Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > WTOREK [Wielka polityka]...

WTOREK [Wielka polityka] PINIOR: Krajobraz po bitwie

Józef Pinior

Krajobraz po bitwie

Zaskoczeniem tych wyborów jest tak duża, prawie dziesięcioprocentowa, przewaga Platformy Obywatelskiej nad Prawem i Sprawiedliwością. Z jednej strony wynik wyborów wskazuje na bipolarność sceny politycznej, z drugiej PiS staje się partią anachroniczną, która w obecnej postaci, z obecnym programem i strategią, nie jest w stanie zagrozić rządom PO.

Powoływanie się na długi marsz Fideszu Viktora Orbána na Węgrzech świadczy o myśleniu ideologicznym niemającym wiele wspólnego z realną polityką środkowoeuropejską. Po pierwsze, Fidesz miał przeciwko sobie postkomunistyczną socjaldemokrację, z którą w pewnym momencie sprzymierzyła się główna partia postopozycyjna. Czyli, przekładając to na polskie realia, sytuacja, w której doszłoby do podziału sceny politycznej między PO-PiS a SLD w sojuszu z UW – scenariusz, który z takich czy innych względów nigdy się w Polsce nie ziścił.

Po drugie, Orbán miał zawsze poparcie europejskiej chadecji. Parę lat temu był wręcz jej pupilkiem, nadzieją na odnowienie polityki europejskiej. Decyzja Prawa i Sprawiedliwości z 2004 roku o niewchodzeniu do Europejskiej Partii Ludowej, aczkolwiek na krótką metę dawała pewne profity organizacyjne i pozwalała na swobodę polityczną, w dalekiej perspektywie była decyzją samobójczą, bo pozostawiała PiS samotnym. W najlepszym wariancie decyzja ta skazywała na alianse z konserwatystami brytyjskimi, których polityka jest eurosceptyczna, często antyeuropejska i niezgodna z interesami polskimi w Unii. O ile podczas kampanii prezydenckiej Jarosław Kaczyński mógł się poszczycić spotkaniem z premierem Cameronem w czasie wizyty w Londynie, o tyle w kampanii parlamentarnej takie spotkanie mogłoby mieć negatywny dla PiS-u wydźwięk z uwagi na zasadniczą batalię o pieniądze unijne i brytyjskie stanowisko na rzecz szczuplejszego budżetu europejskiego.

Po trzecie wreszcie, należy być ostrożnym z takimi porównaniami. Mimo poczucia wzajemnej sympatii między społeczeństwami Polski i Węgier, opartej głównie na przeświadczeniu o wspólnocie losu, nowoczesna historia polityczna obydwu narodów nie jest tożsama. Węgry zdobyły państwowość pod koniec XIX wieku i w roku 1918 istniały tam ukształtowane elity państwowe, wojskowe i konserwatywne, na których oparł się autorytarny reżim admirała Horthyego. U źródeł powstania samodzielnego państwa na Węgrzech po pierwszej wojnie światowej mamy krwawy konflikt z lewicą komunistyczną, natomiast w Polsce państwo jest w dużej mierze tworem lewicujących legionistów i PPS. Reżim zbudowany przez Józefa Piłsudzkiego nie miał za sobą tak twardych struktur konserwatywnych, generalnie był bliższy – choćby mentalnie – lewicy, korzystał politycznie z nieusuwalnej wrogości pomiędzy PPS a Narodową Demokracją.

Nic już nie uratuje SLD. Słaby wynik utrwala marginalizowanie się postkomunistycznej lewicy od wyborów w 2005 roku. To rzecz jasna wielka klęska Grzegorza Napieralskiego, który nawet nie próbował odmienić tego trendu poprzez skupienie wokół siebie szerokiej lewicy po dobrym wyniku w wyborach prezydenckich. Korzeni klęski SLD należy szukać w rozbiciu LiD-u w 2008 roku. Nawiasem mówiąc, w rozbiciu przyjętym entuzjastycznie przez „Krytykę Polityczną”, kiedy Cezary Michalski, jeszcze jako redaktor „Dziennika” pisał o „Przedwiośniu Olejniczaka”.

No cóż, „Krytyka Polityczna” staje się coraz bardziej lewicą wirtualną, nieposiadającą większego odniesienia do prawdziwej polityki. Forsowana przez środowisko Krytyki teza o zabetonowaniu polskiej sceny politycznej została ośmieszona przez Janusza Palikota i świetny wynik wyborczy jego listy. Historyczną zasługą Palikota pozostanie wyzwolenie elektoratu „niebogoojczyźnianego” (korzystam z określenia prof. Janusza Czapińskiego), podniesienie go na poziom polityki parlamentarnej.

Ten nowo wybrany parlament wydaje się być najciekawszym od czasów parlamentu kontraktowego z 1989 roku. Po raz pierwszy od dwudziestu lat to nie konserwatywna i nacjonalistyczna prawica będzie nadawała ton polskiej polityce w Warszawie.

* Józef Pinior, polityk, prawnik, filozof. W PRL działacz Solidarności, aresztowany w 1983 roku i skazany na cztery lata więzienia. Od 1987 roku uczestniczył w próbach reaktywowania PPS. Od 2004 do 2009 poseł do Parlamentu Europejskiego.

„Kultura Liberalna” nr 146 (43/2011) z 25 października 2011 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 146

(43/2011)
25 października 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj