Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Wielka polaryzacja

Wielka polaryzacja

Manfred Sapper

Kryzys ukraiński spowodował najostrzejszą polaryzację sfery publicznej w Niemczech od czasu wojny w Jugosławii. Jedna strona dyskredytuje Majdan jako dzieło neonazistów, banderowców i antysemitów. Druga podkreśla walkę o prawa człowieka. Niemcy jako społeczeństwo na temat Ukrainy nie wiedzą jednak prawie nic.

Wiedza na temat Ukrainy jest w Niemczech ograniczona, w szerszej debacie publicznej kraj ten zagościł dopiero wraz z Pomarańczową Rewolucją. Osobą, która częściowo otworzyła wtedy oczy niemieckiemu społeczeństwu na kwestie ukraińskie, był Jurij Andruchowycz, wraz ze swoją książką „Ostatnie terytorium”. Do dziś jednak niemieckie postrzeganie Ukrainy kształtowane jest w wielkiej mierze przez uprzedzenia i brak wiedzy. Przyczyną tego stanu rzeczy są deficyty w wykształceniu i uproszczenia zawarte w przekazie medialnym.

Spośród  60 katedr, zajmujących się na niemieckich uniwersytetach historią wschodnioeuropejską, tematykę ukraińską bada zaledwie jedna i czyni to jedynie na marginesie głównych projektów naukowych! W niemieckich studiach nad dziejami Europy Środkowo-Wschodniej głównym obszarem badawczym pozostaje Polska. Także w analizach historiograficznych wątki ukraińskie mają charakter poboczny. Podobnie przedstawia się sytuacja ze slawistyką. Język ukraiński, tamtejsza literatura i kultura, stanowią dla Niemców terra incognita. Podobna sytuacja panuje w środkach masowego przekazu. Publiczne radio i telewizja, najważniejsze media drukowane, jak „Der Spiegel”, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, czy „Süddeutsche Zeitung” mają swoich korespondentów w Moskwie i Warszawie, ale ani jednego w Kijowie.

Kryzys ukraiński spowodował najostrzejszą polaryzację sfery publicznej w Niemczech od czasu wojny w Jugosławii. Po jednej stronie mamy tu osobliwe „nieświęte przymierze” przedstawicieli biznesu  starych socjaldemokratów jak były kanclerz Helmut Schmidt i ideolog SPD Erhard Eppler, czy też lewicowej „Die Linke”. Dyskredytują oni przewrót na Ukrainie, nazywając go dziełem nacjonalistów, neonazistów, rusofobów, banderowców i antysemitów. Czynią Unię Europejską, NATO i ogólnie pojęty „Zachód” odpowiedzialnymi za niepokoje i domagają się przede wszystkim wyrozumiałości dla Rosji. Partie domagające się poszanowania praw człowieka, jak Związek 90/Zieloni, część CDU oraz większość mediów, postrzegają jednak Majdan jako kontynuację fali rewolucji demokratycznych z 1989 r. Podkreślają, że Ukraińcy na Majdanie walczyli o ustanowienie rządów prawa, wyrażali sprzeciw wobec autorytarnego, skorumpowanego i przestępczego reżimu.

Prorosyjskie nastawienie części niemieckiej opinii publicznej jest mieszanką partykularnych interesów gospodarczych, rosnącego relatywizmu i rozpowszechnionego antyamerykanizmu.

Manfred Sapper

Przypisanie sprawstwa protestów na Majdanie siłom skrajnie prawicowym i antysemickim jest w przeważającej mierze odzwierciedleniem propagandy rosyjskiej. W Rosji skrajnie prawicowe myślenie jest społecznie akceptowane. Charakter debaty publicznej wyznaczają ideolodzy wywodzący się z radykalnego nurtu, tacy jak Aleksandr Dugin, Siergiej Kurginian, czy Aleksandr Prochanow, a także otwarcie wyrażający swój antysemityzm Dmitrij Kisielow.  Wreszcie, Putin dokonał konsolidacji autorytarnego reżimu w Rosji. Wszystko to nie odgrywa żadnej roli dla organizacji lobbystycznych, takich jak Komisja Wschodnia Gospodarki Niemieckiej (Ostausschuss der Deutschen Wirtschaft), Forum Niemiecko-Rosyjskie (Deutsch-Russische Forum), czy właśnie „Die Linke”. Prorosyjskie nastawienie części niemieckiej opinii publicznej jest w istocie mieszanką cynicznego trzymania się partykularnych interesów gospodarczych, rosnącego relatywizmu, skierowanego przeciwko prawom człowieka i obywatela, wreszcie rozpowszechnionego antyamerykanizmu, który czerpie pożywkę choćby z nielegalnych działań w ramach ujawnionego przez Edwarda Snowdena programu PRISM.

Rządy niewypowiedzianej wojny

Wraz z aneksją Krymu przez Rosję i destabilizacją wschodniej części Ukrainy, opinia publiczna w Niemczech przesunęła swój punkt zainteresowania na Rosję. Dziś w centrum dyskusji znalazły się znów pytania takie, jak „czym są naprawdę interesy rosyjskie?” lub „co zamierza Putin?”. W wątpliwościach tych brak jednak miejsca na kwestie społeczne, polityczne i ekonomiczne Ukrainy.

Reagowanie na kryzys ukraiński  stało się testem dla prowadzonej przez obecnie rządzącą Wielką Koalicję polityki rosyjskiej i wschodniej w ogóle. Zwłaszcza, gdy chodzi o SPD. Zgodnie z Ostpolitik Willyego Brandta, socjaldemokraci obok niemieckich przedsiębiorstw stanowili zasadniczą siłę polityczną, popierającą ideę strategicznego partnerstwa z Rosją. Ważną ideą była tzw. zmiana przez integrację, czyli założenie, że Federacja Rosyjska zbliży się do zachodnich standardów demokratycznych, gdy będzie bliżej współpracować z Niemcami i innymi krajami UE. Jednocześnie ignorowali oni zmiany zachodzące w Rosji od objęcia rządów przez Władimira Putina w 1999 r. Dziś najważniejsi orędownicy zbliżenia niemiecko-rosyjskiego, jak choćby minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier, muszą przyznać, że stosowane dotychczas metody zawiodły. Elita polityczna reżimu Putinowskiego nie łączy własnego interesu ani z modernizacją Rosji na sposób zachodni, ani z integracją z Europą, nie mówiąc już o demokratyzacji ustroju politycznego. Wszystko to tylko zagroziłoby ich władzy. W sensie podejścia do Ostpolitik rok 2014 r. stanowi więc zasadniczą cezurę.

W swojej koncentracji na potędze Rosji i niezrozumieniu dla ukraińskiego ruchu wolnościowego Helmut Schmidt reprodukuje ignorancję, którą prezentował już za czasów „Solidarności”.

Manfred Sapper

Trzeba jednak zaznaczyć, że ani między socjaldemokratami, ani wśród niemieckiego społeczeństwa nie panuje w tych sprawach jakikolwiek konsensus. Dawne autorytety spośród socjaldemokratów, jak były kanclerz Helmut Schmidt, domagają się międzynarodowej akceptacji rosyjskiej racji stanu, zasadniczo powątpiewając w istnienie czegoś takiego, jak naród ukraiński. W swojej koncentracji na rzekomej potędze Rosji i całkowitym niezrozumieniu dla ukraińskiego ruchu narodowego i wolnościowego, Schmidt reprodukuje ignorancję, którą prezentował już wobec Polaków za czasów „Solidarności”. Stanowisko Schmidta wyzwala jednak między intelektualistami niemieckimi głównie sprzeciw. Nie wynika z niego przecież żadna nowa niemiecka polityka wschodnia, czy strategia wobec Rosji. Debata nad jej przyszłym kształtem dopiero się rozpoczyna.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 279

(19/2014)
13 maja 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj