Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Do sucha!...

[Chiny] Do sucha! Picie po chińsku

Katarzyna Sarek

W sklepach całe półki niezwykle taniej wódki, powszechne picie do posiłków, obowiązkowe butelki przy każdym święcie i uroczystej okazji, jednym słowem pełno alkoholu, ale pijanych na ulicy praktycznie nie widać. Kolejny z chińskich paradoksów?

Ależ skąd – to tylko odmienna, na pierwszy rzut oka całkiem cywilizowana, kultura picia. Pije się bowiem na potęgę i często do zgonu, ale koleżeństwo pijanego nie puści na żmudną i pełną zakoli wędrówkę, tylko odwiezie do domu taksówką lub odprowadzi do hotelu.

Bliski związek alkoholu i władzy, świeckiej i duchowej, to główna różnica pomiędzy piciem w Chinach i na szeroko pojętym Zachodzie. W Państwie Środka pito z konieczności. Nie można było uhonorować przodków nie wypijając ofiarnego wina, nie można było odmówić zwierzchnikowi wznoszącemu kolejny toast. Picie wiązało się z obowiązkiem i przymusem, jeśli toast wznosi starszy i ważniejszy, młodszy i mniej ważny musiał i musi wypić.

Alkohol towarzyszy Chińczykom od początku ich cywilizacji. Był niezbędny podczas składania ofiar przodkom i odprawiania ceremonii. Nadmierne spożycie było nawet jedną z przyczyn upadku pierwszej historycznej dynastii Chin – dynastii Shang. Jej ostatni król, zamiast pilnować spraw państwowych, namiętnie oddawał się rozrywce nazwanej „staw alkoholu i las mięsa” (do dziś to idiom oznaczający krańcową dekadencję), pływał z konkubinami łódką po basenie wypełnionym winem i konsumował prosto z drzew obwieszonych pieczonym mięsem. Nic dziwnego, że za czasów kolejnej dynastii Zhou powstał tekst „Ostrzeżenie przed alkoholem”, w którym zalecano spożywanie napojów wyskokowych jedynie podczas ceremonii państwowych. Głos wołającego na pustyni!

W literaturze znajduje się wiele wzmianek, mniej lub bardziej zabawnych, dotyczących picia. W okresie Trzech Królestw, burzliwym okresie rozbicia w III w. n.e., władcy zmuszali podwładnych do picia grożąc im np. karą 100 kijów czy zabiciem zabawiających ich hostess, a czasem i ich samych. Li Bai, znamienity poeta tangowski, utopił się, gdy będąc pod wpływem, zapragnął uściskać księżyc odbity w wodzie. Zawody w piciu, ale połączone z układaniem i kaligrafowaniem wierszy urządzał najsławniejszy kaligraf, Wang Xizhi. Za czasów ostatniej dynastii cesarskich Chin uczty trwały po kilka dni i nie wylewano na nich za kołnierz. Z powszechnym piciem alkoholu skutecznie rozprawili się dopiero komuniści, bowiem w epoce wiecznych niedoborów także wódka była na kartki. Dopiero rynkowe reformy Denga zmieniły zwyczaje, alkohol stał się powszechnie dostępny i niezbędny przy wszelkich spotkaniach towarzysko-rodzinnych.

W Chinach każdy znajdzie alkohol dla siebie. Od lokalnych wódek z sorga, ryżu i innych zbóż, ziół i owoców (o wysokiej mocy: od 50 do 65 proc.), przez importowane wódki i wina, chińskie żółte wina (od 12 do 18 proc.) do wysoko i niskoprocentowych piw. Struktura wiekowa osób pijących różni się od tej w krajach zachodnich. W Chinach najwięcej spożywa się pomiędzy 35 a 65 rokiem życia, co odpowiada szczytom kariery zawodowej, podczas gdy na Zachodzie, największe spożycie przypada na okres pomiędzy 20 a 30 rokiem życia.

Najbardziej cierpią urzędnicy państwowi. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia od 20 do 35 proc. pracowników administracji cierpi na choroby wątroby, związane z nadmiernym piciem. Każda wizyta w terenie, spotkanie, czy konferencja ma w programie uroczystą kolację. Im wyższa ranga ucztujących, tym droższy alkohol do toastów, a wznosi się je do skutku, czyli przeniesienia się w inne stany świadomości. W biznesie panują podobne zwyczaje, negocjacje i spotkania kończą się przy stole, na którym nie może zabraknąć baterii butelek. Umiejętność picia i mocna głowa są do tego stopnia ważne, że zaczęły się pojawiać w ogłoszeniach o pracę w kategorii wymagania, zwłaszcza do działów sprzedaży. Abstynent, nie dość, że psuje zabawę innym, to ma małe szanse na karierę zawodową.

W ostatnim czasie znacznie spadła sprzedaż markowych – i absurdalnie drogich – chińskich wódek, do czego przyczyniła się walka z korupcją wśród urzędników. Chyba w każdej chińskiej aferze korupcyjnej, poza milionami dolarów, tabunem kochanek i ekskluzywnymi nieruchomościami, pojawiają się stosy kartonów wypełnionych butelkami Maotai i Wuliangye. Zakazy przyjmowania i wręczania drogich prezentów również uderzyły w słupki sprzedaży. To jednak tylko efekt uboczny walki z nieuczciwością urzędniczą, bowiem władze centralne, i w dużej części ludzie, wydają się nie zdawać sobie sprawy z wszystkich kosztów, jakie ponosi całe społeczeństwo na skutek powszechnego picia. Duża część mieszkańców wsi (41 proc.) nawet nie wie, że istnieje taka choroba jak alkoholizm, a codzienne picie wódki do obiadu i kolacji uważa za dobre dla zdrowia, a zwłaszcza kielonek piorunująco mocnej nalewki na wężach i rozmaitych ziółkach i korzonkach.

Zaraz rozpocznie się chińskie Święto Wiosny, czas obowiązkowych odwiedzin i spotkań z rodziną. Znów na stole wylądują wymyślne butelki pełne mocnych trunków, a siedzący przy nim będą zachęcająco wznosić toast: Gan bei! (Do sucha!).

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 263

(3/2014)
23 stycznia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj