Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Feminizując] Nie mam...

[Feminizując] Nie mam zdania w sprawie Terlikowskiej

Aleksandra Bilewicz

Każdy komentator (czasem też komentatorka, ale nie oszukujmy się, to mężczyźni wiodą prym w zawodowym ocenianiu, wyrokowaniu, które ubiera się w szatki „ekspertyzy”) życia publicznego w Polsce musi mieć zdanie na każdy temat, a raczej temat aktualny medialnie.

Odpowie na każde pytanie, a słowa takie jak „nie wiem”, „nie jestem pewien/pewna”, „waham się” czy „nie moja sprawa” najczęściej znikają z jego/jej słownika. Jego/jej zadaniem nie jest przybliżanie się do prawdy, ale przyjęcie roli w przedstawieniu, którego scenariusz został już dawno napisany. No i, oczywiście, utrzymanie się na rynku, na którym handluje się opiniami.

Tak jest w przypadku głośnego wywiadu w z Małgorzatą Terlikowską w ubiegłotygodniowych „Wysokich obcasach”. Oceny, które slyszeliśmy, dotyczyły nie tylko wypowiadanych przez p. Terlikowską poglądów, ale jej jako osoby, jej osobistego szczęścia, jej wolności i podmiotowości. Jeszcze radykalniej niż Agnieszka Kublik wyraził się Wojciech Orliński, który napisał (w wypowiedzi z Facebooka przytoczonej przez „Gazetę”): „Terlikowska nie opisuje swojej rodziny w kategoriach „lubię to, lubię tamto”, tylko „powinnam to,”, „muszę tamto”, „obowiązuje mnie owamto”. Tak opisuje swoje życie człowiek nieszczęśliwy”. A zatem powinność jest nieszczęściem. Szczęście jako brak powinności?

Jeśli tak, to jak wygląda życie jej pozbawione? Czy jest to życie singielki pracującej 12 godzin dziennie w korporacji, z kredytem mieszkaniowym na 40 lat? A może życie bezdzietnej freelancerki na umowach smieciowych? Czy może życie Wojciecha Orlińskiego, którego każda wypowiedź na Facebooku uznawana jest za publiczną, konieczną do odnotowania w mediach i skomentowania? Czy kobieta, której życie jest przeciwieństwem życia Terlikowskiej może uczciwie, z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest ono kwestią wolnego, swobodnego wyboru – czy też może wzorów, które panują w jej własnym środowisku? Każdy wybór wiąże się z z jakimś ograniczeniem, ceną, którą trzeba zapłacić. Tą ceną może być czas wolny, prywatność, posiadanie (lub nie) stałego zwiazku,  kariera zawodowa, czy – wręcz przeciwnie – życie rodzinne czy posiadanie (wielu) dzieci. W szczególności jednak rozliczne powinności i ograniczenia – szczególnie dla kobiet – tworzy sytuacja na rynku pracy – brak odpowiednich zabezpieczeń socjalnych dla osób posiadających dzieci, koniecznosć walki o miejsce w przedszkolu,  a także sytuacja na rynku mieszkaniowym. Dotykają one wszystkich, bez względu na wyznawane wartości, konserwatyzm bądź postępowość.

Podobnie jak większość komentujących, również i ja posiadam poglądy odmienne od pani Terlikowskiej. Nie uznaję jednak, że życie zgodnie z nimi jest jedyną receptą na szczęście czy „wolność”. Nie uznaję także, że rolą publicystów jest sprowadzenie wypowiadanych opinii do obrony sposobu życia właściwemu własnemu środowisku.  Choć zgadzam się z Agnieszką Graff (wypowiedź w Tok fm) – chciałabym, żeby państwo poszerzało pole wyboru – chociażby poprzez edukację seksualną w szkołach – i o to (a także o sposób wychowawania dzieci w tym zakresie), spierałabym się zapewne z panią Terlikowską, gdybym miała okazję z nią dyskutować . Z pewnością jednak nie o jej osobiste szczęście.

Graff jako jedyna z osób wypowiadających się na ten temat publicznie zwróciła uwagę na fakt, że p. Terlikowska podejmuje w wywiadzie wątki istotne z feministycznego punktu widzenia – kwestię  dyskryminacji kobiety wychowującej dzieci – zwłaszcza więcej, niż jedno czy dwoje –  na rynku pracy. Okazuje się, że nawet z „fundamentalistką katolicką” można rozmawiać o prawach kobiet, i, być może, wypracować jakieś wspólne stanowisko. A nawet jest to, excusez le mot, rodzaj powinności.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 220

(12/2013)
1 kwietnia 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj