenie nie tylko dla wolności gospodarczej, ekonomicznej, dla możliwości prowadzenia godnego życia. Ale także dla wolności osobistej, wolności myślenia”. 

Oto, dlaczego to ważne

Można zadać w związku z tym dwa pytania. Po pierwsze – co w tym niezwykłego, skoro o zagrożeniach tych napisali już w swoich książkach intelektualiści i dziennikarze. W Polsce chociażby Sylwia Czubkowska w książce „Bóg Techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem”, o czym pisała Maria Magierska.

Niedawno ukazała się w Polsce książka Karen Hao „Imperium sztucznej inteligencji. Sny i koszmary w OpenAI Sama Altmana”. O tym, czy grozi nam technofaszyzm, z Hao rozmawiał Jakub Bodziony.

O tym, jak algorytmy wpływające na treść, która dociera do odbiorców, tworzą coś, co urzeczywistnia koncepcję „tyranii większości” Alexisa de Tocqueville’a, mówił w rozmowie z Jarosławem Kuiszem o trumpizmie i jego skutkach amerykański filozof polityki Mark Lilla.

Intelektualiści ostrzegają o ponadpaństwowych globalnych rządach bigtechów, które są tym groźniejsze, że mogą wpływać na to, co ludzie wiedzą. A więc także – czy zdołają się przed nimi obronić.

Dlaczego więc głos Leona XIV uważany jest za ważny na tyle, że jego encyklice media poświęciły sporo miejsca? Jak tłumaczy Terlikowski, papież pełni w pewnym sensie rolę globalnego celebryty. Jego słowa cytują media, bo jest zwierzchnikiem Kościoła. Poszerza więc znacząco granice dotarcia ważnych ostrzeżeń formułowanych przez pisarzy i intelektualistów. 

Drugie pytanie mogłoby brzmieć – dlaczego mielibyśmy interesować się encykliką papieża w zlaicyzowanej Europie czy liberalnych, lewicowych, laickich środowiskach? I tu odpowiedź brzmi podobnie, jak na pierwsze pytanie – gdy zagrożona jest wolność, a Kościół to dostrzega, warto mówić z nim wspólnie. 

Zapraszam do czytania rozmowy z Tomaszem Terlikowskim i do innych tekstów w numerze,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”