Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > MAZGAL: Mefisto w...

MAZGAL: Mefisto w McDonaldzie. O najnowszym filmie Tima Burtona

Anna Mazgal

Mefisto w McDonaldzie. O najnowszym filmie Tima Burtona

Najnowsza produkcja Tima Burtona, „Mroczne cienie” określana jest najgorszym filmem wizjonera, który zdążył już zdobyć sławę twórcy wprost z krainy Oz. W porównaniu z produkcjami, które stanowią klasykę kina: „Edwardem Nożycorękim” czy „Gnijąca Panną Młodą” (Batmana pominę, bo to inna para kaloszy) wydaje się on powtórką z wykorzystywanych już motywów. Takie już jest przekleństwo klasyków: to co kiedyś sprawiało, że widzowie wstrzymali oddech, dziś jest równie ekscytujące co wzór metra przechowywany w Sèvres. Jakie motywy wymieszał zatem Burton tym razem?

Uczeń czarnoksiężnika Wooda

Gdyby wyłonić w głosowaniu najgorszy film wszechczasów, prawdopodobnie wygrałby „Plan 9 z kosmosu” (1959) Eda Wooda. To opowieść w której kosmici wskrzeszają umarłych na cmentarzu prowincjonalnego miasteczka, ze słynną  pośmiertną rolą Beli Lugosi, aktora wcielającego się w tytułową rolę w kultowym filmie „Dracula” (1931). Oryginalne zdjęcia z jego udziałem Wood nakręcił wprawdzie w innym celu, Wielkiemu improwizatorowi przydały się jednak w filmie o kosmitach – bo kto widział w horrorze cmentarz bez wampirów?

Tim Burton jest niewątpliwie filmowym dzieckiem Eda Wooda – nakręcił zresztą jego filmową biografię  z Johnym Deppem w roli tytułowej (1994). To uporczywie prosta fabuła służąca przekazaniu podstawowych prawd, a przy tym – wybór fantastycznych motywów: wampiry, człekopodobne twory szalonych naukowców. To także wyraz przywiązania do oddanych reżyserowi aktorów – Lugosim Burtona jest oczywiście Johny Depp. Upodobanie dla scenariuszowego i scenograficznego kiczu, które u Wooda było budżetową koniecznością, u Burtona staje się jednak rozsmakowanym w detalu wyborem estetycznym. O ile komizm u Wooda brał się ze śmiertelnie poważnego podejścia reżysera do fabuły, Burton puszcza do widza oko. Zatem nawet jeśli syn buntuje się przeciwko ojcu, okazuje się uporczywie podążać jego śladem.

 Wszystkie potwory Burtona

Bohater „Mrocznych cieni”, młody szlachcic (Johny Depp, bo któżby inny?) dotknięty w XVIII w. klątwą czarownicy, powraca do świata żywych w latach siedemdziesiątych XX w. Równie silna, jak jego krwiożerczy apetyt., okazuje się potrzeba zintegrowania atomizującej się w kontestacyjnej atmosferze szalonych lat siedemdziesiątych rodziny i przywrócenia jej dawnego znaczenia.   Dobre wychowanie i wyszukana angielszczyzna nie budzą jednak zbytniego zainteresowania w epoce, w której odkryto poszukiwanie siebie za wszelką cenę. Wampir w okularach słonecznych może za to jednak osiągnąć biznesowy sukces, który doprowadzi go do utraconej miłości oraz starcia z jego nemezis – czarownicą, która zamieniła go w monstrum.

Barnabas Collins to tyleż Edward Nożycoręki, szukający swojego miejsca w niezrozumiałym dla niego świecie zwykłych ludzi, co Wampir Wooda – Lugosi – przerysowany, powstały z legendy i obrosły w nią. Wygląda na to, że Burton wykorzystał tu już nawet   własną legendę – twórcy sfery cienia, sięgającego po bohaterów fantastycznych, przekraczających granice człowieczeństwa po to, by widzom ukazać jego sens. Miksuje z nią  historię kinematografii i zarazem popkultury, przywołując kicz kina klasy B, nieznośną naiwność fabuły a’la Ed Wood, a także monumentalizm niemego kina w scenie finałowej.

W wyniku wszystkich tych zabiegów, Burton zaserwował nam swoją sygnowaną mieszankę. Najlepiej uosabia ją zgroza zainteresowanego okultyzmem głównego bohatera w momencie, gdy zamiera ze strachu na widok logo McDonalda – kojarzy mu się bowiem z szatańskim imieniem Mefistofeles. To jednak eliksir, który wyznawcy geniuszu Burtona i tym razem wypiją do dna.

Film:
„Mroczne cienie”
reż. Tim Burton
prod. USA

Anna Mazgal, członkini zespołu „Kultury Liberalnej”, dyrektorka programowa na Polskę, Czechy i Słowację w Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe.

Kultura Liberalna” nr 181 (26/2012) z 26 czerwca 2012 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 181

(26/2012)
26 czerwca 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj