Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > [KL dzieciom] Oko...

[KL dzieciom] Oko w oko z tremą

Anna Chełminiak

Jego ofiarą padł chyba każdy z nas – strach przed publicznym wystąpieniem. Książka „Kret sam na scenie” to wzruszająca opowieść o walce z tremą i odkrywaniu własnych talentów. I o tym, że wsparcie najbliższych uskrzydla i dodaje sił.

Kret na scenie_okladka.inddMiałam sześć lat. Moje przedszkole wystawiało „Kopciuszka”. Na prawdziwej scenie, z reflektorami, kurtyną, z krzesłami o uchylnych siedzeniach na widowni. Cała grupa sześciolatków miała brać w tym udział, próby szły pełna parą, tylko rola tytułowa nadal pozostawała nieobsadzona.

Ponieważ wystawienie „Kopciuszka” bez Kopciuszka byłoby posunięciem nazbyt awangardowym, pewnego dnia nasza przedszkolanka posadziła w kółeczku wszystkie dziewczynki każąc każdej powiedzieć: „Ach, jak mnie bolą ręce i głowa!… prać musiałam dziś, sprzątać…”. Odpytywana dziewczynka zrywała się z miejsca i entuzjastycznie, radośnie i bardzo głośno wygłaszała tekst, bo – co wydaje się oczywiste – każda bardzo chciała zagrać Kopciuszka.

Każda, oprócz mnie. Kiedy tylko zorientowałam się, w jakim celu pani usadza dzieci w kółeczku, usiadłam jak najbliżej jej krzesła, a pod koniec odpytywania siedziałam już praktycznie pod nim. Miałam nadzieję, że przedszkolanka o mnie zapomni i publiczny występ zostanie mi oszczędzony. Niestety, gdy zdesperowana pani już, już godziła się z wizją Kopciuszka jako energicznej, tryskającej entuzjazmem osóbki, jej oko padło na czubek mojej głowy, który się już pod krzesłem nie zmieścił. Wyszemrałam kwestię ze łzami nieudawanej rozpaczy i łamiącym się głosem. Pani wpadła w zachwyt, że znalazła Kopciuszka idealnego, a ja miałam wrażenie, że zapada nade mną noc.

Do dziś pamiętam to uczucie.

Zdenerwowanie, niepokój, napięcie, lęk, nieśmiałość powodująca zimne poty, jąkanie, drżenie rąk, bóle brzucha… jednym słowem – trema. Strach przed publicznym wystąpieniem, koszmar czasem większy niż sam występ. Jest się czego bać, nawet, gdy jest się dorosłym, potrafiącym racjonalnie myśleć człowiekiem. A co dopiero, gdy – jak mały bohater książki „Kret sam na scenie” Ulfa Nilssona z ilustracjami Evy Eriksson – ma się zaledwie sześć lat i dostało się właśnie rolę w szkolnym przedstawieniu z okazji święta wiosny.

Do tej pory jedyną publicznością chłopca był młodszy braciszek, który uwielbiał słuchać jego piosenek, podskakując z radości na krześle i zanosząc się śmiechem. Nasz bohater nie ma żadnych oporów, by dla swojego małego brata codziennie śpiewać, robić przedstawienia z rekwizytami, przebierać się, a nawet wymyślać piosenki specjalnie dla niego. To jednak zupełnie nie to samo, co występ podczas uroczystości na prawdziwej scenie. Myśl o takim występie paraliżuje. I to pomimo faktu, że widząc niechęć i przerażenie chłopczyka, nauczycielka powierza mu tylko małą rólkę na sam koniec uroczystości.

Kret sam na scenie_3

Krok po kroku stajemy się świadkami zmagań dziecka, którego cały świat zostaje opanowany przez negatywne emocje i lęk. Wszystko zaczyna się kręcić wyłącznie wokół przedstawienia. Chłopiec nie może spokojnie zasnąć, jego wyobraźnia pracuje pełną parą i produkuje coraz czarniejsze scenariusze, począwszy od wizji wzgardliwej publiczności rzucającej tortami, skończywszy na zamknięciu szkoły i wysłaniu jego pani na bezrobocie, na którym biedaczka będzie musiała zbierać puszki w śmietniku. Chłopczyk jest zdenerwowany do tego stopnia, że nie chce jeść, nie ma w sobie energii, zasypia z płaczem dopiero w łóżku rodziców zastanawiając się, czy po jego klęsce na scenie mama będzie go jeszcze kochać. I śnią mu się same koszmary.

Wsparcie ze strony rodziców i wychowawcy nie pomaga, bo jest niewystarczające – rodzice po prostu nie wiedzą, jak bardzo ich synek się boi, ponieważ przerażające wizje związane z występem kłębią się tylko w jego głowie. Ilustracje Evy Eriksson świetnie odwzorowują targające dzieckiem emocje. Zgarbiony chłopiec w jedynym kostiumie, jaki pozostał, – w kostiumie kreta – samotny na skraju sceny, wpatrzony w rzędy jeszcze pustych krzeseł na widowni, wygląda jak rozbitek na brzegu morza. W końcu jednak dzień występu nadchodzi, salę wypełniają po brzegi zaproszeni goście, rodzice, dziadkowie i rodzeństwo małych aktorów, a Krecik musi sam poradzić sobie ze swoim strachem, paraliżującymi go wytworami własnej wyobraźni i samotnością za kulisami.

Ale – czy na pewno sam?

Książka „Kret sam na scenie” to opowiedziana z dużą wrażliwością i w sposób nie pozbawiony humoru opowieść o walce małego chłopca z własnym strachem, niepewnością i słabościami, a jednocześnie piękna historia o braterskiej miłości, pokazująca, że nie może stać się nic złego, gdy z pomocą przychodzi ktoś, dla kogo jesteśmy najlepsi na całym świecie. To również opowieść o drzemiących w nas talentach, którym po prostu my sami (no, może z pomocą tych, którzy nas kochają i w nas wierzą) musimy pozwolić się obudzić.

I o tym, że gdy się uda, z przepełniającego nas szczęścia nigdy nie będziemy chcieli przestać tańczyć i śpiewać, i śmiać się na cały głos.

Kret sam na scenie_6

 

Książka:

Ulf Nilsson, Kret sam na scenie, ilustr. Eva Eriksson, przeł. Anna Szmit, EneDueRabe, Gdańsk 2013.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 271

(11/2014)
18 marca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj