Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > SUCHCICKA: Piękna pogoda....

SUCHCICKA: Piękna pogoda. O tomiku „Intencje codzienne" ks. Jana Sochonia

Katarzyna Suchcicka

Piękna pogoda

O tym poecie muszę napisać, choćby krótko. A już najwyższy czas, ponieważ książka „Intencje codzienne” wyszła w końcu 2009 roku, nominowana została do nagrody Nike w 2010 i tejże Nike nie dostała. A że to szkoda, świadczy choćby genialność zapisanego w niej stwierdzenia: „na miłość trzeba zasłużyć, jak na życie po siedemdziesiątce”. Odezwą się może zwolennicy poezji ozdobnej i zdobnej, gdzie dopiero metafora wynosi wiersz na poziom poezji. Ale ja jestem gorącą zwolenniczką poezji dyskursywnej, takiej, która ze mną gada o sprawach ważnych. A poezja Jana Sochonia gada, że hej.

Co przywołuje, na przykład, ta Sochoniowa wizja „zasłużonego życia po siedemdziesiątce”? Obraz starań, zaparcia się w sobie, ruchu, sportu, diety, odpowiedniej dawki zarówno powściągliwości, jak i pasji. A porównana do niego miłość? To też miłość wystarana. Jest więc Jan Sochoń uczniem Ericha Fromma, gdy mówi o wysiłku jako o podstawie do utrzymania miłości w dobrej kondycji przez długie lata. Ale nie wątpię, że i Biblii – słynnego Listu do Koryntian św. Pawła z frazą „miłość nigdy nie ustaje”. Taka rzeczywistość nam się uśmiecha i dlatego ten wiersz może się nazywać „Pogoda”.

Pogoda pojawia się w powietrzu, na twarzy, ale i w sercu. To prawdziwa pogoda ducha, bo zjawia się, choć „już za późno”. Co w zamian za wyprostowaną postawę, młodość, niemożność udawania już młodzika proponuje Sochoń? Ano wiedzę, świadomość, że wszystko co stworzone istnieje tylko „na okamgnienie”. I tutaj jest metafora, jaką lubię – obraz metaforyczny – nasze życie bowiem jest utożsamione z wiśniami, grzybami, ogórkami zamkniętymi w słoikach. To paradne! I ładne.

Na pewno jednak nie dosadne, choć bardzo zmysłowe. I pomyśleć, że taki, rozsmakowany w świecie ziemskim, jest poeta-duchowny. Bo jest Jan Sochoń księdzem katolickim, ale jest też filozofem, profesorem, być może po to, aby podważać. Nie uznaje dychotomii ciała i duszy, co możemy przeczytać czarno na białym:

„Oto moje ciało, zjednoczone ze mną/doskonale, że nie widać kreski podziału”.

Ale, co więcej, Jezus ma wiedzieć o dylematach podmiotu lirycznego i przybiegać z pomocą na każde drżenie. Śmiała to poezja jak na księdza, gdy czytamy o krótkiej rozkoszy trzymającej długo przy sobie – i przez to tak przejmująco ludzka. Podmiot tej poezji zaś, skoro doznaje wiele, wiele też może odebrać bodźców ze świata:

„Co roku zdumiewa mnie zieleń,
jej intensywny blask, gęstość i siła;
/…/ powstawanie świata jeszcze się
nie zakończyło. Ręce dotykają liści /…/”.

Właśnie, liście zauważone przez Jana Sochonia. Tutaj muszę opuścić rzeczywistość wiersza i opowiedzieć o zdjęciach tego poety, które oglądałam. Powiększone makrofotografie, liście filmowane z małej odległości zmieniają parametry, strukturę, kontury i kolory. Na dużym powiększeniu tworzą nową rzeczywistość. Poeta, tym razem w fotografii, znów chce stanowić swój własny świat. Trudno chyba być poetą i księdzem. Przecież poeta stawia się w pozycji Stwórcy. W poezji sankcjonuje się przekraczanie granic, inaczej byłaby to niewola, a nie swobodna ekspresja własnego wnętrza. I Sochoń waży się na „rozmowę we wszystkich językach świata, jak ogień”. Nie czyni ze swego Boga żadnego ograniczenia, to tajemnica siły jego poezji. A więcej nawet – czyni z niego swą siłę. Tytułowe intencje codzienne, modlitewne podziękowania, pozwalają mu się delektować każdą najbanalniejszą czynnością: wkładaniem butów, czesaniem, wychodzeniem z domu. „Będę szedł bez cienia strachu / mam pod stopami grunt/ Twoich przykazań”.

Pozazdrościć, zwłaszcza, gdy ksiądz profesor pisze o wejściu do Kościoła „jak w najgłębszą niewinność”. Kto z nas nie marzy o powrocie do niewinności?

Książka:

Ks. Jan Sochoń „Intencje codzienne”, Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu, Rzeszów 2009.

* Katarzyna Suchcicka, poetka, krytyk literacki i filmowy, autorka filmów dokumentalnych. Obecnie pracuje dla TVP Kultura. Stale współpracuje z „Kulturą Liberalną”.

„Kultura Liberalna” nr 107 (4/2011) z 25 stycznia 2011 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 107

(3/2011)
25 stycznia 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj