Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > BARAN: Ta nasza...

BARAN: Ta nasza młodość…

Magdalena M. Baran

Ta nasza młodość…

Nadciągali ze wszystkich stron. Z zamków wieżami zbrojnych, miast na wzgórzach nagich ukrytych, z wiosek, do których drogi kręte prowadzą. Wozami je wioząc, niczym na stos, na szafot wiedźmy bezwolne wiedzione, konia za uzdę prowadząc (co spode łba na „nowiny” te spogląda), by dalszego na ciele nie doznać uszczerbku, na noszach, teczkach skrzypiących, na plecach pod ciężarem niesionego, wyschniętego ciała się gnących, pieszo. Nadciągali tłumnie ledwo mieszcząc się na wąskim brzegu. Szaty tam bogate, to znów gałgany ledwie ciało skrywające. Ze wstydem, bez wstydu… bo choć statut ich różny, to one takie same, na te same narażone dotknięcia natury nielitościwego czasu. A one przymuszone wolą nierozumiejącą, siebie zbyt pewną, namówione, zganione po wielokroć, że oto zabiegom magicznym poddać się nieskore, by żyć… młodo, zdrowo w igraszek świecie, gdzie wśród drzew, niby rajskiego ogrodu, wiosna z latem w chowanego się bawi. W bezwolną, głupią nieskończoność.

Oceniane, wymierzane, centymetr po centymetrze poddawane oględzinom, by stwierdzić, czy ciału odmiany tej przedziwnej już potrzeba. Bo może retusz tylko, strój inny, tu nadciąć, tam podciągnąć? Piękno… Twarze ich smutkiem znaczone i rezygnacją cichą, ciała zmarszczkami usiane, włosy przerzedzone, brzuchy i brody obwisłe, i oczy… Oczy zgasłe. Przywieźli je, przywlekli mężczyźni, by ciała kobiet swych odmienić. Kochający niegdyś, wielbiący czar i powab. Z serca to? Naiwności… Z do siebie samych serca tylko, ze świata przywiązań, doskonałości kościstej dyktatu, z młodości bezgranicznego uwielbienia, co dziś, o zmierzchu swym ledwie obchodzi się bez skalpela.

I tak przywiedli je do magicznego źródła, co wieczną młodość dając, świat na dwoje rozcięło. Na brzegu lewym lament, jesień, co tchnienie zim, i zim ciągle jedna po drugiej – niczym po dniu dzień bury – przychodzących, na plecach zgarbionych czuje; na lewym zaś… Zabawy, tańce, umizgi, grajków muzyka, co porywa, stół obfitością przyzywający. Swawole. Bez wstydu, bez myśli, bez żalu. Życia dwa bieguny, gdzie jeden odcięty, niby płytką stalą. Starość i młodość, mitem rozdzielone, gdzie choroba i zdrowie, brzydota i piękno, smutek i radość sobie wzajem obce, z innych światów, własne, rozłączne opowiadają historie.

Źródło zawsze pośrodku, sercem bijący początek wszystkiego. Dobrego czy złego? Jakież zeń wiadomości? Afrodyta boska wraz z oddanym Erosem z kolumny spoglądają, patronując tej dziwnej, upragnionej przemianie. Życie tu wraca, a przecież odmienia się, wraca, a przecież się fałszuje. Obietnica nowa… zanurzcie się, a staniecie się jako… bogowie. Pragnienie odwieczne spełnia, kto jednak pragnie najmocniej, kto do wody owej prowadzi? Kobiety wchodzą do źródła nie bez wahania, by już po chwili, po kąpieli krótkiej, pluskać się na powrót młode, złotowłose, o piersiach jędrnych, biodrach krągłych, twarzach roześmianych. Wychodzą z wody tej promienne. I tańczą, i bawią się w nowym tym świecie zapomnieniem zatracone. I łudzą się na nowo. I tylko oczy ich, jakby te same. Z kobiet tych, co zostało, gdy młodości wiecznej obietnica rozum odbiera, doświadczenia prawdę i serce, życiu pozostawiając piękno tylko. I swawolę. A przecież… ta nasza młodość…

…Buntem jest niespełnionym
Co na serce umiera
Ona tylko to daje
Co innemu zabiera

Obraz:

Lucas Cranach, „Źródło wiecznej młodości” (1546), Gemäldegalerie, Berlin

* Magdalena M. Baran, doktorantka filozofii, redaktor kwartalnika „Res Publica Nowa”, stale współpracuje z „Kulturą Liberalną”.

„Kultura Liberalna” nr 58 (8/2010) z 23 lutego 2010 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 58

(7/2010)
23 lutego 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj