Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Na lubelskich arenach]...

[Na lubelskich arenach] Montex gra…

Łukasz Jasina

Podobno naszą narodową dyscypliną sportu jest piłka nożna. Tak przynajmniej mówią od czasu do czasu media. Zresztą nie tylko one. Wzorem krajów zachodnich pojawiają się nawet filmy potwierdzające ten mit. Inne dyscypliny wpychają się na podium niezbyt często.

W zimie są to skoki narciarskie, czasem słyszymy coś o naszych siatkarzach, co jakiś czas błyśnie nam gwiazda na firmamencie wyścigów samochodowych czy tenisa. Ale sukcesy odnoszone w innych dyscyplinach muszą być naprawdę niebywałe, by przykuć naszą uwagę. Piłkę kochamy i tak – wystarczy, że nasz zawodnik zrobi karierę w wielkiej drużynie piłkarskiej w Niemczech i już czujemy się lepiej. To wprawdzie trochę postkolonialne podejście – Niemcy to w końcu takie piłkarskie imperium, a my jego daleka kolonia – ale radości z sukcesu piłkarza rodaka nic nie umniejsza.

W Lublinie jest trochę inaczej. Nie powiem, lubimy być najlepsi w Polsce. To taka cecha miast prowincjonalnych i prowincjuszy w ogóle. Musimy zabłysnąć, bo inaczej nas nie zauważą. Lubelskiemu sportowi piłka nożna nigdy jednak nie przychodziła w sukurs. Nasi piłkarze nie trafiali do ekstraklasy, a nawet jak im się to w końcu przydarzyło (nie byli to jednak lublinianie, tylko piłkarze z nieodległej Łęcznej – czyli naszego okolicznego miasta górniczego), to wkrótce z niej wylecieli i to nie za klęski a za korupcję.

Mimo wszystko jest jeden sportowy mit, który jednoczył i jednoczy wokół siebie lublinian pokoleń różnych, tych autochtonicznych i tych przyjezdnych – jest nim „Montex”.

A właściwie nie „Montex” – tej nazwy klub sportowy specjalizujący się w kobiecej piłce ręcznej już od dawna nie nosi. Nosił ją jednak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to genialne pokolenie młodych piłkarek ręcznych przemknęło jak burza przez hale sportowe, zdobywając kolejne tytuły mistrzyń Polski. Ich sponsorem była firma wytwarzająca plastikowe okna. Każdy, kto żył w latach dziewięćdziesiątych, wie, że ich wymiana była symbolem poprawy społecznego statusu. Nic więc dziwnego że pieniądze w firmie były, a część z nich płynęła do kasy klubu.

Klub zaś dawał z siebie wszystko. Zawodniczki nie były li tylko świetnie wyszkolonymi piłkarkami, a wręcz geniuszkami parkietu. Przed pracowitością był talent, ale i tej pierwszej nie brakowało.

Później panie porozjeżdżały się. Niektóre grają w Norwegii, inne w Hiszpanii, niektóre uczą wuefu w lubelskich gimnazjach, część zaś wciąż trenuje w rodzimym klubie.

Sam klub bowiem, choć zmieniał nazwy, ciągle istnieje. Teraz wzięło go pod swoja kuratelę przeżywające wzlot mentalny miasto. I jest to wybór doskonały. Lubelskie piłkarki ręczne ciągle odnoszą sukcesy, a to nieczęste w miastach takich jak nasze. W końcu, jeśli jakość czegoś nie psuje się od dwudziestu lat, zazwyczaj w Lublinie jest to podejrzane i niecodzienne.

„Montex” wytworzył też pozytywny styl życia. Owszem, klub kibica się wydziera, ale na mecze chodzą całe rodziny i rośnie właśnie nowe pokolenie fanów A.D. 2013. Czyż istnieje przyjemniejszy widok od rodziny z wianuszkiem dzieci dopingującej kobiecą drużynę piłki ręcznej? Z pewnością nie…

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 228

(20/2013)
23 maja 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj