Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Polska] Kto tak...

[Polska] Kto tak naprawdę jest pro-life?

Łukasz Pawłowski

Konserwatywne argumenty przeciwników aborcji zradykalizowały się w naszym kraju do tego stopnia, że większość protagonistów zapomniała, o co tak naprawdę im chodzi. Liczy się wyłącznie zwycięstwo, nie jego sens. Ten zaś rozsądni przedstawiciele obu stron konfliktu powinni podzielać – jest nim przecież ograniczenie liczby zabiegów aborcyjnych bez naruszania wolności i godności kobiet. Gdy spojrzymy na problem od tej strony, okaże się, że to właśnie do zwolenników złagodzenia przepisów aborcyjnych bardziej pasuje miano pro-life.

W demokracji liberalnej każdy ma prawo do własnych opinii, ale nie do własnych faktów. A one są w tej kwestii jednoznaczne. Doświadczenia innych krajów i polskie dane wyraźnie pokazują, że sam zakaz prawny nie rozwiązuje problemu, całkowicie ignoruje bowiem jego źródła. Walka z aborcją poprzez jej kryminalizację jest równie niedorzeczna jak walka z paleniem papierosów poprzez delegalizację tytoniu lub obcinanie palaczom palców.

Dlaczego odsetek przerywanych ciąż w krajach zachodniej Europy, mimo obowiązujących tam znacznie łagodniejszych przepisów, jest dziś wyraźnie niższy niż w krajach Europy Wschodniej? Z tego samego powodu, dla którego właśnie w tam rodzi się więcej dzieci niż w „tradycyjnie” prorodzinnej Polsce. Kobiety znajdującej się w dramatycznej sytuacji życiowej do zachowania ciąży nie przekonają moralizatorskie kazania z mównicy sejmowej, ganiące przytyki otoczenia, czy groźny palec rządzonego przez mężczyzn Kościoła. O wiele lepszy skutek przyniesie zapewniane przez rodzinę, państwo oraz instytucje pozarządowe poczucie materialnego i psychologicznego bezpieczeństwa.

Zamiast straszyć matkę wiecznym potępieniem, lepiej stworzyć warunki, w których nawet dziecko chore – a przez to wymagające większych nakładów czasowych oraz finansowych – można wychować w godnych warunkach. Zamiast kazać w milczeniu znosić konsekwencje nieprzemyślanych czynów, lepiej uczyć jak tych konsekwencji uniknąć. Lepiej wytłumaczyć kobiecie, że picie alkoholu w czasie ciąży stanowi zagrożenie dla dziecka, niż kazać rodzić dziecko z tego powodu nieuleczalnie chore; lepiej nauczyć nastolatkę jak zabezpieczyć się przed ciążą, niż zmuszać do porodu, nawet wówczas, gdy stanowi to zagrożenie dla jej życia; lepiej wyjaśnić, że życie bez ślubu nie jest niczym zdrożnym, niż potępiać seks pozamałżeński, by potem potępić raz jeszcze usunięcie owocu takiego związku. To droga trudniejsza, ale jednocześnie dająca lepsze skutki.

Tymczasem radykalizacja konserwatywnych postulatów dotyczących ingerencji w życie seksualne ludzi ukazuje wyłącznie niedorzeczne konsekwencje tych argumentów. Jeśli ciężka, nieuleczalna choroba płodu lub zagrożenie dla życia matki nie są wystarczającym powodem usunięcia ciąży, dlaczego zwolennicy zaostrzenia ustawy nie nakażą rodzić także ofiarom gwałtu? Przecież dziecko będące owocem czynu przestępczego nie powinno za ten czyn karane. Poza tym, jeśli ciąża jest zawsze, niezależnie od okoliczności wynikiem decyzji Boga, w którą człowiek ingerować nie powinien, tym bardziej należy pogodzić się z poczęciem w wyniku przestępstwa. „Nawet jeśli życie rozpoczyna się tragiczną sytuacją gwałtu, jest tak, ponieważ taka była wola boska”. To już argument pewnego amerykańskiego polityka, ale przecież i w Polsce nie brakuje osób gotowych się pod nim podpisać.

Karanie skutków przy jednoczesnym ignorowaniu przyczyn – a taką postawę przyjmują nie tylko polscy konserwatyści – całkowicie mija się celem. Zmniejszyć liczbę aborcji można skuteczniej ułatwiając w dramatycznych sytuacjach życiowych dostęp do tego zabiegu, a jednocześnie ucząc i kobiety i mężczyzn jak owych dramatów unikać. Spór o aborcję nie jest sporem pomiędzy zwolennikami pro-choice i pro-life. Te dwa cele nie są wzajemnie sprzeczne. Aby to dostrzec potrzebna jest nam jednak trzecia strona dyskusji występująca pod sztandarem pro-reason.

Kiedy więc zwolennicy dalszej radykalizacji ustawy antyaborcyjnej po raz kolejny wystąpią pod szyldem „obrońców życia”, warto zapytać o czyje życie tak naprawdę im chodzi.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 246

(41/2013)
27 września 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj