Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > FALKOWSKA: Psychoterapia w...

FALKOWSKA: Psychoterapia w otwartym gabinecie. O serialu „Bez tajemnic”

Iza Falkowska

 Psychoterapia w otwartym gabinecie

 Polska wersja serialu „Bez tajemnic”, którego emisja trwa od jesieni 2011 na kanale HBO, jest wierną kopią amerykańskiej serii, ściśle opartej na izraelskim pierwowzorze, którego autorem (reżyserem, scenarzystą i producentem) jest Hagai Levi; o psychoterapii musi on wiedzieć wiele. „Bez tajemnic” (In Treatment) to bowiem najlepszy serial o psychoterapii, jaki kiedykolwiek powstał – nie stroniący od ukazania rzeczywistych cieni i blasków tej profesji. Być może ukazuje je wręcz z nadmierną pieczołowitością; chwilami można odnieść wrażenie, że serial rzeczywiście odarł z tajemnic intymny proces terapeutyczny.

Terapeuta upadły? 

Oczywiście wątek psychoterapii pojawiał się uprzednio wielokrotnie zarówno na dużym ekranie, żeby wspomnieć choćby filmy Allena lub skądinąd bardzo śmieszny „Lęk wysokości” Mela Brooksa, jak i w serialach, na przykład w „Rodzinie Soprano”. Psychoterapia była w nich jednak przedstawiana żartobliwie czy wręcz prześmiewczo. W „In Treatment” i „Bez tajemnic” mówi się natomiast o terapii poważnie. Serio mówi się także o tym serialu w międzynarodowym środowisku psychoterapeutycznym; najlepszym na to dowodem jest chociażby poświęcony mu artykuł Bretta Kahra w „The International Journal of Psychoanalysis”.

Przez 45 odcinków śledzimy kolejne sesje terapeutyczne, które Andrzej Wolski przeprowadza w swoim gabinecie – ich klimat oraz metoda pracy terapeuty oddają przynajmniej do pewnego stopnia to, co naprawdę dzieje się podczas sesji psychoterapeutycznych. Szczególnie ciekawym wątkiem serialu (widać to dobrze zwłaszcza w wersji amerykańskiej) są także błędy, które terapeuta popełnia. Pierwsze dwa sezony serialu w wersji amerykańskiej mogą z powodzeniem stać się materiałem szkoleniowym dla młodych adeptów uczących się trudnego zawodu psychoterapeuty, ze szczególnym podkreśleniem tego, jakich pomyłek w tej pracy należy unikać i dlaczego.

Trudno jest mi oczywiście ocenić, na ile świadomym zamierzeniem twórców serialu było ich pokazanie. Zarówno Paul Weston (tak nazywa się psychoterapeuta w amerykańskiej wersji serialu), jak i Andrzej Wolski nie potrafią chociażby od początku zareagować wystarczająco powściągliwie na erotyczną prowokację młodej, atrakcyjnej pacjentki. Być może wielu psychoanalityków z trudem powstrzymuje się od okrzyków zgrozy, gdy Andrzej Wolski robi swoim pacjentom herbatę w czasie sesji czy okrywa szalem zakochaną w nim pacjentkę (w języku psychoterapeutycznym należałoby powiedzieć: pacjentkę, która doświadcza erotycznego przeniesienia). Mimo to nie sądzę, by koledzy zdecydowali się protestować przeciwko emisji tego serialu w obronie dobrego imienia psychoterapeutów. Widać bowiem, że Wolski pomaga swoim pacjentom z życzliwością i oddaniem swojej profesji – choć pozostaje przy tym człowiekiem z krwi i kości i ma swoje poważne osobiste problemy.

Z kolei grana przez Krystynę Jandę postać superwizorki jest znacznie bardziej powściągliwa i dużo lepiej utrzymuje granice konieczne w pracy terapeutycznej i superwizorskiej niż jej amerykańska koleżanka. Być może jest to efekt znakomitej konsultacji naukowej polskiej wersji serialu. Postać grana przez Jandę różni się pod tym względem dość znacznie od amerykańskiego pierwowzoru, choć generalnie polskie „Bez tajemnic” pozostaje bardzo wierną (może momentami nawet zbyt wierną) kopią „In treatement”.

O granicach intymności

 Pierwowzór serialu „Bez tajemnic” powstał jednak w Izraelu. Nie wiemy dokładnie, w jakiej konwencji psychoterapeutycznej pracują Paul Weston czy Andrzej Wolski (wiemy wszakże, że Weston czyta pisma Christophera Bollasa, członka grupy independent w Brytyjskim Towarzystwie Psychoanalitycznym). Z całą pewnością jest to jednak psychodynamiczny sposób pracy z pacjentem, a więc wywodzący się z freudowskiej psychoanalizy. „Niebezpieczna metoda”, jak określano niekiedy psychoanalizę, została stworzona przez Żyda i jest mocno zakorzeniona w tradycji żydowskiej. Starotestamentowe przypowieści uczą myślenia symbolicznego, wskazują na istnienie rzeczywistości innej niż bezpośrednio opisywana; wprowadzają do trudnej sztuki interpretacji.

W języku hebrajskim istnieje jedno słowo na opisanie poznania i stosunku seksualnego. Jedną z osi serialu „Bez tajemnic” jest trudność, z jaką zresztą nie radzi sobie wystarczająco dobrze Andrzej Wolski, polegająca na oddzieleniu poznawania umysłu pacjentki od poznawania jej ciała. Trudność tego rodzaju dość często towarzyszy relacji psychoterapeutycznej, jednak zadaniem psychoterapeuty jest sobie z nią radzić. Warto zaznaczyć jasno, że prezentowane przez Wolskiego zachowania w rzeczywistości musiałyby być potraktowane jako nieetyczne.

Przyznam, że z pewnym zaskoczeniem (i jednocześnie radością) przyjęłam fakt, że zarówno „Be’ Tipul” w Izraelu, jak i „In Treatement” w Ameryce cieszyły się dużą popularnością. Seriale zrealizowane w konwencji teatru telewizji, dziejące się przez znakomitą większość czasu w stonowanej scenerii jednego pomieszczenia wydawały się nie mieć na to szans – tymczasem zdołały widzów zainteresować. Być może stało się tak dlatego, że mówią o sprawach ważnych, które dotyczą nas wszystkich – zwracają uwagę na znaczenie komunikacji i słowa, uczą uważności i dostrzegania szczegółów. Być może ich popularność związana jest jednak przede wszystkim z dokładniejszym niż kiedykolwiek przeniknięciem zasłony chroniącej gabinet psychoterapeuty.

Można oczywiście długo dyskutować nad tym, czy psychoterapia, bardzo w swej istocie intymna, powinna stać się tematem serialu telewizyjnego. Czy nie lepiej, by pozostała tajemnicą zamkniętą za drzwiami gabinetu? Jeśli już jednak nie można uniknąć otwarcia drzwi, za którymi odbywa się sesja dla widza telewizyjnego, to wydaje się, że obraz jaki ukazuje „Bez tajemnic”, pomimo wielu niedokładności i siłą rzeczy koniecznych ubarwień, robi to jednak całkiem dobrze.

Brett Kahr w swoim artykule przytacza przykład pacjenta, którego na pierwszej konsultacji zapytał o to, czy miał już wcześniej kontakt z psychoterapią. W odpowiedzi pacjent zapytał Kahra, czy oglądanie serialu „In Treatement” się liczy…

* Iza Falkowska, psycholog, psychoterapeutka z Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej w Warszawie. Długoletni wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Członek założyciel Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej. 

„Kultura Liberalna” nr 159 (4/2012) z 24 stycznia 2012 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ
(3/2012)
24 stycznia 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj