Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > KOZIEJ: Warszawa to...

KOZIEJ: Warszawa to performance, czyli jak performerzy rzucają wyzwanie miejskiej monotonii

Joanna Koziej

Warszawa to performance, czyli jak performerzy rzucają wyzwanie miejskiej monotonii

Co przyszłoby Ci na myśl, gdyby kępkę mchu porastającą fragment fasady Twojej kamienicy, ktoś nagle zaczął czule głaskać? Czy zbyłbyś to krótką konstatacją: „Ale dziwak!” – a może przeciwnie: uderzyłoby Cię wrażenie, że tę zieloną narośl – niezwykły obiekt pieszczot – widzisz po raz pierwszy? Czy nigdy nie zdziwiło Cię to, że nadmiar miejskich bodźców, zamiast dodawać Ci energii lub pogłębiać wrażliwość, uczynił Cię bardziej biernym i obojętnym, a wręcz: zniewolonym?

W ten sposób dają się zaskoczyć wszyscy, którzy od kilku miesięcy na wezwanie artystycznej grupy Performeria Warszawy przybywają o ustalonej porze we wskazane w zaproszeniu miejsca. Zamiast po prostu oglądać zapowiadany happening, stają się jego bohaterami. Wspomniany kontakt dotykowy z mchem to przykład zadania przydzielonego uczestnikom akcji „Próba dryfu”. W założeniu wiązało się ono z przyjęciem opisanej przez Guy Deborda w „Społeczeństwie spektaklu” postawy poddania się urokowi i wyzwaniom terenu. W praktyce mogło to być każde zajęcie, które sprowokowałoby do zmiany nawyków, przełamania rutyny, odważenia się na inne obcowanie z otaczającą przestrzenią. Jednak czy tak ulotne akcje mogą cokolwiek zmienić w naszym codziennym doświadczaniu miasta?

Warszawa to performance

Odpowiadająca za artystyczne niespodzianki Performeria Warszawy to grupa aktywistów, pasjonatów teatru improwizacji, aktorów amatorów oraz domorosłych artystów, których głównym celem jest, jak twierdzą, twórcze ożywianie przestrzeni miejskiej. Od chwili powstania w ramach edukacyjnego projektu Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie w 2007 r., jej kolektyw tworzą m. in.: Sebastian Świąder, Zofia Wronka oraz Tomasz Grabowski. Sebastian jest absolwentem kulturoznawstwa w Instytucie Kultury Polskiej UW, Zofia obecnie szykuje się do obrony na Wydziale Pedagogicznym UW ze specjalizacją z animacji społeczno-kulturalnej. Tomasz, jako wieczny student Inżynierii Środowiska SGGW, to z wykształcenia osoba najmniej związana z teatrem.

Mimo niewielkiego rozgłosu zespół ma na koncie liczne akcje, spektakle oraz warsztaty realizowane zarówno w stolicy, jak i poza nią. Podejmowane działania najczęściej mają charakter ulicznego performance’u, zdradzają też duże zainteresowanie animacją kultury i community arts. Grupa poszukuje inspiracji w historii teatru, nawiązując do awangardowych ruchów, takich jak Międzynarodówka Sytuacjonistyczna czy chociażby nasza rodzima „Akademia Ruchu”.

Jedną z kluczowych ról w ich akcjach odgrywa sama Warszawa – przecież zarówno jej struktura, jak i funkcjonowanie noszą cechy teatralności. Miasto to dla Performerii żywa przestrzeń, w której bezustannie powstają krótkie scenki i naturalne spektakle. To miejsce, w którym dochodzi do mniej lub bardziej oczywistych interakcji między ludźmi. W jednej chwili obserwator może tu stać się tym obserwowanym, a pierwszoplanowy aktor – tym pozostającym w tle. To scena, po której ludzie poruszają się we wszystkich kierunkach, w rozmaity sposób, w różnym tempie i celu. Performerzy starają się wykorzystać żywą i dynamiczną naturę miasta, opanować swoisty język ulicy i przemawiać za jego pomocą w swoich akcjach.

Performance na ulicach: od widza do uczestnika

W pierwszym okresie działalności Performerii jej artystyczne interwencje przypominały uliczny spektakl, w którym przypadkowy przechodzień stawał się widzem. Prowokowane spotkanie miało być pretekstem do wymiany poglądów, ale ostatecznie dotyczyło nielicznych osób, które nie poprzestały na odnotowaniu niecodziennego zachowania performerów. Przykładem takiego działania były etiudy „Badając i tworząc”, zaprezentowane w kwietniu 2007 r. jako efekt warsztatów teatralnych z uczniami warszawskiego liceum im. Jana Kochanowskiego.

Bardziej zdecydowane próby angażowania widza pojawiły się później. Na przykład w 2008 r., na ul. Kubusia Puchatka w Warszawie grupa zorganizowała protest przeciwko komercjalizacji i monopolizacji bohaterów książek A.A. Milne’a przez koncern Disneya. Przyjmując rolę animatorów, zachęcali zarówno starszych, jak i młodszych do „pobrykania” w specjalnie zaaranżowanej przestrzeni. Zapraszano do dzielenia się wspomnieniami zabaw z dzieciństwa oraz do wzięcia udziału w głosowaniu na prawdziwego Kubusia Puchatka.

Jednakże performerzy sięgają również po mniej dosłowne środki wyrazu, mając na celu nie tyle moralizowanie, ale raczej zachętę do chwili refleksji. W ramach Międzynarodowego Dnia Mediacji w 2008 r. w centrum Warszawy powiesili na żyłkach między dwojgiem ludzi wykonane techniką origami żurawie. Ruch jednej z powiązanych osób przesuwał zawieszone ptaki oraz naciągał przeźroczystą siatkę, równocześnie zmuszając drugą osobę do reakcji. Ta mobilna i żywa instalacja w symboliczny sposób przedstawiała dialog, jak również dyskomfort, który może odczuwać każda ze stron w trakcie jego prowadzenia. Współtwórcą projektu „Mediator” był każdy, kto zdecydował się na udzielenie odpowiedzi na pytanie: „Czego chcesz od innych?”. Wystarczyło umieścić swoją propozycję na jednym z papierowych posłańców. W ten sposób performerzy podkreślali wagę porozumienia i komunikacji międzyludzkiej.

Miejska improwizacja: automat z kawą

Przełom w działaniach performerów nastąpił dzięki zrealizowanej pod koniec marca 2011 r. akcji „Automat z kawą” – to od niej zaczyna się okres budowania akcji wokół niezależnego, przypadkowego uczestnika. Tytułowa maszyna, a raczej wydzielona za pomocą sznura i szarego papieru przestrzeń, tworzyła warunki dla intymnego spotkania uczestników akcji. Chcąc otrzymać gorący napój, należało zamiast monet wrzucić zapisane na kartce skojarzenie z miastem, a następnie wejść do „labiryntu”. Na kolejnych etapach, spragniony (także: wrażeń) mógł oddać się w ręce osoby-operatora i doznać dzięki niej nieoczekiwanego, indywidualnie dobieranego bodźca. Przystając w jednej komorze, korzystał z masażu głowy, przechodząc do następnej słyszał historię zainspirowaną danym wcześniej słownym „mytem”. Przygotowany scenariusz działania „Automatu” był jedynie punktem wyjścia do wzajemnego pobudzania i dzielenia się energią.

Doświadczenie nabyte podczas realizacji „Automatu z kawą” w pewnym sensie pozwoliło performerom znaleźć pewną niszę: z dotyczącą nas wszystkich potrzebą wyzwania, której nie zaspokaja żadna z miejskich rozrywek. Zamiast po prostu bawić, postanowili zatem odkryć przed ludźmi to, czego sami doznali w trakcie performatywnych poszukiwań. Nie chodzi tu przy tym o możliwość samej autoekspresji, ale o dziecięcą naiwność i kreatywność. Wystawiając się na nieznajome, przełamując rezerwę i skrępowanie, odnaleźli wolność, której dziś może brakuje im w sferze społecznej.

Performeria Warszawy podjęła się tym samym niedookreślonej acz szlachetnej misji, która zakłada świadomą rezygnację z kontroli nad przygotowanymi przez nich działaniami. Wydawać by się mogło, że prowadzenie akcji, w której dzianie się jest celem samym w sobie, to żadna nowość. Warto jednak zwrócić uwagę, że zespół dokłada starań, żeby poprzez swoje działania zbliżyć się do widza i zaprosić go do współtworzenia akcji. Materią performance’u jest zatem właśnie jego aktywność, scenariusz tym samym rozwija się niezależnie od woli inicjatorów. Ustępując miejsca uczestnikom, Performeria Warszawy oferuje im możliwość porzucenia przyzwyczajeń na rzecz niezwykłego wyzwolenia – zerwania z monotonią i spełnienia Debordowskiego postulatu dryfu.

Czy realizowana przez Performerię Warszawy formuła miejskiego performance’u nie wyczerpie się? Czy działania grupy mogą stworzyć dla przeciętnych widzów przestrzeń wolności, której brakuje w ofercie artystycznej Warszawy? Odpowiedzi na te pytania najlepiej poszukać samemu przy okazji kolejnych akcji grupy – informacje o nich można znaleźć na stronie internetowej www.performeria.blogspot.com.

Najbliższa akcja Performerii Warszawy:

„Manifest”
20.06, godz.18
squat Przychodnia, ul. Skorupki 6

* Autor zdjęcia wykorzystanego w artykule: Adam Rębacz  http://rebaczowka.ownlog.com.
** Joanna Koziej, absolwentka Wydziału Grafiki warszawskiej ASP , współzałożycielka grupy Turboposter. Zajmuje się przede wszystkim plakatem, projektowaniem graficznym oraz malarstwem.

„Kultura Liberalna” nr 179 (24/2012) z 12 czerwca 2012 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 179

(24/2012)
12 czerwca 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj