Co to znaczy, że państwo jest demokratyczne? Odpowiedź wydaje się oczywista, do momentu, gdy zaczniemy pytać o szczegóły. Wolne wybory? Ochrona praw mniejszości? A może raczej rządy większości, redystrybucja dochodów, albo nawet prawo rządu do użycia siły w imię porządku publicznego? Dane z sondażu przeprowadzonego równolegle w Polsce, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii pozwalają zbadać, jak obywatele tych trzech krajów rozumieją demokrację i gdzie przebiegają linie podziału.

Porównanie z Hiszpanią i Wielką Brytanią pozwala odróżnić to, co w wyobraźni demokratycznej jest uniwersalne, od tego, co specyficzne dla danego kraju. Wszystkie trzy państwa są europejskimi demokracjami, ale o odmiennych trajektoriach. Polska i Hiszpania przeszły transformację ustrojową w ostatnich dekadach XX wieku, Wielka Brytania budowała demokrację ewolucyjnie przez stulecia. Hiszpania dzieli z Polską doświadczenie konsolidacji demokratycznej po autorytaryzmie, ale w ramach odmiennej kultury politycznej.

Cztery wymiary demokratycznej wyobraźni

Respondenci oceniali dwanaście cech na skali od 1 do 7 pod kątem tego, na ile są one fundamentalnymi cechami demokracji. Sam zestaw cech nie był przypadkowy. Konstruując pytania, opierałem się na pracach współczesnych badaczy wartości demokratycznych i z góry wyodrębniłem cztery zasadnicze wymiary wyobraźni demokratycznej, którym poszczególne cechy miały odpowiadać. Różnią się one tym, skąd, zdaniem obywateli, płynie demokratyczna legitymacja.

Pierwszy to wymiar liberalno-demokratyczny. Za fundamenty demokracji uznaje wolne i uczciwe wybory, ochronę praw obywatelskich przed represjami ze strony rządu oraz równe prawa kobiet i mężczyzn. To klasyczny rdzeń demokracji liberalnej, w którym legitymacja władzy wynika z poszanowania pluralizmu, ograniczenia władzy wykonawczej oraz równych praw i wolności obywatelskich. To właśnie te liberalne elementy — ochrona mniejszości, niezależność sądów, wolność mediów — są najczęściej atakowane w procesach demokratycznego regresu.

Drugi to wymiar większościowy. Opiera się na przekonaniu, że większość powinna decydować za mniejszość. Że każde prawo może zostać zmienione przez większość, a mniejszość powinna akceptować jej wolę. To wizja demokracji, w której legitymacja władzy płynie wprost z woli „ludu” rozumianego jako większość. Wyborcy o takich przekonaniach traktują każdą decyzję popartą większością jako demokratyczną z definicji — nawet gdy narusza ona pluralizm czy prawa mniejszości. Daje to rządzącym znaczne pole manewru do ograniczania mechanizmów kontroli władzy pod hasłem realizacji woli suwerena.

Trzeci wymiar — autorytarny — obejmuje cechy, które w ujęciu normatywnym są zaprzeczeniem demokracji. Użycie przemocy przez rząd w celu utrzymania porządku, wybory jako narzędzie potwierdzania władzy rządzących oraz ograniczanie wolności obywatelskich w celu sprawowania rządów. „Autorytarna demokracja” to pozorny oksymoron, ale badania konsekwentnie pokazują, że takie postawy empirycznie istnieją wśród obywateli wielu krajów demokratycznych. Osoby wyznające tę wizję uznają system polityczny za uprawniony przede wszystkim wtedy, gdy zapewnia on porządek społeczny i zapobiega chaosowi, nawet kosztem wolności obywatelskich.

Wreszcie czwarty wymiar to wymiar społeczny/redystrybucyjny. Obejmuje opodatkowanie bogatych na rzecz biednych, pomoc państwa w edukacji ubogich dzieci oraz wsparcie dla bezdomnych. Ten wymiar oddaje przekonanie — głęboko zakorzenione w tradycji socjaldemokratycznej — że demokracja nie wyczerpuje się w procedurach politycznych, lecz wymaga również materialnych warunków umożliwiających realny udział obywateli w życiu publicznym. Dla osób, które łączą demokrację z redystrybucją, legitymacja systemu zależy nie tylko od tego, czy obywatele mogą głosować, ale także od tego, czy państwo aktywnie zmniejsza nierówności i zapewnia godne warunki życia najsłabszym. To wizja demokracji jako zobowiązania społecznego.

Wspólny rdzeń, zróżnicowane obrzeża

Obywatele wszystkich trzech krajów, w których przeprowadzone zostały badania, zgadzają się co do fundamentów. 

Wolne wybory, równe prawa kobiet i ochrona praw obywatelskich przed represjami to cechy, które najsilniej wiążą z demokracją. 

Wyniki te są konsekwentnie wysokie — powyżej 5,5 na siedmiostopniowej skali — niezależnie od kraju.

Na drugim biegunie znalazły się cechy jednoznacznie autorytarne — użycie przemocy przez rząd czy ograniczanie wolności obywatelskich — są konsekwentnie odrzucane, ze średnimi oscylującymi wokół 3 lub poniżej. Choć wybory jako narzędzie potwierdzania posiadania władzy przez rządzących uzyskują wyniki wyraźnie wyższe (3,75–4,05). Obywatele trzech demokracji potrafią zatem odróżnić rdzeń demokratyczny od jego autorytarnych imitacji, choć, jak zobaczymy, nie wszyscy czynią to jednakowo. Wymiar większościowy plasuje się pośrodku — poniżej rdzenia liberalnego, ale ponad punkt wyżej niż wymiar autorytarny. Poszczególne cechy większościowe — decydowanie większości, prawo większości do zmiany każdego prawa i obowiązek mniejszości do akceptacji woli większości — rozciągają się szeroko. Niektóre zbliżają się do poziomu cech liberalnych, inne sytuują się bliżej punktu środkowego skali. Ta rozpiętość może odzwierciedlać naturalną ambiwalencję: rządy większości to fundament demokracji, ale i potencjalne zagrożenie dla praw mniejszości.

Najciekawsze różnice między krajami pojawiają się w wymiarze społecznym/redystrybucyjnym. Hiszpania wyróżnia się na tle pozostałych dwóch krajów. Hiszpanie wyraźnie silniej wiążą redystrybucję z demokracją, ze średnimi wskazaniami konsekwentnie wyższymi od polskich i brytyjskich we wszystkich trzech cechach tego wymiaru. Dystans jest szczególnie widoczny w odniesieniu do opodatkowania bogatych na rzecz biednych, gdzie różnica między Hiszpanią a Polską wynosi prawie punkt na siedmiostopniowej skali. Polska i Wielka Brytania są natomiast do siebie zbliżone, choć Polska plasuje się najniżej, dystans wobec Wielkiej Brytanii jest niewielki. Polacy i Brytyjczycy są zatem mniej skłonni niż Hiszpanie postrzegać redystrybucję jako fundamentalną cechę demokracji.

Wiek i płeć: najsilniejsza linia podziału

Spośród wszystkich badanych czynników demograficznych wiek jest zdecydowanie najsilniejszym czynnikiem wyobraźni demokratycznej – i to we wszystkich trzech krajach jednocześnie. Każda kolejna grupa wiekowa ocenia rdzeń liberalno-demokratyczny wyżej. W Polsce najmłodsi respondenci (18–24 lata) przyznają rdzeniowi liberalno-demokratycznemu wynik bliski 5, podczas gdy osoby 65+ powyżej 6.

Na poziomie poszczególnych cech rozmiary tego rozłamu stają się jeszcze bardziej widoczne. Wolne wybory uzyskują wśród najmłodszych Polaków wynik ledwie przekraczający 5, znacznie poniżej ogólnokrajowej średniej, co sugeruje zauważalną ambiwalencję. Wśród najstarszych to jeden z najwyżej ocenianych elementów demokracji. Podobny wzorzec, choć nieco mniej wyrazisty, widać w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, co każe myśleć o zjawisku pokoleniowym, nie tylko polskim.

Co istotne, wiek nie różnicuje wszystkich wymiarów jednakowo. Wymiary większościowy i redystrybucyjny pozostają względnie stabilne między grupami wiekowymi, to nie tu przebiega linia podziału. Kluczowa różnica dotyczy relacji między wymiarem liberalnym a autorytarnym. Wśród najstarszych Polaków dystans między tymi dwoma wymiarami wynosi ponad trzy punkty — rdzeń liberalny jest zdecydowanie akceptowany, a cechy autorytarne zdecydowanie odrzucane. Wśród najmłodszych ten dystans kurczy się do nieco ponad jednego punktu: rdzeń liberalny jest oceniany niżej, a wymiar autorytarny — wyżej.

Młodzi nie tyle popierają autorytaryzm, co mniej wyraźnie odróżniają cechy demokratyczne od niedemokratycznych.

Ich wyobraźnia demokratyczna jest bardziej rozmyta, a granica między demokracją a jej zaprzeczeniem znacznie mniej ostra niż u starszych pokoleń.

Interakcja wieku i płci ujawnia dodatkowy, być może zaskakujący niuans. Wśród najmłodszej grupy wiekowej w Polsce kobiety i mężczyźni oceniają rdzeń liberalno-demokratyczny niemal identycznie. I to samo dotyczy wymiaru autorytarnego. Wzorzec ten powtarza się w Polsce i Hiszpanii, a w Wielkiej Brytanii jest nieco słabszy: różnica pokoleniowa jest jednak wszędzie znacznie ważniejsza niż różnica płciowa.

Rozmycie granicy między demokracją a autorytaryzmem dotyka młodych mężczyzn i młode kobiety w podobnym stopniu.

Co kłóci się ze stereotypem, zgodnie z którym to przede wszystkim młodzi mężczyźni skłaniają się ku postawom autorytarnym.

Wykształcenie i status: umiarkowane, ale asymetryczne efekty

Wykształcenie różnicuje wyobraźnię demokratyczną, ale w sposób umiarkowany i asymetryczny. W Polsce osoby z wyższym wykształceniem nieco silniej identyfikują się z rdzeniem liberalno-demokratycznym niż osoby z wykształceniem podstawowym. Różnica jest widoczna, ale nie dramatyczna.

Ważniejsza jest jednak odwrotna zależność: wykształcenie znacznie wyraźniej oddziela respondentów w kwestii wymiaru autorytarnego. Osoby z wykształceniem podstawowym wyraźnie częściej akceptują cechy autorytarne. Zwłaszcza ograniczanie wolności obywatelskich i wybory jako jedynie potwierdzające władzę rządzących. Wykształcenie pomaga zatem nie tyle wiązać demokrację z jej rdzeniem liberalnym, co odróżniać cechy demokratyczne od autorytarnych. Podobny wzorzec widać w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

Status społeczno-ekonomiczny zaskakuje. Przywiązanie do rdzenia liberalno-demokratycznego jest w Polsce stabilne niezależnie od subiektywnej zamożności.

Ale wymiar autorytarny rośnie wraz ze statusem.

Osoby deklarujące najwyższy status oceniają wyraźnie wyżej cechy autorytarne niż osoby najuboższe. Dotyczy to w szczególności akceptacji użycia przemocy przez rząd i ograniczania wolności. Podobny wzorzec widać w pozostałych krajach. Zamożność, wbrew intuicji, nie chroni przed rozmyciem granic między demokracją a autorytaryzmem — wręcz przeciwnie.

Ideologia: dwie osie, dwa wzorce

Samoidentyfikacja ideologiczna różnicuje rozumienie demokracji. Jednak w odmienny sposób w zależności od tego, czy patrzymy na oś światopoglądową (progresywizm–konserwatyzm), czy ekonomiczną (lewica–prawica).

Na osi światopoglądowej pojawia się zaskakujący wzorzec, widoczny we wszystkich trzech krajach. Osoby ideologicznie zaangażowane, zarówno progresiści, jak i konserwatyści, przywiązują większą wagę do rdzenia demokratycznego niż ambiwalentne centrum. To centrum, nie konserwatyści, najsłabiej identyfikuje się z wymiarem liberalno-demokratycznym. Wymiar autorytarny jest natomiast wyższy wśród konserwatystów. W Hiszpanii ta różnica jest szczególnie widoczna, z konserwatystami wyraźnie bardziej skłonnymi akceptować użycie przemocy przez rząd.

Na osi ekonomicznej kluczowe różnice pojawiają się w wymiarze redystrybucyjnym, ale ich skala różni się radykalnie między krajami. W Hiszpanii dystans między lewicą a prawicą ekonomiczną w ocenie opodatkowania bogatych wynosi aż 1,5 punktu; w Polsce ta różnica jest umiarkowana. Polska wyróżnia się zatem stosunkowo słabym związkiem między pozycją na osi ekonomicznej a postrzeganiem redystrybucji jako cechy demokracji. Redystrybucja nie jest tu osią politycznego sporu o demokratyczną tożsamość. Jednocześnie polska prawica gospodarcza wykazuje wyraźnie wyższe oceny w wymiarze autorytarnym niż lewica. Zwłaszcza w akceptacji użycia przemocy przez rząd i ograniczania wolności obywatelskich.

Partie: konsensus w rdzeniu, spór na obrzeżach

W odniesieniu do wymiaru liberalno-demokratycznego elektoraty partyjne w Polsce różnią się mniej, niż można by oczekiwać. Rozpiętość między partią o najniższej i najwyższej średniej nie sięga nawet jednego punktu. 

Wolne wybory, równe prawa kobiet, ochrona praw obywatelskich — te cechy cieszą się poparciem od Nowej Lewicy po Konfederację. 

Rdzeń jest wspólny dla wszystkich elektoratów.

Różnice stają się wyraźniejsze na obrzeżach. Wymiar autorytarny najsilniej dzieli polskie elektoraty: wyborcy Razem zdecydowanie odrzucają cechy autorytarne, podczas gdy wyborcy PSL-u i PiS-u wykazują wyraźnie wyższe oceny. Na poziomie poszczególnych cech dystanse bywają uderzające — akceptacja użycia przemocy przez rząd wśród wyborców PSL (3,6) jest o ponad półtora punktu wyższa niż wśród wyborców Razem (2,1). W wymiarze redystrybucyjnym zróżnicowanie jest nieco mniejsze.

W Hiszpanii rozłamy partyjne są jeszcze głębsze. Przede wszystkim w wymiarze redystrybucyjnym, gdzie dystans między socjaldemokratycznym Podemos a radykalnie prawicowym Vox w ocenie opodatkowania bogatych przekracza dwa punkty. Wyborcy Vox wyróżniają się też najwyższą oceną „wyborów potwierdzających władzę rządzących” spośród wszystkich badanych elektoratów we wszystkich trzech krajach. W Wielkiej Brytanii wzorzec jest łagodniejszy, choć partia Reform UK wyróżnia się zarówno najwyższymi ocenami wymiaru autorytarnego, jak i najniższym poparciem dla rdzenia liberalno-demokratycznego wśród brytyjskich partii.

Polska wyobraźnia demokratyczna: rdzeń stabilny, obrzeża niepokojące

Wyobraźnia demokratyczna Polaków nie odbiega dramatycznie od wyobraźni Hiszpanów i Brytyjczyków. Rdzeń — wolne wybory, prawa obywatelskie, równość — jest wspólny. Partie go nie kwestionują, oś ideologiczna go nie rozbija, wykształcenie i zamożność go nie różnicują.

Niepokój budzą jednak trzy zjawiska. Po pierwsze, wiek.

Młodzi Polacy wykazują najsłabsze przywiązanie do rdzenia demokratycznego i najsłabiej rozróżniają cechy demokratyczne od autorytarnych spośród wszystkich badanych grup we wszystkich trzech krajach. 

Ich wyobraźnia demokratyczna jest nie tyle antydemokratyczna, co rozmyta. Granica między wolnymi wyborami a wyborami potwierdzającymi władzę partii rządzącej, między ochroną praw a ich ograniczaniem, jest u nich znacznie mniej ostra niż u starszych pokoleń. Po drugie — wymiar redystrybucyjny. Polacy najsłabiej ze wszystkich trzech narodów wiążą solidarność społeczną z demokracją, a związek ten jest stosunkowo słaby nawet wśród lewicowych gospodarczo wyborców. Po trzecie — status społeczno-ekonomiczny. Osoby o wyższym subiektywnym statusie — wbrew oczekiwaniom — wykazują wyższe oceny w wymiarze autorytarnym niż osoby najuboższe.

Jeśli kryzys demokracji liberalnej rozumieć jako odrzucenie jej rdzenia, to w Polsce, tak jak w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, takiego kryzysu nie ma. Problem leży raczej w obrzeżach: w tym, jak rozmyta jest granica między demokracją a jej zaprzeczeniem, i w tym, kto tę granicę najbardziej zaciera. Dane sugerują, że odpowiedź na to pytanie nie zależy przede wszystkim od wyborów partyjnych czy miejsca na osi ideologicznej, lecz od wieku i od tego, jak głęboko zakorzeniona jest w danym pokoleniu zdolność odróżniania demokratycznego rdzenia od jego autorytarnych imitacji.

 

Dane: sondaż przeprowadzony przez autora na Uniwersytecie SWPS w grudniu 2025 roku w ramach projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki (grant nr 2020/39/B/HS6/00853). Polska (N = 1550), Hiszpania (N = 1528), Wielka Brytania (N = 1540).