0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Marionetki, kukiełki, ludzie]...

[Marionetki, kukiełki, ludzie] Modne Powstanie

Jacek Wakar

Bywają takie zdarzenia kulturalne – wystarczy chwilę poszperać w pamięci, aby je z niej wydobyć – o których znacznie głośniej jest przed niż po. To znaczy zanim dojdzie do premiery albo prezentacji dzieła, gazety rozpisują się o nim ile wlezie, a gdy już po premierze dzieło wymagałoby oceny, wszyscy dyplomatycznie nabierają wody w usta.

Można to wytłumaczyć choćby tym, że recenzja oraz analiza jako gatunek dziennikarski zwyczajnie wyszły już z użycia, zastąpione przez dziennikarstwo łatwe do pomylenia z agencją PR. Ale nie tylko. Weźmy ostatnie tygodnie. Żar leje się z nieba, ogórki kwitną, o temat trudniej niż o kawałek cienia. Dlatego trudno się dziwić, że wszyscy rzucili się na Michała Zadarę i jego grupę Centrala. O przedstawieniu „Wszyscy byli odwróceni” już po premierze nie napisał prawie nikt. Okazało się znacznie mniej interesujące niż cała otoczka towarzyszących mu przygotowań – nowy artystyczny ansambl, powieść Hłaski, Muzeum Historii Żydów Polskich jako miejsce grania. Na lipiec z nawiązką wystarczyło.

Prawdziwym wybawieniem dla działów kultury czasopism (tych, które jeszcze zostały) są organizowane co roku przez Muzeum Powstania Warszawskiego spektakle, zawsze mające premierę 1 sierpnia o północy. Dyrektor Jan Ołdakowski do ich realizacji zaprasza reżyserów aktualnie najbardziej modnych. Innego kryterium nie znajduję i chętnie bym o nie Ołdakowskiego zapytał. Jeśli mnie pamięć nie myli, powstańcze przedstawienia reżyserowali już wspomniany Michał Zadara, Radosław Rychcik oraz Marcin Liber. Z pewnością nie wymieniłem wszystkich. Co gorsza na spektaklach w MPW zazwyczaj bywałem, ale ni w ząb niczego z nich sobie nie przypominam. Może z wyjątkiem muzyki heavy metalowego zespołu Antigama, bodaj w widowisku Libera. Od razu jednak przyznaję, że do głosu doszła prywata. W Antigamie śpiewał kolega z dawnego „Dziennika”.

Skoro z okolicznościowych przedstawień nie pamiętam nic, to znaczy niechybnie, że świeże spojrzenie na Powstanie Warszawskie najmodniejszych naszych reżyserów najświeższe chyba nie jest. Nie jest tak bowiem, abym wychodził z Muzeum poruszony albo oburzony. Tym chętniej poznałbym tajniki castingu na inscenizatorów tych widowisk. Wystarczy mocne nazwisko? A jeśli nie, to co jeszcze?

Tegoroczny wybór potwierdza zasadę „modnego klucza”. Spektakl „Kamienne niebo zamiast gwiazd” przygotuje Krzysztof Garbaczewski. Scenariusz inspirowany powieścią Jerzego Krzysztonia miał napisać Marcin Cecko. Duet to głośny i ceniący niepowszednie wyzwania. Swojego czasu zelektryzowała mnie wiadomość, że Garbaczewski – twórca niespełna trzydziestoletni – zamierza wystawić na scenie „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. Dotąd zdawało mi się, że nawet przeczytanie tej książki ze zrozumieniem wcale nie jest bułką z masłem i trzeba do tego dorosnąć. Tymczasem okazało się, że nie ma nic prostszego niż zaadaptowanie jej dla teatru. Na efekt czekamy, bo kryzys zmusił Teatr Kochanowskiego w Opolu do przełożenia premiery.

Gdzie indziej jednak pieniędzy starcza i Garbaczewski z Cecką tylko zmieniają miasta, gdzie pracują. W Poznaniu Marcin Cecko poprawił zdecydowanie „Balladynę” Słowackiego, czyniąc z niej dzieło o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Garbaczewski rzecz wyreżyserował, niektórzy ogłosili nową erę polskiego teatru. W poprawianiu klasyków ma zresztą Cecko wprawę, bo krótko po tym zdecydowanie pomógł „Antygonie” Sofoklesa. Efekt – spektakl Marcina Libera w łódzkim Teatrze Nowym – mocno podzielił publiczność.

„Kamienne niebo zamiast gwiazd” ma zdaniem dziennikarza „Newsweeka” (31/2013) wywołać burzę. Dlaczego? Bo w przedstawieniu będzie hip hop i bluzgi, a to wszystko w Muzeum  Powstania Warszawskiego – emocjonuje się żurnalista. Przytacza jeszcze wypowiedzi autorów, którzy chcą ponoć opowiadać o traumie trzeciego pokolenia „po”. O tym, jak trauma Powstania funkcjonuje dziś.

Na przedstawienie się wybieram, więc sprawdzę, czy nie za łatwo im się mówi o nawiedzonym mieście, a także o tym, że bardzo źle jest budować tożsamość Warszawy jako miasta Powstania. Marcin Cecko zmartwił się, gdy jego córka, mając trzy i pół roku, powiedziała mu, że w jej domu są ślady po kulach, bo kiedyś była tu wojna. Rozumiem, że w ustach dziecka takie zdanie mogło zrobić wrażenie. A z drugiej strony, czy to źle, że się wie takie rzeczy? Pamięć nie musi wcale być tożsama z traumą. Świat, co usilnie starają się ignorować młodzi artyści, nie zaczął się wraz z ich wejściem do zawodu.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 238

(31/2013)
29 lipca 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj