Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Rewolucja jest wciąż...

Rewolucja jest wciąż aktualna. O reportażu „Za murem. Podróż po Chinach” Colina Thubrona

Urszula Kuczyńska

Rewolucja kulturalna jest obecna praktycznie na każdej karcie tej książki. Myśl o niej ani na chwilę nie opuszcza Thubrona, który, podróżując po Chinach lat 80., pokazuje nam ludzi cierpliwie sklejających swoje porozbijane na kawałki życie w nową całość.

Thubron_za_murem_okladka

„Za murem. Podróż po Chinach” Colina Thubrona nie jest pozycją nową. To wydana w 1987 r. opowieść uhonorowana Hawthornden Prize oraz prestiżową Thomas Cook Travel Book Award, którą przyznaje się najlepszym pozycjom z gatunku literatury podróżniczej. Dopiero teraz, dzięki Wydawnictwu Czarne i przekładowi Pawła Lipszyca, „Za murem” dotarło pod polskie strzechy. I choć trudno powstrzymać się od pojękiwania nad tym, dlaczego tak długo to trwało, warto pamiętać, że lepiej późno niż jeszcze później. A już z całą pewnością lepiej późno niż wcale.

Sięgnęłam po „Za murem” z pewnym ociąganiem. Literatura podróżnicza ma bowiem to do siebie, że przedstawia miejsca, o jakich mówi, w ściśle określonym kontekście, w bardzo precyzyjnie wskazanym momencie w czasie. Z tego względu, jeśli nie jest najwyższych lotów, najzwyczajniej w świecie dezaktualizuje się. Nierozerwalnie związana ze szczególnym punktem czasoprzestrzeni, traci wartość poznawczą, a zyskuje historyczną. Ja zaś nie przepadam za książkami historycznymi.

Ryzyko, że tym właśnie okaże się „Za murem”, było ogromne. Bo czy jest jeszcze jakieś inne miejsce na Ziemi, które na przestrzeni ostatnich kilku dekad zmieniło się tak bardzo jak Chiny? Rozwijało równie szybko, przeszło równie głęboką transformację? A skoro Chiny uległy tak znaczącym przeobrażeniom, to czy obserwacje poczynione przez Thubrona w 1986 r. okażą się na tyle uniwersalne, by przykuć uwagę czytelnika trzydzieści lat później? By go zaciekawić? Sprawić, by się zastanowił nad tym i zadumał nad owym?

Bardzo szybko zrozumiałam, że moje obawy były bezpodstawne, a odpowiedź na tak postawione pytania brzmi twierdząco. Proza Thubrona okazała się być czymś więcej niż literaturą podróżniczą. Proza Thubrona okazała się być Literaturą. Tak, właśnie. Przez duże „L”.

Thubron, zupełnie szczerze, już na wstępie przyznaje, że decyzję o podróży do Chin podjął z dwóch powodów: po pierwsze, bo mógł (połowa lat 80. to moment, kiedy po reformach Deng Xiaopinga Chiny otwierają się na świat i przybyszów z zewnątrz), a po drugie, bo gnała go nieposkromiona ciekawość przyczyn i skutków niesławnej rewolucji kulturalnej. Jak to się stało, że brat obrócił się przeciw bratu z tak przerażającą łatwością? Co sprawiło, że syn potrafił zdradzić ojca, a matka córkę? Czy to możliwe, aby Chińczycy byli z natury bardziej okrutni niż reszta ludzkości? A może to raczej kwestia uwarunkowań, konfiguracji czynników i wpływów społecznych? Te zagadnienia przez całą podróż nurtują autora.

Rewolucja kulturalna jest obecna praktycznie na każdej karcie książki – jeśli nie z nazwy, to duchem. Myśl o niej ani na chwilę nie opuszcza Thubrona, który pokazuje czytelnikowi mnichów wracających do świątyń zniszczonych przez młodzieżówki Mao oraz ludzi sprzątających gruz i cierpliwie sklejających porozbijane na kawałki życia w nową całość. Poznajemy profesora uniwersytetu, który status inteligenta przypłacił kalectwem zadanym rękoma własnych studentów; który musiał wybaczyć, by móc dalej żyć. „Wtedy”, „wówczas”, „zbłądziliśmy”, „sprowadzono nas na manowce” – z właściwą sobie powściągliwością mówią o okresie rewolucji kulturalnej napotkani i zagadywani przez Thubrona ludzie. A z ich twarzy, zza tych kilku oszczędnych słów wyziera cierpienie większe niż z niejednego opisu tortur.

Thubron w „Za murem” jawi się jako antyteza postkolonialnego podróżnika w stylu Erica Emmo Tanna („Koń, który skacze przez chmury”, wyd. Dialog, 2014). Tann odtworzył azjatycką podróż barona Mannerheima gnany ciekawością. Świadomy wpływu, jaki przeszłość ma na przyszłość, Tann opowiedział o tej podróży przepięknie, a jego opowieść to kopalnia wiedzy geograficznej i historycznej, o niezwykłej wartości poznawczej. Colin Thubron wędrował po Chinach zupełnie inaczej: wędrował nie po to, by poznać, ale po to, by zrozumieć. Podróżował z otwartą głową, z sercem na dłoni, w poczuciu ogólnoludzkiej wspólnoty uczuć i doświadczeń, wyposażony w empatię, jakiej nie tylko u pisarzy, ale u większości ludzi w ogóle próżno szukać. Ta niezwykła zdolność Thubrona stanowi o niepowtarzalności jego prozy; stanowi granicę pomiędzy jego unikatowym stylem a chociażby twórczością Petera Hesslera („Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach”, Wyd. Czarne, 2014 oraz „Dziwne kamienie”, Wyd. Czarne, 2015), który choć w Chinach spędził długie lata i pisze o nich absolutnie pasjonująco, to w jego prozie bariera pomiędzy „ja-przybysz” a „oni-autochtoni” zawsze pozostaje wyraźna. Nawet relacje, jakie Thubron nawiązuje w zatłoczonych pociągach, na zatłoczonych ulicach i w zagraconych mieszkaniach, są zupełnie innej jakości niż traktowane utylitarnie, na użytek tworzonej historii, znajomości, obecne w książkach innych podróżujących autorów.

Thubron w „Za murem” robi zdecydowanie więcej, niż po prostu opisuje. Thubron współodczuwa, Thubron współ-jest z pokiereszowanym niedawnymi wydarzeniami narodem, który wstaje właśnie z kolan, by móc iść dalej. Autor stawia uniwersalne pytania o sens, cierpienie i wybaczenie; o powtarzalność historii i możliwość zmian; o ludzką naturę i przyszłość. Właśnie dlatego „Za murem” nigdy się nie zdezaktualizuje, jest bowiem czymś więcej niż po prostu zapiskami z podróży. Te ostatnie, sporządzone w książce Thubrona bogatym, niezwykle poetyckim i malowniczym językiem, bardziej przywodzą na myśl nagrodzoną Noblem „Górę duszy” Gao Xingjiana niż miałkie reportaże o tym, co tu i teraz.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że „Za murem. Podróż po Chinach” jest wystawioną Państwu Środka laurką. Niejednokrotnie spotkamy się w książce z błyskotliwie dowcipnymi opisami kwestii, o których z perspektywy czasu wiemy, że staną się w Chinach wielkim problemem. Thubron porusza temat nieposzanowania przez Chińczyków ich historycznego dziedzictwa, komercjalizacji miejsc ważnych krajobrazowo bądź kulturowo, merkantylizacji stosunków międzyludzkich, rysujących się już wówczas nierówności społecznych i braku troski o środowisko naturalne. Jest świadkiem kiełkującej na nowo tożsamości, narodzin społeczeństwa obywatelskiego i indywidualistycznych postaw, które będą motorem zmian, przysporzą kłopotów władzy i zakończą się masakrą na planu Tiananmen.

„Za murem. Podróż po Chinach” zostawia czytelnika bogatszego o wiedzę, jak to się wszystko we współczesnych Chinach zaczęło. I zaciekawionego tym, jak będą wyglądały dalsze losy Państwa Środka. Przede wszystkim zostawia go jednak z wielkim apetytem na więcej Chin i na jeszcze więcej Thubrona.

 

Książka:

Colin Thubron, „Za murem. Podróż po Chinach”, przeł. Paweł Lipszyc, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 333

(21/2015)
26 maja 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj