Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > „Pupy” Mikołaja Golachowskiego...

„Pupy” Mikołaja Golachowskiego – książka wcale nie do pupy [KL dzieciom]

Agnieszka Doberschuetz

Wydawać by się mogło, że książka o zwierzęcych zadkach to jakiś żart. W każdym razie – coś tu śmierdzi. Okazuje się jednak, że owszem, jest w niej kupa śmiechu, ale także solidna porcja wiedzy zoologicznej.

pupy_okladka

„Pupy, Ogonki i Kuperki” autorstwa Mikołaja Golachowskiego to chyba najbardziej wyczekiwana przez naszą rodzinę książka zeszłego roku. Szczęśliwym trafem dane nam było poznać autora i jego cudowne opowieści o przyrodzie w ramach Projektu Multikulti. Kto widział zdjęcia, filmy, słyszał pełne empatii historie rodem z Antarktydy, ten na pewno nie dziwi się naszej ekscytacji. Kto Mikołaja w akcji nie doświadczył, ma sporo do nadrobienia. Autor „Pup” jest z wykształcenia i powołania przyrodnikiem. Lubi to, co robi, sporo wie i – co najważniejsze – arcyciekawie i przezabawnie potrafi opowiadać o… nauce!

Byłam przekonana, że ta książka dla dzieci wynagrodzi nam długie oczekiwanie. I nie myliłam się. Mikołaj, który przeanalizował trzydzieści zwierzęcych pup, na własnym zadku usiedzieć nie może – sporo czasu spędza m.in. na Antarktydzie, gdzie dwukrotnie zimował. Wiedza przyrodnicza autora jest więc nie tylko teoretyczna. Mikołaj Golachowski żyje swoją pasją i aktywnie włącza się w działania służące ochronie przyrody. Daje temu świadectwo swoją życiową postawą – nawet nie próbujcie w jego obecności wyrzucać śmieci, nie segregując ich! I na dodatek ma bombowe poczucie humoru.

pupy1

A teraz do rzeczy – za recenzję książki Mikołaja Golachowskiego zabrałam się także „od pupy strony”. I zastanawiam się, jak napisać o trzydziestu godnych uwagi zadkach, nie zdradzając ich tajemnicy. Tak, tak – pupy zwierząt okazują się niezwykle intrygujące! Autor przytacza kilka faktów, o których zapewne mało kto dotąd wiedział, wyjaśnia zachowania, które poznaliśmy, obcując z naszymi pupilami lub po prostu obserwując zwierzaki. Przyznam, że wiele informacji mnie zaskoczyło, nie sądziłam, że będą mnie w stanie aż tak zainteresować czyjekolwiek cztery litery.

Opisy poszczególnych pupek (aczkolwiek niektóre, np. zad hipopotama, trudno nazwać „pupką”…) są krótkie i treściwe. Historyjki raz po raz okraszone zostały dodatkowym okienkiem z pouczającymi informacjami dla ciekawskich. Z jednej strony szkoda, że tak mało. Z drugiej – kondensacja wiedzy pozostawia miejsce na przemyślenia, zachęca do zgłębienia tematu na własną rękę, pozwala zapamiętać to, co najważniejsze, najciekawsze albo najśmieszniejsze. Nie bez znaczenia są też ilustracje Marii „Mroux” Bulikowskiej – świetnie zgrane z delikatnie ironicznym tonem, po który w swojej książce sięgnął Golachowski. Starsi odkryją w tekstach i ilustracjach zabawnie zakamuflowane aluzje, dzieci młodsze, studiując wnikliwie obrazki, bez wątpienia będą ciekawe: co, u licha, łączy zad hipopotama z wiatrakiem? Jak to możliwe, że żuk „strzela bąki” (sic!)? A śledź z kolei bąki śledzi – jakże by inaczej. No i po co to robi?

pupy 2

Tego i wiele więcej dowiecie się, studiując „Pupy” Mikołaja polarnika. W nich też ukryta jest intrygująca tajemnica najtwardszego zadu świata, fenomenu uśmiechniętego tyłka, a nawet ekstremalnej umiejętności oddychania pupą. Okazuje się, że niektóre zwierzęce tyłeczki są zabawnie zakręcone (dosłownie i w przenośni), inne skrywają zabójczą broń, jeszcze inne są ot tak, na odczep (jak np. jaszczurzy ogonek). A niektórych wręcz… brak! Czy wyobrażacie sobie życie bez pupy? Nasza rodzinka w każdym razie nie wyobraża sobie już życia, a przynajmniej nauki biologii, bez „Pup” Mikołaja Golachowskiego. Bardzo serdecznie polecam dla każdej grupy wiekowej. I wraz z żądnymi wiedzy dziećmi czekam na kontynuację tematu już częściowo poruszonego – pupnych wytworów, czyli „zapachów” i wydalin. To dopiero będzie niesamowita kupa wiedzy, w którą na pewno będzie warto wdepnąć!

 

Książka:

Mikołaj Golachowski, „Pupy, Ogonki i Kuperki”, ilustr. Maria Bulikowska „Mroux”, wyd. Babaryba, Warszawa 2014.

 

Rubrykę redaguje Katarzyna Sarek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 324

(12/2015)
24 marca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj