PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > ŚRODA [Francja] KIEŻUN:...

ŚRODA [Francja] KIEŻUN: Noworoczne obietnice i nerwowe mrużenie oczu

Piotr Kieżun

Noworoczne obietnice i nerwowe mrużenie oczu

Pierwsze prezydenckie życzenia noworoczne złożył Francuzom na ekranie telewizorów Charles de Gaulle na początku lat 60. Na nagraniu z 1967 roku widzimy go siedzącego za bogato zdobionym biurkiem w gabinecie Pałacu Elizejskiego. Telewizja była jeszcze czarno-biała, a generał podsumowywał odchodzący rok w starym stylu – z wyrazistą mimiką twarzy i teatralnym zacięciem, łącząc przy tym dykcję wiejskiego proboszcza z aparycją Guignola, czyli drewnianej lalki z tradycyjnego francuskiego teatru kukiełek.

Oglądając dziś to wystąpienie można odnieść wrażenie, że de Gaulle parodiuje samego siebie, choć oczywiście wynika to raczej z grzechu anachronizmu, niż z braku oratorskich umiejętności generała. W latach 60. inny był po prostu arsenał środków retorycznych. Jest jednak w życzeniach noworocznych kolejnych prezydentów ten sam stały element. Coś, co każe rzeczywiście patrzeć na nich jak na lalkę z drewna, która w ciągu kilkuminutowego show wciąż próbuje złapać równowagę pomiędzy umizgiem, pouczeniem a sygnałem do ataku.

François Hollande podczas swojego pierwszego telewizyjnego Bonne Année! nie był ani lepszy, ani gorszy od swoich poprzedników. Wszystko odbyło się zgodnie ze zwyczajem. Najpierw rzut na fasadę Pałacu Elizejskiego z „Marsylianką” w tle, potem przemówienie – na stojąco, za niewielkim pulpitem. Hollande jak przystało na głowę państwa starał się być przekonywujący, przewidujący, przenikliwy, dobitny, szczery, pełen energii i entuzjazmu, a chwilami nawet porywający. W tym ostatnim przeszkadzało mu jednak stale obecne nerwowe mrużenie oczu (kolejna robota dla speców od PR-u). Innymi słowy, prezydent próbował uwodzić, choć była to próba tyleż uporczywa, co nieudana.

A jednak życzeń Hollande’a słuchało ponad 11,5 milionów obywateli, więcej niż w przypadku ostatniego noworocznego wystąpienia Sarkozy’ego. O czym chcieli usłyszeć Francuzi? Zapewne chętnie by się dowiedzieli, co rząd ma zamiar zrobić, by zmalała stopa bezrobocia, która w 2013 roku może osiągnąć 11 proc. i która dwukrotnie przewyższa niemiecki wskaźnik. Niewątpliwie wiele osób, szczególnie spośród robotniczego elektoratu, czeka również na bardziej zdecydowane deklaracje w sprawie ratowania fabryk (a więc miejsc pracy), takich, jak słynna huta Florange, należąca do światowego potentata Lakshmi Mittala, który z powodu nierentowności ma zamiar ją zamknąć. Hollande, który w czasie wyborów szermował w sprawie Florange socjalną retoryką, ma teraz spory problem ze spełnieniem swoich obietnic. Wreszcie, niejeden Francuz może się zapytać o podwyżki podatków. Zwykły zjadacz chleba o podatek VAT, którego zwiększanie Hollande jeszcze na początku 2012 roku mocno krytykował, a później sam zatwierdził; bogatsi – o nowy próg w podatku dochodowym na poziomie 45 proc., najbogatsi (patrz casus Gérarda Depardieu) – o 75-procentowy podatek dochodowy dla osób zarabiających więcej niż 1 milion euro rocznie.

Hollande skupił się na bezrobociu, które rzeczywiście może być największym wyzwaniem w roku 2013, określonym przez dziennik „Le Figaro” jako annus horribilis. Horribilis nie tylko dla rządu, ale przede wszystkim dla samych Francuzów. Prezydent dał sobie rok na znaczące zmniejszenie wzrastającej liczby bezrobotnych. Odniósł się również do wydanego niedawno orzeczenia francuskiej Rady Konstytucyjnej (le Conseil constitutionnel), która ogłosiła, że sztandarowa regulacja prawna Hollande’a, ustanawiająca 75-procentowy podatek dochodowy dla najbogatszych, jest niesprawiedliwa, gdyż faworyzuje osoby rozliczające się wspólnie i należy ją zmienić. Hollande w noworocznym przemówieniu zapowiedział zmianę przepisów, jednak podtrzymał ogólną intencję wprowadzenia podatku. Jednocześnie mocno zaznaczył wolę walki na rzecz redukcji niepotrzebnych wydatków publicznych.

On vivra, verra, jak mawiają Francuzi. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie może tylko dziwić ogólna postawa Hollande’a, którą można by nazwać życzeniowo-optymistyczną. Używając marynistycznej retoryki, francuski prezydent zapewniał, że obrany przez niego „kurs będzie utrzymany” i to „wbrew wiatrom i odpływom”, a składają się na niego: wzrost zatrudnienia, zwiększenie konkurencyjności i wzrost gospodarczy. Biorąc pod uwagę wyjściowe współrzędne, będzie to zadanie dla prawdziwego wilka morskiego.

O wiele bardziej szczera (choć równie drewniana) w swoim noworocznym orędziu była Angela Merkel. I to pomimo tego, że „wiatry” w Niemczech wieją znacznie słabiej. „Warunki ekonomiczne w przyszłym roku – przyznała pani kanclerz – nie będą łatwiejsze, lecz trudniejsze”. Jest to prawdziwe dla całej Europy, a więc i dla Francji. Hollande’a czeka zatem pracowite dwanaście miesięcy. Na razie jednym z pierwszych posunięć Pałacu Elizejskiego jest zatrudnienie Claude’a Sérillona, telewizyjnego prezentera i starego dziennikarskiego wygi, który ma się zająć… poprawieniem wizerunku prezydenta. Efekty jego pracy poznamy zapewne niebawem. Już teraz jednak można dać mu jedną dobrą radę: nerwowe mrużenie oczu, panie Sérillon, nerwowe mrużenie oczu koniecznie do zmiany.

* Piotr Kieżun, szef działu „Czytając” w „Kulturze Liberalnej”, pracuje w Instytucie Książki.

„Kultura Liberalna” nr 208 (1/2013) z 1 stycznia 2013 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 208

(0/2013)
1 stycznia 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj