Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Prosto z USA]...

[Prosto z USA] Widziane z Ziemi Wysokiej

Padraic Kenney

Terre Haute, miasteczko liczące około 60 tysięcy mieszkańców, leży przy rzece Wabash w stanie Indiana. Ma muzeum proszku do pieczenia, dom, w którym mieszkał Eugene V. Debs – działacz socjalistyczny, który kandydował na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 1920 roku i zdobył milion głosów, choć siedział w więzieniu – i muzeum Holokaustu.

CANDLES, bo tak się to muzeum nazywa, mieści się przy głównej ulicy, między firmą ubezpieczeniową a gabinetem dentystycznym. Ale właśnie dziś, gdy miasta szukają widocznych miejsc dla muzeów Holokaustu, CANDLES jest niezwykle ważne i autentyczne właśnie dlatego, że znajduje się na uboczu. A co może z niego wynieść przeciętny, małomiasteczkowy Amerykanin?

Do CANDLES nie zjeżdżają turyści, lecz uczniowie, studenci z lokalnych uczelni i mieszkańcy samego Terre Haute. Jest to raczej centrum edukacyjne – nie znajdziemy w nim posiadanych na własność eksponatów. Plakaty na ścianach jedynej sali wystawowej opowiadają historię antysemityzmu w Europie, dyktatury nazistowskiej, początków represji wobec niepełnosprawnych, opozycji politycznej oraz Żydów. W tle sugerują też pewne analogie, gdyż przypominają o innej dyskryminacji – dyskryminacji rasowej w Stanach Zjednoczonych. Pokazują machinę śmierci Auschwitz-Birkenau, ale i opowiadają o przetrwaniu w obozie, o tych, którzy pomagali, i o życiu po wojnie. Głównym przesłaniem jest wiara w to, że płomień nadziei mimo wszystko nigdy nie gaśnie.

Pomysłodawczynią CANDLES była niezwykła kobieta, Eva Kor. Jako dziewczynka trafiła z Budapesztu do Auschwitz, gdzie wraz ze siostrą bliźniaczką poddane zostały eksperymentom Josefa Mengele. Przeszłość nie pozostawiła jednak na niej żadnego śladu, z niestrudzoną energią i optymizmem opowiada swoją historię. A raz do roku organizuje wycieczkę do Auschwitz.

Po raz pierwszy odwiedziłem CANDLES w maju. Miałem tym, którzy jadą do Polski tego lata, przedstawić krótko historię kraju, a przy okazji nauczyć paru przydatnych zdań po polsku. Nie po raz pierwszy zetknąłem się jednak z dylematem, który jest chyba każdemu poloniście w Stanach dobrze znany. Z jednej strony mogę im opowiadać o Rzeczypospolitej Szlacheckiej, o XIX-wiecznych rewoltach, o Sienkiewiczu i Piłsudskim, o powstaniu warszawskim, a potem wspomnieć o Solidarności, Okrągłym Stole i o sukcesach III RP. I im opowiadałem. Oni jednak jadą do Auschwitz. Większość moich słuchaczy, nawet tych polskiego pochodzenia, niewiele wie o Polsce. Na pewno niektórzy coś słyszeli, że Polska była czy jest krajem nieprzyjaznym Żydom. A opowieść o tym, jak Polacy wielkim narodem są, niewiele im mówi – ot, jak każdy europejski kraj, ma historię pełną zamków, wojen i wielkich twórców.

Opowiadam więc o „Sąsiadach” – nie, nikt nie zna tego tytułu. Opowiadam, że Polska historia jest bardzo dwuznaczna, z jednej strony – Katyń i powstanie, z drugiej – Jedwabne. Współczesne dzieje Polski pokazują jednak, jak można przyjmować gorzkie prawdy do wiadomości i pojednać się i z tymi, których krzywdziliśmy, i z tymi, którzy nas krzywdzili. Może im się to kojarzyć z plakatami z wystawy o rasizmie w USA. Może zrozumieją, że historia w Polsce to nie martwa legenda, ale pretekst do żywej dyskusji o tym, jak my sami byśmy postąpili. Tak jak historia Stanów zresztą, choć wybory, przed którymi stanęli mieszkańcy Terre Haute, rzadko bywały tak tragiczne.

Podam inny przykład – w przyszłym roku w naszym ośrodku zamierzamy pokazać kilka z najciekawszych dzieł polskiej kinematografii z ostatnich lat. Tutaj, w Bloomington, ludzie znają Polskę, wielu czytało „Sąsiadów”, znają się na europejskim przekazie filmowym. Pierwszy wybór to „W ciemności” – film, o który pytają już od dwóch lat. A drugi to „Pokłosie”. Tak, od razu nachodzi mnie myśl: czy to rzeczywiście pełne spektrum polskiej kultury, od Jedwabnego po getto? Jaki obraz Polski wyłania się z tych dzieł?

Otóż wydaje mi się, że Polska bez tych zmagań z ciemnymi kartami historii byłaby nieciekawa i do strawienia tylko dla własnej publiczności. Nie chodzi o to, że polscy artyści lub historycy Polski (w Polsce czy za granicą) mają się zajmować wyłącznie rozdrapywaniem starych ran. Ale zarówno pasjonująca kultura, jak i ważna historia, czytelna i dla tych, którzy nie bardzo wiedzą, gdzie dokładnie znajduje się Auschwitz, rodzi się w spięciach moralnych takich jak te, które zdarzały się dość często w XX wieku. Dopiero przypominając sobie wielkie etyczne spory, można przejść do konkluzji, że Polska jest taka, jaka dzisiaj jest.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 231

(24/2013)
12 czerwca 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj