Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Bestseller, który nie...

Bestseller, który nie zawodzi. O „Poor Economics” Abhijita V. Banerjee i Esther Duflo

Monika Köppl-Turyna

Jak pomagać społecznościom żyjącym w skrajnym ubóstwie? Można jak Jeffrey Sachs postawić na wielkie programy pomocowe. Problem w tym, że są one niczym ogólne teorie – nie biorą pod uwagę społecznych niuansów. Banerjee i Duflo patrzą na problem biedy w zupełnie inny sposób.

Poor economics_okladka

Ekonomia rozwoju to tradycyjnie jedna z tych dziedzin nauki ekonomii, w której poglądy polityczne odgrywają znaczącą rolę. Środowisko naukowców zajmujących się kwestiami rozwoju i ubóstwa zdaje się być podzielone między zwolenników Jeffreya Sachsa (w Polsce znanego jako doradca współtworzący plan Balerowicza), wielkiego orędownika pomocy krajom ubogim i twórcy m.in. projektu Millenium Villages, a adeptów Williama Easterly’ego, zaciekłego krytyka podejścia odgórnego (top-bottom) reprezentowanego przez Sachsa. Abhijit V. Banerjee i Esther Duflo w książce „Poor Economics” proponują nam trzecią drogę: zamiast skupiać się na wielkich projektach i głośnych poglądach, przyjrzyjmy się przykładom z bardzo bliska.

Abhijit V. Banerjee, profesor ekonomii z ponaddwudziestoletnim stażem w Massachusetts Institute of Technology (MIT), oraz jego akademicka koleżanka Esther Duflo proponują podejście radykalnie inne od strategii reprezentowanych przez dwóch wymienionych adwersarzy. Od 15 lat podróżują po świecie i prowadzą badania metodą randomized controlled trias, tj. eksperymentów na losowo wybranych jednostkach i grupie kontrolnej, znanych jako główna metoda analizy skuteczności nowych lekarstw. W książce „Poor Economics” nie tylko prezentują rezultat owych 15 lat tytanicznej pracy, lecz idą o krok, a nawet kilka kroków dalej: przeprowadzają dogłębną analizę wyników, zadają pytania o przyczyny i skutki obserwowanych zależności, przeplatają wywód wywiadami z lokalną ludnością, wreszcie odnoszą swoje wyniki do poglądów głównego nurtu w ekonomii i szeroko stosowanych metod walki z ubóstwem.

Z prologu dowiadujemy się, czym jest „pułapka ubóstwa” (poverty trap),czyli swoiste błędne koło: przyczyną postępującej biedy w krajach rozwijających się jest… bieda. Rolnik, którego plony nie pozwalają na zakup odpowiedniej ilości ziarna, w następnym sezonie zasadzi go jeszcze mniej. Niedożywiony pracownik, nie mogąc efektywnie pracować, nie ma szansy na zakup wystarczającej ilości pożywienia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pułapka ubóstwa jest główną przyczyną klęski wielu programów pomocowych: nie są one w stanie wypchnąć odbiorców pomocy poza granicę, za którą spirala pułapki ubóstwa nie pogrąży ich z powrotem w długotrwałym niedostatku. Z drugiej strony, jeśli pułapka ubóstwa istnieje, pomoc zewnętrzna będzie w wielu przypadkach jedynym rozwiązaniem, które odpowiednio zastosowane, ma szanse wydobyć ludzkie masy z biedy.

Książka jest podzielona na rozdziały, z których każdy porusza inne zagadnienie rozwojowe: głód, opiekę zdrowotną, edukację, instytucje polityczne itd. W każdej części autorzy próbują odpowiedzieć sobie i nam na pytania o to, czy pułapka ubóstwa w ogóle istnieje, a jeśli tak, to których aspektów życia faktycznie dotyczy, a dla których jest ona tylko pozornym wyjaśnieniem, podczas gdy prawdziwa przyczyna problemów leży gdzie indziej. Sztandarowym przykładem mechanizmu pułapki ubóstwa jest klęska głodu. Niedożywienie nie pozwala na podjęcie efektywnej pracy, wskutek tego przyczynia się ono do postępującej biedy i głębszego niedożywienia. Czy rzeczywiście się tak dzieje? Bliższa analiza odsłania obraz dużo bardziej skomplikowany: wydatki na żywność wcale nie rosną proporcjonalnie do wielkości domowych budżetów, ludzie stawiający czoła głodowi wcale nie maksymalizują spożycia kalorii, a badania Roberta Jensena w Chinach ujawniają, że subsydiowanie podstawowych produktów żywnościowych np. ryżu, zmniejsza ich konsumpcję. Mieszkańcy Indii pomimo ciągłego wzrostu dochodów z jednoczesnym spadkiem cen żywności jedzą coraz mniej. Fakty przypominają układankę, w której zagubiły się kluczowe elementy. Tam gdzie błądzą wielkie teorie rozwoju, uwidacznia się siła metody badawczej Banerjee i Duflo: koncentracja na wąskich obiektach badań i skrupulatna eksploracja działań, motywacji i historii badanych społeczności.

Efekt końcowy jest fantastyczny. Jest to nie tylko najlepszy tekst z dziedziny ekonomii, jaki przeczytałam w ostatnim roku, ale w ogóle najlepsza książka, jaką ostatnio miałam w rękach, wliczając w tę klasyfikację powieści i kryminały. „Poor Economics” podaje niezliczoną liczbę faktów, ale nimi nie przytłacza. Przedstawia skomplikowane zależności ekonomiczne, ograniczając terminy branżowe do absolutnego minimum, a jednocześnie czyni to bez straty sensu tłumaczonych pojęć. Wywody myślowe, w których niemal każdy paragraf kończy się pytaniem „dlaczego?”, a kolejny ustęp stara się na to pytanie odpowiedzieć, rozwijają się jak dzieło Agathy Christie i nie pozwalają odłożyć traktatu bez skończenia rozdziału. Wreszcie wtrącane co jakiś czas historie mieszkańców najbiedniejszych rejonów świata, napotkanych w ciągu 15 lat podróży oraz ich wypowiedzi odsłaniają prawdziwą duszę kryjącą się za statystykami i pozwalają czytelnikowi oswoić się ze skalą przedstawianych zagadnień przez koncentrację uwagi na pojedynczych przypadkach, ale też nienachalnie wykazać, że w ostatecznej analizie skuteczności polityki rozwoju najważniejsza jest jednostka.

Godna trzylatka zawziętość autorów w pytaniu o przyczyny obserwowanych faktów szybko uświadamia czytelnikowi, że diabeł tkwi w najdrobniejszych szczegółach. Oto dwa przykłady: oferowanie kenijskim farmerom nawozów za pół ceny nie zwiększyło ich użytkowania, podczas gdy oferowanie kuponów na zakup nawozu w pełnej cenie tuż po zbiorach sprawiło, że użytkowanie nawozu wzrosło na badanym obszarze o 50 proc. Okazało się, że kluczem jest tu harmonogram: podczas zasiewów rolnicy nie mieli już oszczędności, aby nabyć nawóz nawet po niższej cenie. Kolejny obrazek pochodzi z Chin. Dlaczego Chińczycy jedzą mniej ryżu, gdy staje się on tańszy? Okazuje się, że odrobinę bogatsi wcale nie chcą jeść więcej kalorii: chcą jeść smaczniej, więc gotówkę uwolnioną przez subsydiowaną żywność przeznaczają na inne produkty.

Banrjee i Duflo zadają wiele pytań, z których tylko niewielka część znajduje odpowiedź. Obraz, który się stąd wyłania, jest ambiwalentny: z jednej strony autorzy dowodzą, że typowe dla ekonomii podejście badawcze, które bazuje na użyciu uproszczonych modeli rzeczywistości, nie może być zastosowane w sytuacji, gdy skuteczność programów pomocowych zależy od często nieuchwytnych niunasów. Z drugiej pokazują, że niewielkie zmiany, które nierzadko nie wymagają dużych nakładów finansowych, potrafią odwrócić karty historii i że nawet w niesprzyjających warunkach mogą nastąpić zmiany na lepsze. Metoda autorów może być efektywnym narzędziem walki z ubóstwem, o ile uda się przezwyciężyć biurokratyczny hamulec zidentyfikowany jako „triada I”: ignorancja, ideologia oraz inercja.

 

Książka:

Abhijit V. Banerjee i Esther Duflo, „Poor Economics. A Radical Rethinking of the Way to Fight Global Poverty”, PublicAffairs 2011.

 

* Zdjęcie na stronie głównej: DFID / Russell Watkins. Źródło: Flickr.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 293

(33/2014)
19 sierpnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj