0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > PINDEL: Rzecz o...

PINDEL: Rzecz o doświadczeniu obcości. O „Przybyszu” Shaun Tana [KOMIKS]

Tomasz Pindel

Rzecz o doświadczeniu obcości

Okladka_Przybysz[1]Shaun Tan zaczyna się na dobre zagnieżdżać na naszym wydawniczym poletku. Oto do rąk czytelników trafia jego kolejne dzieło – wydane premierowo „Opowieści z najdalszych przedmieść”, zaś wierni miłośnicy albumów Australijczyka mogą ponownie sięgnąć po wznowionego właśnie „Przybysza”. Obie publikacje są bogato i różnorodnie ilustrowane, w obu panuje poetycki nastrój, a codzienność subtelnie przeplata się z niezwykłością. Jednak o ile „Opowieści…”, które noszą wszelkie znamiona historyjki dla najmłodszych, nazwałbym po prostu pozycją interesującą, o tyle „Przybyszowi” należy się miano arcydzieła.

Album narysowany jest realistycznie, utrzymany w tonacji sepii, tak że gdyby oglądać go z przymrużonymi oczami (albo z niewielką wadą wzroku), można by wziąć poszczególne kadry za fotografie. Nie pada tu ani jedno słowo, nie ma dialogów ani narratorskich komentarzy. Logiką narracji „Przybysz” przypomina wręcz filmowy story-board – już pierwsze strony przywodzą na myśl pracę kamery. Widzimy szereg małych obrazków: papierowego ptaszka, zegar, kapelusz na gwoździu, dziecięcy rysunek, mocno sfatygowany imbryk, rodzinny portret, który – gdy przewrócimy stronę – zostaje męską ręką zdjęty z półki, owinięty w szmatkę i schowany do walizki. Dopiero wtedy widzimy całą scenę – pakującego się i żegnającego z żoną i córką bohatera. Wielkie plansze, na całą stronę albo dwie, przeplatają się ze stronami gęstymi od drobnych kadrów, czasem ułożonych jak w animacji poklatkowej (doskonała scena rozmowy z urzędnikiem migracyjnym, w której postać bohatera pokazana jest jakby oczami niewidzialnego rozmówcy), czasem jak kolekcje zdjęć (dwie strony z obrazkami różnokształtnych chmur oglądanych podczas, jak się domyślamy, długiej podróży), innym razem zaś mamy tu014_Przybysz[1] po prostu stopniowe zbliżenia lub odjazdy kamery (jak na stronie pokazującej bohatera w kabinie okrętu, prowadzącej od szczegółu do szerokiej panoramy).

Ten realistyczny, filmowy sposób pokazywania rzeczywistości działa na początku myląco, i jest to zmylenie pożądane. Bo przez pierwszych kilkanaście stron mamy wrażenie, że czytamy opowieść realistyczną właśnie, historię emigranta, prawdopodobnie z Europy, który płynie okrętem najpewniej do Ameryki, trafiając w końcu, jak zgadujemy, na Ellis Island. Drobne nierealistyczne wtręty, jak smoczokształtne ogony nad miastem czy dziwaczne latające ryby, łatwo uznać po prostu za metaforykę. Jednak kiedy bohater wkracza w to, co miało być Ameryką, okazuje się, że znalazł się w ściśle fantastycznym świecie, w świecie onirycznej architektury, pełnym dziwnych, unoszących się w powietrzu pojazdów, niesamowitych zwierząt i ludzi wykonujących zagadkowe czynności. Realistyczna konwencja zostaje przełamana, ale szybko zdajemy sobie sprawę, że Tan nie raczy nas bynajmniej konwencjonalną fantasy czy science fiction, nie używa fantastycznych gadżetów, by obudzić w czytelniku wrażenie 007_Przybysz[1]niesamowitości. Ta dziwność nowego świata jest dziwnością, jaką odczuwa emigrant. Bohater, a wraz z nim czytelnik, nie wie, jak się tu poruszać, nie wie, skąd brać żywność, a kiedy już ją zdobędzie, nie bardzo wiadomo, co to właściwie jest i jak to się w ogóle przyrządza. To nie jest historia o wyprawie do fantastycznego świata, tylko rzecz o doświadczeniu obcości, jakie jest udziałem każdego emigranta. Dzięki tym abstrakcyjnym motywom i scenerii historia Tana odarta zostaje z doraźności i konkretu, zyskując tym samym na uniwersalności i mocy.

A wydźwięk całej historii okazuje się jednoznacznie pozytywny: tak główny bohater, jak i ludzie, których spotyka i którzy opowiadają mu swoje historie, o tym, dlaczego musieli uciekać, odnajdują szczęście i spokój, a dziwaczne stworki zamiast parkowych gołębi czy skorupiakopodobne bulwy zamiast ziemniaków stają się w końcu częścią normalności.

Nie ma się co krygować: to jest album doskonały i do wielokrotnego czytelniczego użytku.

Komiks:

Shaun Tan, „Przybysz”, Kultura Gniewu 2013.

* Tomasz Pindel, pracownik Instytutu Książki i b. wykładowca Katedry Ameryki Łacińskiej UJ, tłumacz literatury hiszpańskojęzycznej, ze szczególnym wskazaniem na latynoską. Publicysta, współautor audycji „Piątka z literatury” (RMF Classic) i bloga poczytane.blog.onet.pl, autor jednej powieści i jednej książki literaturoznawczej.

„Kultura Liberalna” nr 225 (18/2013) z 30 kwietnia 2013 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 225

(17/2013)
30 kwietnia 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj