Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Winiarze rosną...

[Chiny] Winiarze rosną w siłę

Katarzyna Sarek

Francja właśnie dostała kuksańca. Od kilkunastu lat Chiny, z właściwym sobie animuszem, zwiększają uprawy winorośli i w ostatnich dniach oficjalnie zostały drugim światowym producentem wina pod względem areałów uprawy.

Co prawda ilość nie przeszła jeszcze w wydajność, bowiem olbrzymie powierzchnie poświęcone na uprawę (zaraz za Hiszpanią) nie skutkują imponującą produkcją. Z wynikiem 11 mln hektolitrów Chiny zajmują dopiero 7. miejsce w rankingach i do wyprzedzenia wciąż mają tradycyjne potęgi, m.in. Włochy czy Francję.

Przyszłość rysuje się w różowych barwach, Chińczycy już są piątym światowym konsumentem wina, praktycznie samodzielnie rozprawiają się z całością domowej produkcji i importują znaczne ilości zagranicznych, zazwyczaj lokujących się na wyższej półce, win. Co prawda trwająca od dwóch lat walka z korupcją i ekstrawaganckim stylem życia urzędników państwowych robi swoje i wpływa na spadek sprzedaży wszelakich dóbr luksusowych, w tym drogich win, ale rosnąca chińska klasa średnia coraz chętniej zastępuje kieliszkiem czerwonego trunku herbatę czy piwo, które zwyczajowo towarzyszy posiłkom. W rozwoju krajowej produkcji pomaga imponujący 40 proc. podatek nakładany na importowane wina, a prognozy przewidują, że wraz ze bogaceniem się społeczeństwa i zwiększaniem się w nim odsetka ludzi starszych spożycie będzie rosło.

Sceptycy twierdzą jednak, że szaleństwo winiarskie może zakończyć się klapą. Chiny mają niezbyt sprzyjające warunki klimatyczne, tam gdzie jest wystarczająco ciepło, zazwyczaj bywa zbyt wilgotno, tam gdzie jest sucho, zazwyczaj bywa zbyt zimno. Większość upraw koncentruje się na zachodnich krańcach kraju, w Turkiestanie Wschodnim, w prowincji Ningxia (stamtąd pochodzą obecnie najlepsze smakowo chińskie wina); w okolicach Pekinu, w nadmorskim Szantungu czy w leżącym na południowym wschodzie kraju Junnanie. Przemysł winiarski jest przeinwestowany, w produkcję wina często angażują się firmy niemające nic wspólnego z branżą, jak np. producent elektroniki i AGD Midea czy szantuński koncern Nanshan Group. Choć w Państwie Środka pojawiają się także prawdziwi fachowcy i branżowi inwestorzy zagraniczni. Francuski gigant wśród luksusowych marek LVMH – Louis Vuitton Moët Hennessy ma swoją winnicę w rejonie Shangri-la u stóp Himalajów, a efektem starań ma być najdroższe i najlepsze chińskie wino.

Wino nie jest całkowitą nowością w Chinach. Oczywiście Chińczycy twierdzą, że zwyczaj picia tego trunku i umiejętność jego produkcji występował w ich kraju już od tysięcy lat (ale takie twierdzenia padają praktycznie przy każdym produkcie czy zjawisku, poczynając od pizzy, a kończąc na piłce nożnej), ale realnie to okres dynastii Tang (618–907 r. n.e.) był jedynym momentem w historii Chin, kiedy, dzięki rozszerzeniu granic cesarstwa aż do Azji Centralnej, „alkohol winogronowy” był szerzej znany i spożywany. Pod koniec XIX w. powstały pierwsze chińskie winnice, jak np. najstarszy i wciąż największy producent chińskiego wina, Chateau Changyu, ulokowany w Yantai w Szantungu, ale napój ten nie zdobył dużej popularności aż do końca XX w. Obecna fascynacja tym alkoholem przyszła z Zachodu i wiąże się z szerszym trendem zachłyśnięcia się zagranicznymi produktami i naśladowaniem obcego stylu życia. Obecnie czerwone wina krajowej produkcji (chińskie upodobanie do czerwieni sprawia, że wina białe czy różowe to margines sprzedaży) można znaleźć w każdym, nawet niewielkim, sklepie spożywczym.

Problematyczne jest dobranie odpowiedniego wina do chińskich potraw (różnorodność kuchni chińskich i mnogość potraw w jednym posiłku nie ułatwia zadania). Nauczenie Chińczyków kultury picia także. Młodzi zamożni z wielkich miast raczej już wiedzą, że czerwonego wina nie podgrzewa się przez dolanie wrzątku do kieliszka, ani nie schładza przez dorzucenie kostek lodu, a wymieszanie go z Colą czy Sprite’em nie jest w najlepszym guście, ale średnie pokolenia z mniejszych miast stosują takie triki z zadowoleniem i bez wyrzutów sumienia.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 330

(18/2015)
7 maja 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj