Trwa jesienna zbiórka
na działalność Kultury Liberalnej.
Weź udział!

Czego potrzebujemy?

Jesteśmy niezależni od polityków
i reklamodawców. Dlatego potrzebujemy
comiesięcznych wpłat od Darczyńców.
Aktualnie otrzymujemy od Czytelników
około 15 tys. zł miesięcznie, czyli
25 procent miesięcznego budżetu
tygodnika. Chcemy, aby do końca 2020
roku ta kwota była dwa razy większa
.

Co dostajesz w zamian?

52 numery tygodnika rocznie, publiczne
wydarzenia, najważniejsze książki
o wolności i demokracji.
Silny, wrażliwy, demokratyczny głos
w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
NOWOŚĆ! Comiesięczną informację
o naszej działalności, dodatkowe
materiały i zdjęcia.
NOWOŚĆ! Jeśli Twoja darowizna wyniesie
co najmniej 200zł miesięcznie, otrzymasz
w prezencie książki i specjalne wejściówki
na wydarzenia.
Dziękujemy za wsparcie! Jako Darczyńca wciąż możesz włączyć się w naszą kampanię:
  • Jeśli popierasz naszą działalność, poleć nas kolejnej osobie.
  • Chcemy się rozwijać. Planujemy zatrudnić więcej osób, odświeżyć naszą
    stronę internetową, rozwinąć dział audio/video. Jeśli chciałbyś / chciałabyś
    zmienić kwotę, którą przeznaczasz na wsparcie dla Kultury Liberalnej, napisz
    do nas na [email protected], a my powiem Ci, jak to zrobić.
  • Dziękujemy Ci za to, że jesteś z nami i życzymy dobrej lektury!

Kultura Liberalna jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy ukazuje
się dzięki wsparciu osób takich jak Ty. Bronimy wartości demokratycznych
i wolnościowych. Tworzymy idee dla Polski na przyszłość. Jesteśmy niezależni
od polityków i reklamodawców. Prosimy o to, abyś tworzył lub tworzyła
Kulturę Liberalną wspólnie z nami. Dołącz do grona naszych
comiesięcznych Darczyńców
.

Kultura Liberalna potrzebuje
Twojego comiesięcznego wsparcia.
Weź udział w jesiennej zbiórce
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > SZYMAŃSKI: Wspomnienia zapomnianej...

SZYMAŃSKI: Wspomnienia zapomnianej pisarki. Johanna Schopenhauer, „Gdańskie wspomnienia młodości”

Sebastian Szymański

Wspomnienia zapomnianej pisarki

Był czas, w którym nazwisko Schopenhauer było w Europie znane znacznie lepiej niż dziś. Ale wcale nie kojarzono go z autorem „Świata jako woli i przedstawienia”. Ten bowiem jest zaledwie dwudziestoczteroletnim młodzieńcem niegrzeszącym skromnością („ja z Goethem” – pisze w swoich dziennikach), choć na usprawiedliwione wysokie mniemanie o sobie miał dopiero zapracować. Ale był to czas nieco osobliwy, o czym najlepiej świadczy to, że niemieckie drogi uchodziły za najgorsze w całej Europie.

Nazwisko Schopenhauer jest natomiast powszechnie kojarzone z poczytną powieściopisarką, prowadzącą w Weimarze słynny, na cały kulturalny kontynent, salon literacki, w którym stałym gościem – i przyjacielem domu – jest wspomniany już Goethe. Dość powiedzieć, że odwiedziny w owym salonie zalecały popularne przewodniki dla osób odbywających grand tour. Co prawda dziś tytuły takie jak „Gabriele”, „Ciotka” czy „Sidonia” mówią coś jedynie historykom literatury, jednak w początkach XIX wieku cieszyły się one wystarczającą popularnością, by jeszcze za życia autorki ukazać się w dwudziestoczterotomowym wydaniu dzieł zebranych.

„Gdańskie wspomnienia młodości”, a raczej „Młodość i obrazki z podróży” (tytuł oryginalny bardziej adekwatnie oddaje treść książki) to wspomnienia spisywane przez ponad siedemdziesięcioletnią autorkę, której życie przypadło na okres burzliwy i dla całej Europy, i dla jej rodzinnego Gdańska. Jednak na próżno szukać w tej książce politycznej czy literackiej panoramy epoki. Wspomnienia Schopenhauer są wspomnieniami na wskroś prywatnymi, pisanymi z perspektywy „małej ojczyzny” – Gdańska, podupadającego już znacznie wskutek zaborów i pruskiej ekspansji. Jednak ta właśnie „lokalna perspektywa”, z której autorka ocenia np. największe europejskie metropolie zwiedzane w czasie pierwszej wielkiej podróży, nawet pozwala lepiej ukazać przełomowy charakter tamtych czasów.

Już sama postać bohaterki wspomnień, nie pasuje do szablonów tamtej epoki. Wykształcona zdecydowanie ponad standardy przyjęte w jej warstwie społecznej i rodzinnym mieście (w którym znalezienie nauczyciela rysunku dla dorastającej panienki okazało się zadaniem zbyt trudnym do wykonania), o horyzontach znacznie przekraczających i tak dość demokratyczne wyobrażenia ówczesnego gdańskiego mieszczaństwa, młoda przyszła pisarka wychodzi za mąż za człowieka o wiele starszego – co jest akurat dość typowe – z którym tworzy nad wyraz partnerski jak na tamte czasy związek. Jednak zanim poślubiła Heinricha Florisa, pochodzącego z jednej z najszacowniejszych patrycjuszowskich rodzin, jej zainteresowania koncentrują się wokół książek i sztuki (w takiej postaci, w jakiej, w dość już prowincjonalnym Gdańsku, jest ona dostępna). Są to raczej osobliwe zainteresowania w świecie, w którym kobietom wystarczała znajomość czytania i pisania, potrzebna do prowadzenia spraw domowych, oraz wyszywania i innych „kobiecych” umiejętności.

Jednak pisarska pasja przychodzi znacznie później, w okresie nieobjętym przez „Wspomnienia”, których pisanie przerwała śmierć autorki. Czas, o którym opowiada w swoich pamiętnikach, wypełniony jest poszukiwaniem odpowiedniego dla siebie zajęcia, a jego najważniejszą dominantą jest podróż przez Niemcy i Francję do Londynu. W tej części książki najwyraźniej ujawnia się talent literacki autorki. Próżno szukać w niej sążnistych opisów mijanych krajobrazów, tak charakterystycznych dla literatury tego okresu (i dla powieści samej Schopenhauer). Zamiast tego mamy krótkie, barwne obrazki, które zresztą nie skupiają się na najbardziej typowych toposach literatury podróżniczej. We wspomnieniu Paryża, zawartym zresztą w jednym króciutkim rozdzialiku, autorka przywołuje przede wszystkim nie wspaniałości ówczesnej kulturalnej i artystycznej stolicy Europy, lecz zabawną scenkę rodzajową sprzed hotelu, kiedy to przechodnie rycersko bronią oceny jej urody, skrytykowanej złośliwie przez żebraczkę bezskutecznie dopraszającą się o datek.

Wielką zaletą wspomnień Johanny Schopenhauer jest bowiem zwięzły i celny opis, którego trafność możemy sprawdzić dzięki zamieszczonych w obecnej edycji ilustracjom. Są to przede wszystkim ryciny autorstwa Daniela Chodowieckiego, którego gorącą wielbicielką była Johanna Schopenhauer. Nie tylko szata graficzna sprawia, że sięgniecie po tę książkę jest miłym przeżyciem dla bibliofila. Wydawnictwo, jak zawsze, oddało nam do rąk elegancki tom wykonany z wszelkimi regułami sztuki, który choć znakomicie prezentuje się na półce, z pewnością nie zagrzeje na niej miejsca.

Książka:

Johanna Schopenhauer, „Gdańskie wspomnienia młodości”, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2010

* Sebastian Szymański, tłumacz, stały współpracownik Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 79 (29/2010) z 13 lipca 2010 r.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Trwa jesienna zbiórka na działalność Kultury Liberalnej.

Czego potrzebujemy?

Co dostajesz w zamian?

  • 52 numery tygodnika rocznie, publiczne wydarzenia, najważniejsze książki o wolności i demokracji.
  • Silny, wrażliwy, demokratyczny głos w sferze publicznej, nowe idee dla Polski.
  • NOWOŚĆ: Comiesięczna informacja o naszej działalności, dodatkowe materiały i zdjęcia.
  • NOWOŚĆ: Jeśli Twoja darowizna wyniesie co najmniej 200 PLN miesięcznie, otrzymasz w prezencie książki i specjalne wejściówki na wydarzenia.
SKOMENTUJ

Nr 79

(28/2010)
13 lipca 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj