Bądź na bieżąco!

Zapisz się na newsletter
Kultury Liberalnej

Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > WONICKI: Bliski Wschód...

WONICKI: Bliski Wschód daleki od spokoju. O książce Freda Hallidaya, „Bliski Wschód w stosunkach międzynarodowych. Władza, polityka i ideologia”

Rafał Wonicki

Bliski Wschód daleki od spokoju. O książce Freda Hallidaya

Konflikty Izraelsko-Palestyński, Irańsko-Iracki, Indyjsko-Pakistański ciągną się od wieków i nie widać możliwości pokojowego rozwiązania żadnego z nich. Choć ostatnio Prezydent Obama postulował złagodzenie polityki Izraela wobec Palestyny i za jego namową obie strony znów usiadły do negocjacyjnego stołu, to nie zanosi się na to, by jego wysiłki przyniosły jakąś nieoczekiwaną poprawę sytuacji między obiema stronami. Na to, jak skonfliktowane są kraje Bliskiego Wschodu oraz jak skomplikowane są między nimi polityczne, religijne i kulturowe relacje, wskazuje również sposób podejmowania interwencji w regionie (bez oceny ich skuteczności). Państwa zachodnie lub ciała międzynarodowe decydują się na nie jedynie wtedy, gdy obrona wartości takich jak prawa człowieka zbiegają się z zagrożeniem realnych interesów politycznych państw interweniujących (w końcu prezydent Obama ma interes w tym, by region Bliskiego Wschodu był stabilny – jest nim bezpieczeństwo żołnierzy amerykańskich).

Przetłumaczona niedawno na język polski książka Freda Hallidaya, profesora w dziedzinie stosunków międzynarodowych z London School of Economics, wieloletniego badacza i eksperta od spraw Bliskiego Wschodu, daje nam możliwość zapoznania się z mozaiką skomplikowanych relacji w tym rejonie oraz roli, jaką odgrywają w nim kraje zachodnie. Książka daleka jest od uproszczeń i przyjmowania symplistycznych wyjaśnień relacji między państwami Bliskiego Wschodu a Zachodem. A te dostrzec można w samej nazwie regionu, która jest niejednoznaczna: termin „Bliski Wschód” (ang. Middle East) wymyślono bowiem na początku XX wieku. Stworzył go amerykański admirał A.T. Mahana w 1902 roku, był on odzwierciedleniem postrzegania przez Zachód obszaru między Europą, Indiami a Dalekim Wschodem, wcześniej nazywanego często „Azją Mniejszą” albo „Arabią”.

Kolejną zaletą książki jest przeplatanie się w niej podejścia analitycznego i historycznego: umożliwia to nam nie tylko poznanie tła pewnych konfliktów, ale również ich analityczną pogłębioną refleksję. Narracja prowadzona jest na trzech płaszczyznach: uwzględnia politykę mocarstwową prowadzaną od czasów nowożytnych, rozwój wzajemnych stosunków między państwami rejonu oraz ewolucję sił transnarodowych. W kształtowaniu się państw, sojuszy i animozji w obszarze Bliskiego Wschodu znaczącą rolę odegrały, oprócz oczywistych wpływów kolonialnych, również inne czynniki. Na szczególną uwagę zasługują cztery procesy wyróżnione przez autora.

Po pierwsze, w latach 1918-1939 na określonych terytoriach zaczęły powstawać instytucje państwowe: najpierw kolonialne, później nacjonalistyczne. Po drugie, władze – dążąc do konsolidacji swojego terytorium – zaczęły kształtować przy pomocy propagandy, edukacji, administracji i wojska nowe tożsamości narodowe. Po trzecie, w procesie budowy nowej tożsamości odwołano się do mechanizmów sekularyzacji, mających na celu wzmocnienie autorytetu państwa i osłabienie tradycyjnych form władzy, takich jak instytucja kalifatu w Turcji za czasów rządów Atatürka. Ostatnim ważnym czynnikiem były powstające oddolnie ruchy masowe w Egipcie (1919), Iraku (1920), Syrii (1925) czy Maroku (1926) przeciwstawiające się administracji i wpływom kolonialnym.

Choć nie sposób omówić wszystkich wątków, które porusza autor, należałoby zasygnalizować jeszcze jeden, związany bezpośrednio z obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Od zakończenia zimnej wojny (1991) cztery wydarzenia miały bowiem ogromny wpływ na ten rejon: inwazja Iraku na Kuwejt, relacje Izraelsko-Palestyńskie po 13 września 1993 roku (czyli po podpisaniu Deklaracji Zasad), atak Al-Ka’idy na USA w 2001 roku oraz okupacja Iraku od roku 2003. Wydarzenia te nie doprowadziły do załagodzenia starych konfliktów, wywołały za to nowe – zarówno w samym regionie, jak i w stosunkach między państwami. Nie udało się załagodzić konfliktu Palestyńsko-Izraelskiego, zamiast tego nastąpiły kolejne intifady. Nie udało się przywrócić stabilności w Iraku po obaleniu Saddama Hussajna; wciąż też jesteśmy dalecy od wyeliminowania Al-Ka’idy. Halliday przekonująco argumentuje, że tych wydarzeń o globalnych perturbacjach nie można zrozumieć bez analizy skupionej na relacjach między państwami regionu. Obala tym samym słynną Huntingtonowska tezę o „zderzeniu cywilizacji”, która nabrała pewnej realności dzięki jej szerokiemu rozpropagowaniu. Po bliższej analizie można stwierdzić, że po 1989 roku nadal ponad 50 państw muzułmańskich na Bliskim Wschodzie utrzymywało normalne kontakty bilateralne z krajami Zachodu. Konflikty między krajami regionu (Irak i Arabia Saudyjska, Egipt i Sudan, Turcja i Iran) były równie częste jak między Bliskim Wschodem a krajami Zachodnimi. Należałby też realnie spojrzeć na to, czy koalicja państw muzułmańskich rzeczywiście mogła zagrozić bezpieczeństwu Zachodu w wymiarze militarnym czy gospodarczym. Wszystko to prowadzi do uzasadnionego twierdzenia, że Zachód nie potrzebował zastępować komunizmu islamem w roli swojego wroga. Islam w roli wroga był potrzebny jedynie niektórym państwom (jak USA) do usprawiedliwienia swojego zaangażowania w rejonie.

Halliday wskazuje również, że choć ruchy terrorystyczne wyrażały swe resentymenty na płaszczyźnie globalnej, to zarówno w przeszłości, jak i obecnie odzwierciedlają one w dużym stopniu konflikty wewnętrzne Bliskiego Wschodu. Wiele podawanych w książce przykładów stanowi przekonujące uzasadnienie dla prawdziwości przytoczonej tezy, wchodząc w polemikę z tezą innego znanego politologa Benjamina Barbera o zjednoczeniu się Bliskiego Wschodu w opisywanym przez niego konflikcie między McŚwiatem i Dżihadem. Halliday pokazuje, że nic takiego nie nastąpiło. Dżihad nie zjednoczył ani wszystkich, ani większości krajów Bliskiego Wschodu przeciwko Zachodowi. Co więcej, państwa te często wykorzystywały sytuację po 11 września, by rozprawić się z siłami opozycyjnymi we własnych społeczeństwach. Samo pojęcie „islam” nie wyjaśnia więc przyczyn ataków na WTC, trzeba raczej dokładnie przyjrzeć się układom politycznym na poziomie regionalnym, o czym wielu komentatorów do tej pory zapomina.

Podsumowując: książka Hallidaya to dobrze napisane studium relacji między krajami Bliskiego Wschodu i Zachodem, z perspektywy globalnej i regionalnej. Dostarcza zarówno dobrego metodologicznego instrumentarium do badania złożonych zjawisk w tym rejonie, jak i wielu empirycznych przykładów, a obywa się bez stawiania tez łatwych i gołosłownych, acz atrakcyjnych medialnie. Warto ją przeczytać choćby po to, by pozbyć się iluzji wiary w zbyt łatwe wyjaśnienia zjawisk politycznych modnym obecnie słowem globalizacja.

Książka:

Fred Halliday, „Bliski Wschód w stosunkach międzynarodowych. Władza, polityka i ideologia”, przeł. J. Tengerowicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009.

* Rafał Wonicki, doktor filozofii, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 103 (53/2010) z 28 grudnia 2010 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 103

(53/2010)
28 grudnia 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj