Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Co może...

[Putinada] Co może zrobić Polska dla litewskich Polaków

Tomasz Mincer i Aleksander Radczenko

O sporach wewnątrz litewskiej Polonii piszą Tomasz Mincer i Aleksander Radczenko.

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie od lat domaga się od władz litewskich uznania praw polskiej mniejszości. Praw które, zdaniem organizacji i polskiego rządu, wynikają z traktatów podpisanych przez Litwę. Ujmując zaś nieco szerzej, wynikają one z przynależności Republiki Litewskiej do cywilizacji zachodniej, czyli do świata demokratycznego.

Jednak sama AWPL ma problem z demokracją. Jeśli na Litwie jakiś Polak ma inne zdanie niż lider tej partii, Waldemar Tomaszewski, znaczy to, że rozbija jedność Polaków. I tym samym szkodzi sprawie mniejszości polskiej nad Wilią. Tymczasem, według badania opinii publicznej przeprowadzonego w latach 2012–2013 przez wileński Uniwersytet Michała Römera, Polaków o innych zapatrywaniach niż szef AWPL jest na Litwie co najmniej 35 proc.

Kto nie z nami, ten przeciwko nam

Słuchając niektórych liderów polskiej mniejszości na Litwie, można odnieść wrażenie, że litewscy Polacy mogą należeć do jednej konkretnej partii i do jednej konkretnej organizacji społecznej – odpowiednio do Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i do Związku Polaków na Litwie. W innym przypadku zdradzają interes mniejszości. Z kolei parlamentarzyści znad Wisły spotykać się powinni wyłącznie z liderami AWPL/ZPL, a nie np. z Polskim Klubem Dyskusyjnym (o którym, prawda prawdą, od pół roku piszą media na Litwie, w Polsce, a nawet „The Economist”).

Dlatego nie dziwiły negatywne reakcje po wizycie marszałka Bogdana Borusewicza w Wilnie, płynące ze strony środowisk skupionych wokół AWPL. Warto przypomnieć, że w lipcu 2014 r. Borusewicz krytycznie odniósł się do prorosyjskich wypowiedzi lidera AWPL, Waldemara Tomaszewskiego. Zaś podczas ostatniej wizyty, związanej z obchodami 25-lecia odzyskania przez Litwę niepodległości, marszałek Senatu postanowił spotkać się z członkami Polskiego Klubu Dyskusyjnego, a nie z ludźmi Tomaszewskiego.

Swoją drogą było to jak najbardziej naturalne. Klub jako jedyna polska organizacja z Litwy wzięła udział w wileńskim Marszu Niepodległości. (Nie należy mylić go z marszem organizowanym przez litewskie środowiska nacjonalistyczne). I to za sprawą PKD, ale też wielu niezwiązanych z nim Polaków i Litwinów, nie zabrakło na alei Giedymina w ten świąteczny dzień biało-czerwonych flag, co pozytywnie odnotowały litewskie media i co dostrzegli politycy. Dlatego dobrze się stało, że z Polski wyszedł sygnał, który świadczy o szacunku dla rozmaitych przejawów aktywności litewskich Polaków.

Co ważne, Polski Klub Dyskusyjny powstał w celu rozpoczęcia dialogu polsko-polskiego na Litwie. Jego członkowie i sympatycy próbują przedstawić różne poglądy na problemy polskiej mniejszości i szukać alternatywy dla ich rozwiązania. Nie na drodze konfrontacji, tylko porozumienia z większością litewską. Zresztą takich przedsięwzięć jest dużo więcej. Można wspomnieć o polsko-litewskim Forum im. Jerzego Giedroycia, przywołać działalność wspólnot lokalnych oraz polskie blogi. Od 2012 r. prężnie i niezależnie od AWPL/ZPL rozwija się młoda alternatywna scena wileńska śpiewająca po polsku.

Asertywni nie tylko wobec Litwinów

Sojusznikiem Polski, mającym istotne znaczenie – szczególnie w obecnej, skomplikowanej sytuacji geopolitycznej i w obliczu konfliktu na Ukrainie – jest demokratyczna i tolerancyjna Litwa. To, na ile Litwa jest krajem tolerancyjnym, zależy wyłącznie od jej obywateli, w tym jej obywateli-Polaków.

Nie jest za to sojusznikiem Polski, a tym bardziej jej ambasadorem, autorytarnie nastawiona część polskiej mniejszości, roszcząca sobie prawo do wyłączności i sprawowania rządu dusz nad litewskimi Polakami. Choćby ci ostatni mieli inne poglądy niż Waldemar Tomaszewski. Paradygmatem polskiej polityki zagranicznej wobec Polonii nie powinno więc być stwierdzenie wiceprzewodniczącego litewskiego parlamentu, Jarosława Narkiewicza: „Myślę, że działania państwa polskiego dotyczące rodaków na całym świecie każdy chciałby widzieć skierowane na ujednolicenie, na zrzeszanie, łączenie wszystkich Polaków, a nie odwrotnie” (za: zw.lt). My proponujemy inne podejście – une et diverse.

Gorzej, że jeszcze do niedawna owa wizja wyrażona przez przewodniczącego Narkiewicza materializowała się dzięki namaszczeniu polskich władz i pieniędzy nadwiślańskich podatników. Dlaczego tak było? Do pewnego momentu relacje z polską mniejszością reprezentowaną przez skonsolidowane środowisko miały swoje plusy. Mówiąc obrazowo, wiadomo było, do kogo w kryzysowej chwili zadzwonić. Sytuacja wymknęła się spod kontroli w momencie aneksji Krymu przez Rosjan. Legitymizowanie poglądów Tomaszewskiego i jego wyborczej taktyki nastawionej na sojusz z litewskimi Rosjanami stało się wysoce problematyczne dla polskich władz. Dopiero od niedawna elity w Polsce okazują się nieco bardziej asertywne nie tylko wobec Litwinów, ale i wobec litewskich Polaków.

Jak wspierać mniejszość

Sytuacja ta skłania nas do postawienia pytania o model wsparcia i pielęgnowania relacji z polską mniejszością na Litwie.

Nie ulega wątpliwości, że bez wsparcia Polski kultura polska na Litwie nie przetrwa. Państwo litewskie, pomijając kwestię, czy posiada sprecyzowaną koncepcję polityki wobec mniejszości narodowych, nie dysponuje takimi możliwościami finansowymi jak dziesięciokrotnie większa Polska. Ale czy Polska posiada spójną koncepcję wspierania diaspory na Litwie? I czy nie jest tak, że pieniądze polskiego podatnika są kierowane według widzimisię prezesów różnych fundacji, dzielących środki pomiędzy organizacje polonijne, uzyskane z MSZ?

Podstawowym celem współpracy z polską mniejszością na Litwie powinno być nie tylko wzmacnianie politycznej, społecznej aktywności tego środowiska, ale i jego współpracy z większością narodową w kraju zamieszkania, wspieranie integracji i współuczestnictwa w tworzeniu społeczeństwa multikulturowego. Niezbędne więc są działania państwa polskiego zachęcające do współpracy mniejszości polskiej z elitami politycznymi, gospodarczymi, społecznymi i kulturalnymi Litwy.

Potrzebne są wreszcie działania zwiększające różnorodność przedmiotową i podmiotową polonijnych organizacji. Chodzi tu przede wszystkim o projekty medialne – na Litwie niemożliwe jest powstanie alternatywnej polskiej siły politycznej. Partie ogólnokrajowe nadal nie są zainteresowane polskim elektoratem, dlatego tylko inicjatywy obywatelskie oraz niezależne polskie media mogą skutecznie kontrolować poczynania lokalnych polskich polityków.

Natomiast w perspektywie długofalowej najlepsze, co mogłaby zrobić Polska dla Polaków na Litwie, ale i dla siebie, to pomóc w stworzeniu nie tylko wykształconej, ale i zamożnej polskiej społeczności na Litwie. Silna ekonomicznie i kulturowo polska społeczność na Litwie może stać się prawdziwym partnerem i dla władz w Wilnie, i dla decydentów w Warszawie, a nie tylko być natrętnym petentem.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 334

(22/2015)
6 czerwca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj