Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Ulotny zapach...

[Chiny] Ulotny zapach jaśminu

Katarzyna Sarek

Pierwsze próby przeniesienia do Chin niepokoju, jaki ogarnął świat arabski, właśnie spaliły na panewce. Krążące po Internecie apele o uczestnictwo w protestach w trzynastu największych chińskich miastach nie spotkały się z gorącym odzewem.

Jedynie w Pekinie i Szanghaju, 20 lutego o drugiej po południu, w wyznaczonych miejscach zebrały się grupy liczące po kilkadziesiąt osób. Tłumnie za to stawili się dziennikarze i policjanci. I ci pierwsi, i ci drudzy usiłowali wyszukać prawdziwych protestujących wśród gapiów. Nie było to łatwe, bo ani nikt nie skandował wywrotowych haseł, ani nie dzierżył transparentów. I nawet jeśli demonstrantów in spe było wielu, nie odważyli się zdekonspirować. W Pekinie policja próbowała aresztować studenta, który chciał położyć gałązkę jaśminu pod McDonald’s, ale dziennikarze z takim impetem rzucili się do wywiadów, że policjanci byli bez szans. Trzy osoby zatrzymano w Szanghaju przy Starbucksie na Placu Ludowym, centralnym punkcie miasta, właściwie nie wiadomo za co. Jeden ze stróżów porządku rzucił gapiom dobrą radę: „Idźcie do domu oglądać telewizję”. Publika posłuchała i po trzeciej do chińskich miast powróciły ład i harmonia.

Prawda, że to dość mizerne protesty w porównaniu z rozgorączkowanymi krajami arabskimi? Jedną z przyczyn na pewno była niemożność dotarcia do szerokich kręgów społeczeństwa. Apel o uczestnictwo w protestach i rozpoczęcie chińskiej „jaśminowej rewolucji” na wzór tunezyjskiej, pojawił się w Internecie w sobotę i błyskawicznie został zauważony przez cenzorów. Władze potraktowały apele śmiertelnie poważnie. Informacje o planowanych protestach znikały zaraz po umieszczeniu w sieci, na portalach społecznościowych prewencyjnie zablokowano wyraz „jaśmin”, operatorzy komórkowi zablokowali opcję wysłania SMS-ów do grup. Ponad stu działaczy społecznych zniknęło lub zostało pobitych przez „nieznanych sprawców”, a sam Hu Jintao pofatygował się, aby w sobotę wygłosić mowę do studentów Centralnej Szkoły Partyjnej KC KPCh, w której ostrzegł przed możliwą falą niepokojów społecznych i wezwał do „lepszego zarządzania wirtualną społecznością”. Czytaj: do jeszcze ściślejszej kontroli Internetu.

Informacje o arabskiej zimie ludów są oszczędnie dozowane w chińskich mediach. Wszyscy decydenci pamiętają przecież, jakim echem odbiły się w Chinach środkowoeuropejskie wydarzenia 1989 roku. Nikt nie ma ochoty na powtórkę – ani władze, ani zwykli ludzie. Hasła, które mieli wznosić bojownicy niedoszłej chińskiej jaśminowej rewolucji, brzmiały: „Chcemy jedzenia, chcemy pracy, chcemy mieszkań, chcemy sprawiedliwości”. Tylko tyle i aż tyle.

Obecnie największym zmartwieniem Chińczyków są ceny – to boli, to porusza. Inflacja w Chinach przyprawia o zawrót głowy. W ciągu ostatniego roku ceny żywności wzrosły nie o oficjalne 5 proc., ale o kilkadziesiąt, a niektórych produktów nawet o 100 proc. Ryż podrożał o prawie 40 proc., a jest to główny składnik każdego z trzech dziennych posiłków. Inne podstawowe produkty, jak kapusta czy czosnek, zdrożały dwukrotnie. O chińskiej bańce na rynku nieruchomości wie już cały świat. Mimo że władze co chwila wyskakują z nowym pomysłem na schłodzenie rynku, w dużych miastach ceny nie chcą zejść poniżej 20-30 tys. RMB (2,9-4,4 tys. USD) za metr, i to bynajmniej nie apartamentów w centrum, ale zwykłych mieszkań w gorszych dzielnicach. Ostatnia nowinka, czyli wprowadzenie podatku katastralnego w kilku miastach, przyniosła efekty, ale nie w postaci obniżki cen mieszkań, lecz wzrostu kosztów najmu. W Szanghaju w ciągu miesiąca czynsze skoczyły o 10-15 proc.

Jak widać po niedzielnych quasi-demonstracjach, poziom frustracji w Chinach nie osiągnął jeszcze arabskich szczytów. Zwyczajowo spokojni Chińczycy, przyduszeni cenami mieszkań i żywności, dopiero zaczynają wyrażać swoje niezadowolenie. I kto wie, do czego dojdzie, jeśli nagle nie będzie ich stać na kapustę? Zamiast eleganckiej „jaśminowej” może wybuchnąć przaśna, ale za to bardziej udana, kapuściana rewolucja.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 111

(8/2011)
24 lutego 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj