0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Marionetki, kukiełki, ludzie]...

[Marionetki, kukiełki, ludzie] Naczynia połączone

Jacek Wakar

Dyskusja o tym, jak traktować polsko-rosyjskie stosunki kulturalne wobec sytuacji na Ukrainie, oraz o dających się słyszeć raz po raz groźnych pomrukach wschodniego mocarstwa potrwa jeszcze bardzo długo. Przynajmniej do chwili, gdy polski rząd zdecyduje, co dalej z flagowymi, planowanymi na przyszły rok projektami – Rokiem Polskim w Rosji i Rokiem Rosji w Polsce.

W tej chwili głosy rozkładają się mniej więcej po równo między zwolenników przedsięwzięcia i jego zagorzałych przeciwników. Pierwsi wskazują, że winą za zaborczą politykę Władimira Putina nie można obarczać rosyjskiego społeczeństwa, zabraniając mu kontaktu z dziełami naszej kultury, tym bardziej że wielu twórców znad Wisły ma w Moskwie i Petersburgu wyjątkowo mocną pozycję, ich prace (warto wymienić choćby przedstawienia Krystiana Lupy i Krzysztofa Warlikowskiego) niejednokrotnie wywierały wpływ na rodzące się w Rosji estetyki. Dodają także, iż za sytuację polityczną nie mogą odpowiadać artyści. Nie popierali Putina, dlatego nie można wzbraniać im szansy na zaistnienie w jego kraju, a rynek sztuki jest tam bardzo prężny. Dochodzi jeszcze argument najpotężniejszy, najbardziej pojemny, ale też najłatwiejszy do zakwestionowania. Mówi on, że polityka i sztuka to byty całkowicie odrębne. Pierwsza jest wypadkową pragmatycznej kalkulacji, druga obszarem wolności, do której każdy obywatel ma prawo.

Krystian Lupa powiedział wprost – nie da się myśleć o przedstawieniu, bez reszty skupić na pracy, kiedy za oknem dzieją się rzeczy nieodwracalne. Teatr – tak, ale nie za wszelką cenę.

Jacek Wakar

Można próbować przyjąć te racje, a jednak w tej konkretnej sytuacji chyba się jednak nie da. Dlatego zaimponował mi niezwykle Krystian Lupa, gdy ogłosił kilka tygodni temu, że zrywa na czas nieokreślony współpracę z prominentnymi teatrami w Moskwie i Petersburgu, choć pracował tam już nie raz, w gronie oddanych przyjaciół, każde ze spotkań z nim traktujących jak rozmowę z mistrzem. Lupa powiedział wprost – nie da się myśleć o przedstawieniu, bez reszty skupić na pracy, kiedy za oknem dzieją się rzeczy może nieodwracalne. Teatr – tak, ale nie za wszelką cenę. Są rzeczy ważne i ważniejsze, czasami trzeba zapomnieć o własnym, najlepiej nawet pojmowanym dla ogółu interesie. Dlatego Lupa nie zrobi swoich nowych spektakli w Rosji, jego inscenizacje, wcześniej w Moskwie frenetycznie oklaskiwane, nie staną się częścią Roku Polskiego w Rosji, jeśli w ogóle się on odbędzie. Tyle. Bez wymyślnych usprawiedliwień. Każdy ma własny kodeks wartości.

W Rosji i po rosyjsku nie zagra też Daniel Olbrychski, chociaż akurat jemu nie przeszkadzała do niedawna retoryka Nikity Michałkowa, przejawiająca się w filmach wychwalających wielkorosyjskie aspiracje. Jego gest ma jednak niebagatelne wrażenie. Olbrychski jest w Rosji prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną twarzą nie tylko polskiego kina, lecz także polskiej kultury.

Jeśli do wielkiej prezentacji polskiej kultury w Rosji pod narodowymi sztandarami w przyszłym roku dojdzie, będzie to bunt koncesjonowany. Niezależnie od wszystkich osobistych kosztów, nie powinniśmy na to pozwolić.

Jacek Wakar

Trudno osądzać artystów, dla których zbrojne posunięcia Putina nie są wystarczającym powodem do zmiany planów. Warto jednak przypomnieć, że teza o odrębności polityki i kultury po wielokroć już była obalana. Najbliższa koszula ciału, więc weźmy przykład z naszej historii. Kultura polska po Jałcie byłaby inna i mniej wartościowa, gdyby stanęła po stronie narzuconej społeczeństwu władzy. Nie da się zatem powiedzieć, że artyści znaczyliby tyle samo, gdyby zdecydowali się na akces do oficjalnego nurtu. W Rosji jest o tyle inaczej, że twórcy szukają dla siebie miejsca, a ceną bywają mniej lub bardziej znaczące gesty podległości wobec Kremla. Orzeknie ktoś, że idą za nimi często dzieła kontestujące dyktaturę, które w innym przypadku po prostu nie mogłyby powstać. Zgoda, jeżeli na to zasługują, nikt nie powinien odbierać im jakości. Tyle że w wymiarze światopoglądowym reprezentują one bunt koncesjonowany. Za ten drugi – w żaden sposób niekontrolowany – płaci się w Rosji znacznie wyższą cenę.

Podobnie będzie, jeśli w przyszłym roku dojdzie do wielkiej prezentacji polskiej kultury w Rosji pod narodowymi sztandarami. Niezależnie od wszelkich gestów kontestujących Putina znajdzie on dowód na to, że wcale nie jest izolowany, bo kraj, gdzie szkolono snajperów z Majdanu, przysyła do Rosji swoją sztukę. Niezależnie od wszystkich osobistych kosztów nie powinniśmy na to pozwolić.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 274

(14/2014)
8 kwietnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj