0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Rosja] Kaukaz: zmarnowana...

[Rosja] Kaukaz: zmarnowana szansa

Tomasz Zawisko

„Co jest ważniejsze dla historii świata? Jacyś podburzeni muzułmanie czy wyzwolenie Europy Środkowej i koniec zimnej wojny?” – pytał Zbigniew Brzeziński i choć świat się zmienił, to wydźwięk tych słów niestety ciągle jest aktualny.

Za nami Igrzyska Olimpijskie na Kaukazie, a o samym regionie w mediach cisza. Przed igrzyskami od czasu do czasu dowiadywaliśmy się o kolejnych zamachach w miastach o egzotycznie brzmiących nazwach: Chasawjurt, Machaczkała, Piatigorsk. Bardziej oczytanym czytelnikom położony w Stawropolskim Kraju Piatigorsk kojarzyć się może jeszcze z Puszkinem i Lermontowem. Nikt nie próbuje zamachów wyjaśniać. Piszą, że zdarzają się one regularnie, że to bojownicy albo lokalne porachunki. Nic dodać, nic ująć: po prostu „jacyś podburzeni muzułmanie”.

Łatwo jest ulec stereotypom. Znamy Północny Kaukaz głównie z wielkiej rosyjskiej literatury: z „Jeńca Kaukaskiego”, w którym Puszkin sławił rosyjskich zdobywców, z „Bohatera naszych czasów” Lermontowa, który na Kaukazie dostrzegł ludzką tragedię, a również z dzieł Tołstoja, który w powtarzających się w jego czasach konfliktach widział tragedię całych narodów: „Uzbierałem duży bukiet różnych kwiatów (…), gdym zauważył w rowie przepyszny malinowy, w pełni rozkwitły oset. (…) Kiedym wreszcie oderwał kwiat, łodyga była w strzępach, a i sam kwiat już nie wyglądał tak świeżo i ładnie. Przy tym ordynarny i niezdarny, nie pasował do delikatnych kwiatów mojego bukietu.”

Mamy jeszcze rosyjską historiografię oceniającą ludy kaukaskie i dzielącą je na te bardziej i te mniej uległe, a do tego historię najnowszą, która na Kaukazie jest niestety w dużym stopniu historią konfliktów zbrojnych. Czy nie byłoby najłatwiej rzucić to wszystko i z rezygnacją stwierdzić, że najwyraźniej Północny Kaukaz musi taki być? Że wojen nie da się uniknąć, bo są wynikiem buntowniczej natury narodów Kaukazu?

1

Portret imama Szamila nad aułem Gimry, gdzie dowódca powstania przeciwko carskiej Rosji dostał się do niewoli.

Tymczasem Północny Kaukaz zmienia się dynamicznie w odróżnieniu od ociężałej Rosji. Kiedy imperium pozostaje linią stałą powoli zmierzającą w określonym kierunku, to nastroje w kaukaskich republikach są raczej sinusoidą. Dzisiejsza Czeczenia to republika pod każdym względem inna od tej, którą dwukrotnie zdobywała rosyjska armia. Mediana wieku wynosi 24 lata, a liczba Czeczenów w Federacji Rosyjskiej podwoiła się, mimo dwóch brutalnych wojen. Zmieniły się również sąsiednie republiki, a wśród nich najbardziej niespokojna z nich, czyli Dagestan, ofiara konfliktu, który po zakończeniu operacji w Czeczenii rozlał się na sąsiadów.

Często myślimy o tym rejonie świata, jako o źródle wiecznych nacjonalizmów. Oczywiście, wśród mieszkańców Kaukazu panuje przekonanie, że ich narody są wyjątkowe, lepsze od innych. Na rondzie przy wjeździe do Groznego mijamy blaszaną kulę ziemską, z której w oczy rzuca się napis: „Grozny – centrum świata”. Jednak nacjonalizmy, których celem byłoby doprowadzenie do niepodległości to już przeszłość.

Za wyjątkiem kilku szyickich aułów na południu Dagestanu, których mieszkańcy woleliby żyć w szyickim Azerbejdżanie; Czeczenów starszej daty, którzy byli w obozie Jandarbijewa, przeżyli, i do dzisiaj nie zmienili poglądów; oraz oczywiście terrorystycznego podziemia i pozostałych wahhabitów, niewiele osób kwestionuje przynależność Północnego Kaukazu do Rosji. Czeczeńskie dzieci bez zastanowienia wybierają w grze na moim telefonie Rosję, jako swoją reprezentację. Wśród dagestańskiej młodzieży modna jest sportowa odzież w rosyjskich barwach, a w Moskwie na ulice wychodzą młodzi imigranci z Północnego Kaukazu, żeby dać „ruskim” znać, że czują się Rosjanami i są Rosji potrzebni.

Wiele osób jest za to Rosją rozczarowanych. Federalne media informują o mieszkańcach Kaukazu jak o pewnym problemie, który trzeba rozwiązać. Rosyjscy nacjonaliści wzywają do oddzielenia Północnego Kaukazu od Rosji. Władze rekomendowały mieszkańcom Dagestanu, Czeczenii i Inguszetii nie przyjeżdżać do Krasnodarskiego Kraju w czasie Igrzysk Olimpijskich. Mieszkańcy tych republik mogą więc zdobywać dla Rosji medale, ale lepiej, żeby nie brali udziału w dzieleniu się radością z Igrzysk. Z rozczarowania krajem, który daje co chwila mieszkańcom Kaukazu znać, że są dla niego problemem, wzięła się enklawa, w której młodzi ludzie od kilku lat realizują swoje potrzeby. Tą enklawą, a raczej duchową drogą jest islam.

Islam pozwala młodym ludziom uporać się z problemami własnej tożsamości, poczuć swoją wartość, a również znaleźć rozwiązanie dla targających nimi konfliktów. To w islamie realizuje się bunt pokoleniowy nowej generacji, która pragnie świata sprawiedliwszego od tego, który zbudowali ich wychowani w Związku Radzieckim rodzice. Z drugiej strony to wśród najbardziej radykalnych i zagorzałych muzułmanów prowadzą werbunek będący podporą dla terrorystów wahhabici. To z kolei przyciąga uwagę władz i organów siłowych, których przedstawiciele prowadzą brutalną wojnę z terrorystami, ale niekoniecznie orientują się w niuansach skomplikowanych podziałów wśród muzułmanów Północnego Kaukazu.

2

Grozny. Centrum świata.

Rosyjska polityka w stosunku do Północnego Kaukazu po drugiej wojnie czeczeńskiej polega na postawieniu na bezpieczeństwo kosztem zarządzania, które zeszło na drugi plan. Czeczenizacja konfliktu, o której mowa po 2004 roku, oparta jest na przekazaniu lokalnym władzom szerokich uprawnień w walce z terroryzmem, co w przypadku samej Czeczenii oznacza zezwolenie na państwowy terror. Od obrońców praw człowieka dowiadujemy się o torturach, porwaniach, zabójstwach, których dopuszczają się obie strony konfliktu. Dzieje się to zarówno na Kaukazie Wschodnim, jak w jego zachodniej, uchodzącej za bezpieczniejszą, części. W chaosie zdarza się, że po śmierci dziennikarza nie wiemy, kogo podejrzewać o morderstwo, ponieważ jest zbyt wiele stron, które mogłyby się takiego czynu dopuścić.

Przykładem tego, jak Rosja radzi sobie z rozwiązywaniem kaukaskich problemów jest Ramzan Kadyrow, głowa Republiki Czeczenii. Śmieszno-straszna osoba, której brutalna polityka faktycznie doprowadziła do eliminacji wielu terrorystów, którym łatwiej jest ukrywać się w sąsiednich republikach, niż w samej Czeczenii. Z drugiej strony brak jakichkolwiek dalekowzrocznych planów i stosowanie brutalnej siły napędza tylko konflikt, co wielu osobom się opłaca, bo wojna to przecież także interesy.

Obecnie prawo w Czeczenii to Kadyrow, a jeśli ktoś chce mu się przeciwstawić to… pozostają mu tylko terroryści.

Tomasz Zawisko

Kiedy jeden z członków prywatnej armii Kadyrowa, głowy Republiki Czeczenii, porywa młodą dziewczynę, żeby wziąć ją sobie za trzecią żonę, to rodzina tej dziewczyny jest bezsilna. Dawniej konflikty rozwiązywało się za pomocą praw zwyczajowych, adatów, a groźba zemsty rodowej odstraszała niczym broń atomowa. Obecnie prawo w Czeczenii to Kadyrow, a jeśli ktoś chce mu się przeciwstawić to… pozostają tylko terroryści.

Terror w Rosji – bo Północny Kaukaz jest przecież częścią Rosji, a Ramzan Kadyrow jest nikim innym jak głową jednego z jej subiektów, którego można odwołać jedną decyzją Władimira Putina – ma charakter indywidualny. Rosjanie odrobili lekcję z 1994 roku, kiedy stosując represję wobec całego narodu, doprowadzili do sytuacji, w której cały naród skupił się wokół idei niepodległości. Uderza się w jednostki: konkretnych ludzi z imieniem i nazwiskiem i własną historią. Ofiary Federalnej Służby Bezpieczeństwa mogą sobie zadawać pytanie „dlaczego ja?” w nieskończoność. Jakaś przyczyna zawsze się znajdzie: każdy znał kiedyś kogoś, kto przyłączył się do bojowników. Kolejnym krokiem jest wyobcowanie, świadomość, że przyjaciele, rodzina, instytucje nie są w stanie pomóc. Rozbija się w ten sposób więzy grupowe, niezwykle silne wśród północnokaukaskich narodów.

3

Dagestańczyk w patriotycznym, rosyjskim podkoszulku proponuje wódkę „Iwanuszka”. Tak, to Dagestan, a nie Nowogród Wielki.

Niepodległość niektórych kaukaskich republik, do której wzywają rosyjscy nacjonaliści, byłaby dla Północnego Kaukazu tragedią. Nacjonaliści pragną wyrzucić Czeczenię, Inguszetię i Dagestan z Rosji, pozbywając się tym samym problemu, który ich kraj wywołał. Rosjanie zerwali piękny ocet do swojego bukietu, a kiedy okazało się, że wydaje się jakiś ordynarny i niezgrabny, pragną go wyrzucić. Jednak nie jest to takie proste. Niepodległość regionu to w perspektywie kilku lat wojna domowa tamże, a w przyszłości być może wojna z Rosją. Terroryści nie ukrywają, że mają zamiar oderwać od Rosji cały Północny Kaukaz i wzywają do walki wszystkich muzułmanów, a nie tylko tych kaukaskich.

To Rosja, która rozpoczynając wojnę ze zbuntowaną Czeczenią wzięła na siebie odpowiedzialność za sytuację w regionie, powinna dojrzeć do zmienienia obecnego kursu, do zakończenia polityki czeczenizacji i odwracania oczu od panującego na Północnym Kaukazie bezprawia. Zamiast skupiać sto procent swojej uwagi na bezpieczeństwie, powinna zająć się również zarządzaniem. Rosja stoi właśnie przed najważniejszym dla Północnego Kaukazu wyborem: postawić na izolację czy integrację rejonu.

Niepodległość Kaukazu Północnego to w perspektywie kilku lat wojna domowa, a w przyszłości być może wojna z Rosją.

Tomasz Zawisko

Tylko czy Rosja jest w ogóle gotowa na zmianę polityki wobec Północnego Kaukazu? Nie łudzę się, że za rządów Władymira Putina coś się zmieni. Polityka Kremla od początku była pełna niejasności, a mówiąc wprost: zbrodni. Jeszcze większą niewiadomą pozostaje Rosja po odejściu Putina. Rosyjski prezydent nie jest przecież wieczny, a w odróżnieniu od Łukaszenki nie ma swojego Wiktara, następcy szykowanego do przejęcia władzy. Jednak również rosyjska opozycja oraz jej sympatycy wydają się być Kaukazem niezainteresowani. Nacjonaliści chcą się po prostu Północnego Kaukazu pozbyć, a jeśli mieliby na niego ochotę, to tylko bez kawkazcow. A wpatrzonym w Zachód liberałom nie po drodze z odradzającym się islamem, odwracają więc głowę w inną stronę.

„Podburzeni muzułmanie” zawsze pozostawali w cieniu spraw, które Zachód uważał za ważniejsze. Zanim doszło do eskalacji przemocy na Ukrainie na czołówkach gazet królowały teksty o przepisach dyskryminujących osoby homoseksualne, wpisujących się w krucjatę przeciwko europejskim wartościom, którą prowadzi Putin. Wygląda to co najmniej żenująco, jeśli porównać nowe prawo, z tym, czego rosyjska władza dopuszczała się w przeszłości. To tak jakbyśmy zapomnieli jak doszedł Putin do władzy i co stało się z ludźmi, którzy zbyt głośno o tym przypominali. Zresztą nawet w trakcie Igrzysk doszło w Moskwie do brutalnego stłumienia pokojowego protestu przeciwko osądzaniu osób w sprawie „6 maja”.

A czy może być lepszy czas od Igrzysk Olimpijskich na Kaukazie, żeby zwrócić uwagę świata na łamanie praw człowieka w bezpośrednim sąsiedztwie Krasnodarskiego Kraju i wywrzeć presję na Rosję, żeby podjęła konkretne działania? Świat dał wiarę, że tortury, morderstwa i utrzymywanie lokalnych satrapów to wewnętrzna sprawa Rosji, a poza tym nieodzowna metoda w walce z terroryzmem. Straciliśmy tym samym okazję, żeby powiedzieć Rosji coś ważnego.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 268

(8/2014)
3 marca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj