Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > KUISZ: A, fe!...

KUISZ: A, fe! Inna strona „Różyczki”

Jarosław Kuisz

Inna strona „Różyczki”

– A, fe !

Czy pamiętamy scenę erotyczną z filmu Krzysztofa Kieślowskiego „Bez końca”? Bohaterka grana przez Grażynę Szapołowską, dotąd stateczna żona i matka, nagle pod wpływem nieszczęść udaje prostytutkę. W ramionach paskudnego cudzoziemca usiłuje zapomnieć o ukochanym zmarłym mężu. Dzięki mistrzostwu reżysera otrzymaliśmy obraz nie-erotyczny, pełen wyśmienitego poczucia winy. Na liście przebojów traumatycznych scen polskiego kina ta zapewne zajmuje poczesne miejsce. A dodajmy, że tuż przed powstaniem „Bez końca” poprzeczka zawieszona została bardzo, bardzo wysoko.

Od momentu swych narodzin Kino Moralnego Niepokoju nie poddawało się tandetnym kliszom i śmiało prezentowało pokrętne relacje intymne. Ofensywnie osiągano pożądany efekt „wrycia się w pamięć” – pokazując na przykład burzliwy romans półżywej ze zmęczenia listonoszki z niepełnosprawnym górnikiem („Kobieta samotna”). W innym obrazie moralny krach rozanielonego inteligenta świetnie dopełniało fiasko erotyczne. I to nie byle jakie, bo „popełnione” wobec rozbudzonej erotycznie cudzoziemki („Barwy ochronne”). Przykłady można mnożyć. Erotyka i ludzie intelektu pozostawali na tyle daleko od siebie, że na przełomie lat 70. i 80. słusznie pytano:

„Co dalej z polską inteligencją?”.

Historia kina ożywa, bo oto przez ekrany kin przemknęła „Różyczka”, w której scen – mniej lub bardziej – erotycznych nie poskąpiono.

Film Kidawy-Błońskiego to modne ostatnio kino, wizualnie prostujące zakręty historii. Poza (niezbyt jednak żarliwymi) sporami o to, ile procent Pawła Jasienicy znalazło się w głównym bohaterze, recenzenci dyskretnie zwrócili przy tym uwagę na inne krągłości. Bez wątpienia w pamięci widza zostaje bowiem scena miłosna – godna najbardziej gwałtownych „momentów” kina moralnego niepokoju.

– Powariowali – teatralnie szepnęła kinomanka, odrywając się od popkornu. Na ekranie zaczynała się scena… Pan, grany przez Roberta Więckiewicza, tak rozpoczął trudne relacje z panią, graną przez Magdalenę Boczarską, że aż chrupanie na widowni ustało.

„Czy ten esbek pragnie zabić agentkę?”, pojawiło się pytanie, które jeden z widzów wyraził nieco innymi słowami.

Nie, on kocha się z nią na zapleczu lokalu rozrywkowo-gastronomicznego. „Gwałtownie” to synonim i, jeśli efekt motyla nie jest bujdą, wiele osób musiałoby stracić życie na drugiej półkuli. Na szczęście to fikcja.

Drugi z kochanków „Różyczki”, szanowany profesor, z kolei delikatnie zbliża się do wybranki. Widz – wręcz brechtowsko zdystansowany poprzednimi scenami – zauważa, że jest w tym czułość, ale już podejrzana, już nieczysta, bo oto wygląda jak samcza troska o siebie, o to, by wiekowe ciało nie doznało uszczerbku fizycznego, a przez to i duchowego. W końcu o wypadek nie trudno – co zresztą potwierdzi później scena przed Pałacem Kultury i Nauki (profesor się przewróci i połamie).

Po filmie –sprawnie wyreżyserowanym i naprawdę godnym polecenia – czujemy się na pewnym intelektualnym planie umęczeni. Sceny erotyczne niezmiennie wpisują się w tradycję przestawiania ich jako zapaśniczych zmagań obu płci. Gdy ciało agentki pozostawione zostanie samo sobie, okazuje się ładne. Gdy natomiast w zasięgu kamery widać choć zuchelek mężczyzny, zaraz seksualna męka wisi w powietrzu.

W polskim kinie zawsze* ceniono kobiety. Mężczyzn – nie zawsze. Ale estetyczne spotkanie ich ze sobą pozostaje przypuszczalnie wciąż „znikającym punktem” głównego nurtu polskiego kina. Marc Ferro podkreślał, że „treść filmu wykracza zawsze poza to, co widać”**. W tym, „co widać” – dzięki „Różyczce” – niewątpliwie jesteśmy bliżej niż dalej.

Póki co jednak najważniejszą – symbolicznie – sceną erotyczną pozostanie wspinaczka krasnala po dużej, nagiej kobiecie z filmu „Kingsajz”.

Film:

„Różyczka”, reż.: Jan Kidawa-Błoński.
Premiera: 12 marca 2010 r.
Dystrybutor: Monolith.

Przypisy:

* Prawie.
** M. Ferro, „Film. Kontranaliza społeczeństwa?”, w: „Film i historia. Antologia”, Warszawa 2008, s. 89.

*** Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 64 (14/2010) z 6 kwietnia 2010 r.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 64

(13/2010)
5 kwietnia 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj