Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Oswoić potwory. O...

Oswoić potwory. O serii „Poczytajki-Pomagajki” [KL dzieciom]

Paulina Zaborek

Sądząc po opiniach wyrażanych w sieci, „Poczytajki-Pomagajki” wzbudzają skrajne emocje. Nic dziwnego, choć drażnią moralizatorskie utyskiwania na zbytnią dosłowność w przedstawianiu negatywnych zdarzeń z życia maluchów. A przecież sytuacje opisane w tych książkach dzieją się obok nas, za ścianą – nawet jeśli nie dotyczą naszych dzieci.

Nie lubię etykietowania, przypisywania do odgórnie ustalonej kategorii, wkładania w ramki. Dlatego przyznaję – sięgając po książki z serii „Poczytajki-pomagajki”, miałam mieszane uczucia. Od razu – myślałam sobie – kawa na ławę: zarówno nazwa serii, jak i poszczególne tytuły jasno i wprost mówią: o czym, dla kogo, po co. Raz-dwa i pozamiatane. Tak mi się wydawało…

chorowitek

Bardzo szybko przekonałam się, że jestem w błędzie. Bo i owszem, „Poczytajki-pomagajki” mają wspierać i ułatwiać zrozumienie tego, co poplątane i trudne. I tak, zgadza się – każda książka w serii poświęcona jest zagadnieniu zasygnalizowanemu w tytule. „Chorowitek” to opowieść o chłopcu, który chorował na raka, „Sama” to relacja z doświadczania samotności po rozstaniu rodziców, „Nieśmiałek” – rzecz o wyjątkowo nieśmiałym chłopcu – i chyba tylko „Arcybolek” wymyka się łatwej klasyfikacji. Ale na tym kończy się tuzinkowość publikacji, bo dalej jest już tylko oryginalnie, pomysłowo i bardzo, bardzo ciekawie. Treść książek, ilustracje, projekt graficzny, wszystko to w zupełności rekompensuje pierwsze nie całkiem korzystne wrażenie.

Co decyduje o nietuzinkowości serii? Po pierwsze – autorzy. Znane nazwiska: Joanna Olech, Sylwia Chutnik, Grzegorz Kasdepke, Agnieszka Kaługa. Dobrze się ich czyta. Każda z opowieści jest barwna, mądrze i zgrabnie napisana. Każda ma też swój styl. W „Samej” w narrację wpleciono listy bohaterki do jej starych zabawek i otrzymywane od nich odpowiedzi. W „Nieśmiałku” pojawia się klasyczny trzecioosobowy narrator, „Arcybolek” to reportaż relacjonowany głosem bohatera, „Chorowitek” z kolei ma formę na poły pamiętnika, na poły listu do czytelników.

sama

Po drugie – szata graficzna. O ile sam projekt okładki nie rzuca na kolana, o tyle wnętrze okazało się już więcej niż zachęcające. Z przemyślaną, interesującą wyklejką, inną w każdej z książek, z dobrej jakości papierem o przyjaznej gramaturze i w ciepłej tonacji, a przede wszystkim ze znakomitymi ilustracjami Jony Jung, Iwony Całej, Marianny Jagody i Kasi Kołodziej.

Po trzecie, i zapewne najważniejsze: umiejętne zachowanie perspektywy dziecka. Bardzo przekonujące i zaskakująco szczere. Wyolbrzymione lęki, po dziecięcemu przetworzona rzeczywistość, odpowiednia do wieku interpretacja komunikatów dorosłych oraz ich poczynań, uproszczone postrzeganie świata, potrzeba stałej hierarchii wartości… To wszystko jest wyrażone niebezpośrednio, lecz daje się wyczytać w tym, co mówią, robią i myślą tytułowi bohaterowie. Czasem obraz, który się z tego wyłania, okazuje się bolesny i może nawet niewygodny dla dorosłego czytelnika, bo nagle trzeba przyznać, że często to my, dorośli, fundujemy dzieciom chwile załamania i smutku.

arcybolek

Tak jak ma to miejsce w domu Kariny. Ojciec się wyprowadził i matka za wszelką cenę próbuje rozpocząć życie na nowo. Zapomina, niestety, że to nie tylko JEJ życie… „Wszystko co stare, do piwnicy” – takie hasło lansuje, biegając po domu z nałożoną na twarz maseczką, która ma ją odmłodzić, ale w oczach Kariny przemienia ją w „papkowego potwora”. Mama obsesyjnie pozbywa się kolejnych przedmiotów z przeszłości. Karina musi więc pożegnać się z ukochaną lalką, pluszowym reniferem, klockami, starymi zeszytami… Dlatego oświadczenie mamy, że jeszcze może „urodzić jej braciszka”, wzbudza w Karinie ogromny lęk. Bo jeśli to nastąpi, to ona stanie się tą starą, już niepotrzebną, na jej miejsce przyjdzie nowe dziecko. Karina pisze przejmujący list do duszka Kacperka, prezentu od babci, wyrzuconego do piwnicy: „Czy mógłbyś znaleźć dla mnie jakieś spokojne miejsce, na dole, wśród Was?”.

Albo sytuacja w domu Bolka, którego ojciec, też Bolesław, jest alkoholikiem. Sąsiedzi drwiąco przezywają go Olesławem. Jest pośmiewiskiem dorosłych i dzieci, które ochoczo donoszą chłopcu o kolejnych poniżających sytuacjach, w których znalazł się jego ojciec: „Na obiedzie Wojtek powiedział, że widział mojego tatę, jak leżał na trawniku przed sklepem. I miał tylko jeden but. Tak się wściekłem na tego głupka, że wylałem mu zupę. A on naskarżył pani”.

niesmiałek

„Poczytajki-pomagajki”, sądząc po opiniach wyrażanych w sieci, na blogach książkowych i parentingowych wzbudzają różnorakie, czasem skrajne emocje. To mnie akurat nie dziwi, drażnią mnie natomiast moralizatorskie utyskiwania na koncepcję serii, którą niektórzy uznali najwyraźniej za zbyt bezpośrednio traktującą negatywne zdarzenia i emocje w życiu dzieci. „Wolę uczyć empatii w łagodniejszy sposób” – piszą matki. Spory o dozę okrucieństwa (i nieuchronnie towarzyszącego mu cierpienia) w literaturze dla dzieci toczą się od zawsze – odkąd bracia Grimm napisali o odcinaniu palców i zeskrobywaniu kawałków pięt, a Andersen pozwolił zamarznąć Dziewczynce z zapałkami. I jak zawsze, decyzja należy do rodzica. Każde dziecko ma inną wrażliwość i to rodzic wie najlepiej, jaki poziom brutalności w opisach rzeczywistości jest ono w stanie przyjąć, by nie doznało krzywdy. Ale że jakiś przyjąć musi, to pewne. Sytuacje opisane w serii „Poczytajki-pomagajki” dzieją się obok nas, za ścianą. Nawet jeśli nie dotyczą naszych dzieci, bo akurat (i na szczęście) się nie rozwiedliśmy, nikt w rodzinie nie nadużywa alkoholu, nie zachorował na raka i nie jest dramatycznie nieśmiały, to z całą pewnością takie osoby żyją tuż za rogiem. Nasze dziecko się z nimi styka, zauważa je, analizuje ich zachowania i konfrontuje ze swoimi doświadczeniami, wyciąga własne wnioski, przetwarza w głowie informacje. Samotnie do jakich dojdzie wniosków? Czy nie lepiej poczytać o tym wspólnie, w bezpiecznej atmosferze zimowego popołudnia, a potem podyskutować i zastanowić się wspólnie nad rozwiązaniami? Czy lepiej pozwolić na to, by pewnego dnia, gdy zetknie się nagle z taką sytuacją, musiało samo, bez żadnego przygotowania radzić sobie z kompletnie mu nieznaną, szokującą i niepojętą rzeczywistością?

 

Książki:

 

Seria „Poczytajki-pomagajki” , wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2014:

Sylwia Chutnik, „Nieśmiałek”, il. Jona Jung,

Grzegorz Kasdepke, „Sama. Listy z piwnicy”, il. Kasia Kołodziej,

Agnieszka Kaluga, „Chorowitek”, il. Marianna Jagoda,

Joanna Olech, „Arcybolek”, il. Iwona Cała.

Rubrykę redaguje Katarzyna Sarek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 315

(3/2015)
20 stycznia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj