Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > WĄDOŁOWSKA: Teatralny eksperyment...

WĄDOŁOWSKA: Teatralny eksperyment na EuroPride. „Enter”

Agnieszka Wądołowska

Teatralny eksperyment na EuroPride

„Enter”. Tytuł krótki, a znaczący. Niestety, nie można tego powiedzieć o dwugodzinnym przedstawieniu przygotowanym przez Fundację Nowego Teatru jako projekt w ramach EuroPride. Kształt sztuki wyłonił się w czasie prób. Punktem wyjścia dla improwizacji był tekst bloga pisanego przez nastolatka i jego ze dwa razy starszego partnera. Pomysł ciekawy. Problem ważny. Kilka lat temu Teatr Dramatyczny wystawił sztukę Davida Harrowera „Blackbird”. Tekst o romansie dwunastolatki i czterdziestoletniego mężczyzny, a właściwie o ich spotkaniu wiele lat później, o zderzeniu dwóch pękniętych rzeczywistości, o piętnie, o odrzuceniu i naznaczeniu przez społeczeństwo. O bólu, nerwicy, więzieniu. W „Enterze” jest dużo łatwiej.

Marcin ma siedemnaście lat, więc na całą sytuację nie kładzie się kryminalny cień. Nie musi też wydarzyć się żadna tragedia, choć teoretycznie fakt, że jest to związek homoseksualny, mógłby być problemogenny. Jednak trzydziestoletni partner Marcina tylko na początku budzi sprzeciw i niepokój rodziców chłopaka. Po jednej awanturze dość szybko akceptują i orientację, i wiek partnera syna. Zawiązany na samym początku konflikt właściwie sam się rozwiązuje. Już prędzej problemu można by doszukać się w relacji między samymi partnerami. Młody się bawi. Starszy szuka poważnego uczucia, a w efekcie daje sobą manipulować i wodzić się za nos. Różnica pokoleń. Różnica podejść. Różnica potrzeb. A w tle dorastanie – wyjazdy, imprezy, przyjaciele. Z ciekawego problemu związków ponad różnicą pokoleń, wbrew oczekiwaniom rodziny i konserwatywnego społeczeństwa, wyszedł dość powierzchowny spektakl o dorastaniu.

Scenariusz inspirowany blogiem daje poczucie zakorzenienia w rzeczywistym doświadczeniu. Przecież blog to taki publiczny dziennik czy pamiętnik. Tworzy złudzenie autentyczności. Jednak efektem jest spiętrzenie kopii. Przedstawienie próbuje oddać tekst, który próbuje oddać przeżycie. Oba zabiegi tworzone są ze świadomością publiczności. Oryginał ginie gdzieś, jak w symulakrach Baudrillarda. To, co próbuje uchodzić za szczerość, aż nazbyt przypomina symulację. Wiara w autentyczność bloga wydaje się podobna do XIX-wiecznej wiary w to, że nowa technologia, którą była wtedy fotografia, daje szansę obiektywnego przyszpilenia rzeczywistości. Wrażenie wrażenia. Efekt ten potęguje jeszcze dodatkowo fakt, że postaci są jednowymiarowe i mało przekonujące. Spektakl grany jest przez aktorów niezawodowych, którzy brali udział w serii warsztatów. W takcie prób sami szukali oni słów, by nazwać uczucia postaci, oddać ich stany emocjonalne. Z własnych improwizacji lepili osobowości. Metoda, dla której tekst jest tylko punktem wyjścia, stawia na aktorską kreatywność, dając jednocześnie aktorom szanse na introspekcję i wzajemne uświadamianie sobie swoich barier i uprzedzeń. Dobrze jednak, żeby dawała też coś widzom.

Eksperyment. Cały projekt oparty jest na poszukiwaniach – poczynając od tekstu, przez wykonawców, aż do ostatecznej formy. Historia włożona jest w ramy kolażu – mieszanki dość realistycznego przedstawienia, musicalu, slamu poetyckiego, improwizacji, koncertu. Składniki super. Niestety, mieszanka mdła. W spektaklu jest też próba oddania charakteru komunikacji internetowej. Pojawiają się monologi maili, skrótowe myślenie SMS-ów. Mimo tytułu spektakl nie jest offline’ową wersją wirtualnego związku. Muska jedynie temat internetowych relacji. Pasujące do eksperymentalnego charakteru przedsięwzięcia jest wykorzystanie slamu. W swoich założeniach ta popularna dziś forma sięga do tradycji improwizacji romantycznych wieszczów. Poetyckie pojedynki Mickiewicza ze Słowackim uważane były za przejaw artystycznego geniuszu poetów. Improwizowane teksty śpiewane nie są jednak mocną stroną „Enteru”. Umiejętności wokalne i aktorskie wykonawców są bardzo nierówne, co nadaje też całemu spektaklowi sinusoidalny charakter. Natomiast silną stroną projektu jest muzyka grana na żywo przez rockowo-alternatywny zespół Sen Zu. Dynamiczne granie bardzo pasuje do przestrzeni 1500 metrów kwadratowych do wynajęcia, w której „Enter” jest wystawiany. Ich zamykająca spektakl piosenka o kapitalistycznym przesycie i wymieszaniu wartości daje widzowi na koniec energetycznego kopa.

Sztuka:

„Enter”, reż. Anna Smolar, Jacek Poniedziałek.
Nowy Teatr, premiera: 22 czerwca 2010 r.

* Agnieszka Wądołowska, absolwentka filologii angielskiej UW.

„Kultura Liberalna” nr 79 (29/2010) z 13 lipca 2010 r.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 79

(28/2010)
13 lipca 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj