0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Feminizując] Gender a...

[Feminizując] Gender a sprawa polska

Katarzyna Kazimierowska

Na jednym z satyrycznych rysunków z cyklu „Andrzej Rysuje” widzimy chłopca przy konfesjonale, który szepcze księdzu: „Moi rodzice się rozwodzą”. Ksiądz odpowiada na jego wyznanie: „Nie kuś mnie, mały zboczeńcu”.

To tylko żartobliwa reakcja na mocne słowa przedstawicieli Kościoła, przede wszystkim abp Józefa Michalika, komentującego problem pedofilii wśród księży. Według słów arcybiskupa, jak i ostatnich wypowiedzi księdza Bochyńskiego, wina za akty pedofilskie w Kościele leży nie po stronie księży, ale po stronie – tu lista jest długa – rozwiedzionych rodziców, feministek, ideologii gender, a także samych dzieci. Odpowiedzialność dzieci za akty pedofilii podkreślona została w wypowiedzi wspomnianego księdza Bochyńskiego: „Nie wiem, o jakim czasie bycia dzieckiem mówimy, bo jeżeli mówimy o dziecku 3-letnim, to dotyczyły one rodzin, bo pod ich ścisłą opieką znajduje się wtedy dziecko. Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci „wchodziły” do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka” – powiedział ksiądz w wywiadzie dla „Tygodnia Trybunalskiego”. Gdy wieść o błyskotliwej wypowiedzi księdza, której nie można już uznać za zwykły „lapsus językowy,” rozeszła się szeroko po mediach ogólnopolskich, duchowny zdobył się na przeprosiny – nie przeprosił jednak potencjalnych ofiar pedofilii, czyli dzieci, ale Kościół za wyrządzone mu zło. Jego przeprosiny są znamienne – nie powinno się wykonywać ruchów, które mogą zaszkodzić reputacji Kościoła. Tak jakby nie była ona wystarczająco naruszona.

Na liście winnych pedofilii pojawiają się też rodzice, którzy – rozwodząc się – wydają swoje dzieci na pastwę pedofilii. To z kolei wniosek z wypowiedzi arcybiskupa Józefa Michalika z 8 października. I choć duchowny przeprosił za swoje słowa, nazywając je właśnie słynnym już lapsusem językowym, to wypowiedź ta nie pozostała bez odzewu. Przeciwko przewodniczącemu Komisji Episkopatu Polski wpłynął właśnie akt oskarżenia ze strony Małgorzaty Marenin – feministki, samotnej matki i szefowej stowarzyszenia Stop Stereotypom. W akcie oskarżenia Marenin napisała: Jako pokrzywdzona, oskarżam abp. Józefa Michalika (…) o to, że pomówił mnie jako przedstawicielkę ruchu feministycznego oraz osobę po rozwodzie, wychowującą dziecko w niepełnej rodzinie o takie postępowanie, które poniża mnie w opinii publicznej i naraża na utratę zaufania potrzebnego działalności społecznej”. Ciekawe, jak do tych słów odniesie się abp Józef Michalik, ponieważ jego wypowiedź, jak i słowa wspomnianego księdza Bochyńskiego wskazują na jedno: w sprawie pedofilii Kościół w ogóle nie zamierza szukać winy w sobie. Zamiast tego, wijąc się jak piskorz, jak z rękawa wyciąga wrogów, którzy okażą się wiarygodni w oczach społeczeństwa i odwrócą uwagę od problemu pedofilii w Kościele. Samemu Kościołowi natomiast pozwolą spuścić na całą sprawę zasłonę milczenia i zająć się ważniejszymi sprawami, jak zaostrzenie ustawy aborcyjnej lub zakaz wychowania seksualnego w szkołach.

Kościół ma od wielu stuleci problem z seksem. Poruszany był już w pismach św. Tomasza z Akwinu, który pisał, że seks jest grzechem, a jego jedynym usprawiedliwieniem jest posiadanie dziecka. To podejście Kościoła nie zmieniło się do dziś. W 1930 roku Pius XI uznał wszelkie metody antykoncepcyjne za „zbrodniczą wolność” – jak pisze Joanna Podgórska w artykule „Wrota diabła” w tygodniku Polityka (nr 43 z 23 października). Sam papież Franciszek nazwał obsesją sposób w jaki Kościół interesuje się kwestiami aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro czy współżycia w ogóle. O dziwo, Kościół w Polsce zdaje się tego nie słyszeć. Zamiast tego stara się odbijać „ataki na Kościół”, dlatego też raczy nas takimi wypowiedziami, jak ta bp Ignacego Deca w „Naszym Dzienniku” z 9 października: „”To, czego obecnie doświadczamy, to część jakiejś międzynarodowej akcji prowadzonej także w krajach Unii Europejskiej […]. Jak widać, walczący z Kościołem w naszym kraju uderzają w pierwszej kolejności w biskupów, którzy pełnią wiodące funkcje w Episkopacie Polski. Chodzi im przede wszystkim o to, by osłabić autorytet nauczycieli wiary, w myśl zasady, że jak się uderza w pasterzy, to rozpraszają się i owce”. Ta wypowiedź ma za zadanie obronić słowa abp. Józefa Michalika o przyczynach pedofilii. Wśród nich, przypomnijmy, znalazła się także ideologia gender. Pomijając fakt, że nie ma czegoś takiego jak ideologia gender – można stwierdzić, że ideologią jest feminizm, ale nie gender, który – jak tłumaczyła ostatnio Magdalena Środa – jest nauką, to doszukiwanie się przyczyn w – jak gender nazwał bp Wojciech Polak – filozofii seksualności, jest wielkim nieporozumieniem. Śmiem twierdzić, że nieporozumieniem wywołanym specjalnie po to, by odwrócić uwagę od rzeczywistego problemu: że wśród nauczycieli wiary, którym powierzamy nasze dzieci, są pedofile. A Kościół nie zamierza w żaden sposób przed nimi chronić. Dlatego też znalazł sobie kozła ofiarnego i – dopóki nie wymyśli czegoś lepszego – ideologią gender będzie teraz straszył z ambon, wymieniając ją jako grzech ciężki obok aborcji, in vitro i wychowania seksualnego w szkołach.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 252

(46/2013)
11 listopada 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj