Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > BUCHOLC: „Bielejet parus...

BUCHOLC: „Bielejet parus odinokij…”. Irena Dousková, „Oniegin był Ruskiem”

Marta Bucholc

„Bielejet parus odinokij…”. Irena Dousková, „Oniegin był Ruskiem”


Prawdopodobnie każdy, kto w latach dziewięćdziesiątych uczył się w szkole rosyjskiego (nie wiem, jak to wygląda teraz), musiał pośród niezliczonych czytanek traktujących m.in. o ptakach odlatujących na południe, Dziadku Mrozie, roztargnionym człowieku w wagonie na bocznicy oraz trudnym życiu pioniera, trafić także na jeden z najsłynniejszych krótkich liryków rosyjskich epoki romantyzmu, a mianowicie „Żagiel” Michaiła Lermontowa. Utwór ten zapamiętałam dobrze z uwagi na niezamierzony efekt komiczny pod koniec trzeciej zwrotki: „Увы! он счастия не ищет / И не от счастия бежит!” (w przekładzie Zbigniewa Dmitrocy: „On nie za szczęściem gna zuchwale / I nie przed szczęściem w dal uchodzi!”). Idzie rzecz jasna o słówko „увы”, które jest odpowiednikiem swojskiego „alas!”. Słówko to wymawiane było przez moich recytujących „Parus” kolegów z klasy według utrwalonego w dzieciństwie wzoru „Ну, погоди!” („Nu, pogodi”), czyli: emfatycznie, z zapiekłą i mściwą złością, co nadawało całemu utworowi wymowę rewizjonistyczną, niezupełnie licującą z jego treścią. Jakaż więc była moja radość, gdy wyczytałam, że Helena Součkova, praska gimnazjalistka z lat osiemdziesiątych (czyli trochę starsza ode mnie), również miała z tym wierszem do czynienia i podobnie jak ja była zaskoczona, że na rosyjskim można czytać coś inspirującego.

„Oniegin był Ruskiem” to krótka książka opisująca życie nastolatki tuż przed maturą: straszny jest w niej bałagan, podobnie jak w głowie bohaterki. Bałagan to chyba najlepsze słowo, ponieważ ani świat przedstawiony, ani świat mentalny Heleny nie mają żadnej wyraźnej dominanty. Jest to trochę rzecz o pierwszych podejściach do życia seksualnego (i omyłkowym zakupie maści jeleniej zamiast prezerwatyw), o przyjaźni i zazdrości, o nowoczesnych środkach higieny intymnej w postaci tamponów (i niedostatkach oświaty seksualnej oraz anatomicznej), o polityce (i daczach) oraz ambicjach artystycznych i literackich (oraz „Gorączce sobotniej nocy”). To także opowieść o praniu (i towarzyszącym mu alkoholizmie), o górach, o dziadkach, o Pierwszym Maja, o niesłusznym pochodzeniu, o Rosjanach i Żydach, wreszcie: o straszliwych nauczycielach, do złudzenia przypominających feerię edukacyjnych ewenementów z „Annie Hall” Woody’ego Allena, co dowodzi swoją drogą, że podobne bolączki nękały szkolnictwo po obu stronach Żelaznej Kurtyny.

Można oczywiście powiedzieć, że jest to „powieść o dojrzewaniu w socjalizmie”. Sformułowanie takie niesie w sobie założenie, że „dojrzewanie w socjalizmie” to złożenie dwóch elementów: „dojrzewania” i „socjalizmu”, które – znane z osobna, a najlepiej z własnego doświadczenia – można tak zestawić, by pokazać, gdzie socjalizm zakrzywia dojrzewanie, a dojrzewanie – socjalizm. Tyle że we własnym doświadczeniu w czasie rzeczywistym nic się pojęciowo nie zakrzywia i żadna później nabyta wiedza o socjalizmie i dojrzewaniu nie zatrze osobistego charakteru dojrzewania widzianego introspekcyjnie, nawet z pewnej perspektywy.

Irena Dousková, rocznik 1964, napisała „Oniegina” w roku 2006. Być może tyle czasu potrzeba, by szczerze pokazać zamęt, panujący w głowie, uczuciach i wyobrażeniach siedemnastolatki. Wrażenie bałaganu pogłębia wiele zabiegów stylistycznych: nakładanie się narracji pierwszoosobowej prawdziwej i pozornej, mowy zależnej i niezależnej, opisu i dialogu, retrospekcji i projekcji, mowy potocznej i literackiej, wtrętów w językach obcych, cytatów i kryptocytatów… Wszystko to w polskim przekładzie współgra bez żadnych zgrzytów. Harmonia starannie przemyślanej warstwy językowej opowieści stanowi przeciwwagę dla dysonansowej struktury tego, czego opowieść dotyczy. Sprawia to, że pomimo chaosu czytelnik nie ma wrażenia, jakby przeciekał mu przez palce kolejny postmodernistyczny strumyczek świadomości.

Na koniec warto zauważyć, że dla czytelnika polskiego, zwłaszcza w wieku zbliżonym do bohaterki „Oniegina”, dobrą zabawą może być porównywanie swojego zapamiętanego świata i życia z tym przedstawionym w powieści: „to u nas też było, tego nie było aż do osiemdziesiątego dziewiątego, to było, ale później…” – to mnie też dziwiło (że są jakieś ładne wiersze po rosyjsku), a to przyjmowałam jako naturalne (że rosyjski to język służący do opisywania zachowań ptaków i pionierów w różnych porach roku). Być może „socjalizm” w dojrzewaniu Heleny Součkovej potrzebny jest właśnie po to, by przez opis kolejnych fragmentów absurdalnej rzeczywistości pokazać jakby w szkle powiększającym sytuację młodego człowieka, którego wrażliwość atakują, gną i łamią rozmaite niezrozumiałe bodźce, zawsze mające przewagę liczebną i moralną. W każdym ustroju najważniejsza lekcja, jakiej rzeczywistość udziela młodości, brzmi: „normalny człowiek nie powinien zadawać bezsensownych pytań”. W socjalizmie po prostu trochę lepiej to widać, ponieważ niemal każde pytanie staje się bezsensowne, w ostatecznym zaś rozrachunku sens traci sama czynność pytania. Nie zmienia to jednak faktu, że dojrzewanie to zawsze proces wyczuwania po omacku – w sobie i poza sobą – ściany, za którą zaczyna się to, o czym nie można mówić.

Książka:

Irena Dousková, „Oniegin był Ruskiem”, Wydawnictwo Mozaika, Warszawa 2010.

* Marta Bucholc, doktor socjologii, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 106 (3/2011) z 18 stycznia 2011 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 106

(3/2011)
18 stycznia 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj